16.02.2024, 16:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.02.2024, 16:32 przez Brenna Longbottom.)
Szermierka nie była aż taką świętością w rodzinie Longbottomów… bo Danielle i Mavelle odpuszczono nauki… ale Jeremiah Longbottom traktował ją z czcią niemal nabożną, podobnie jak zmarły niedawno Derwin, a nawet Morpheus, nie przepadający za wysiłkiem fizycznym, nauczył się używania szpady. Kiedyś też równie chętnie zajmował się tym sportem Godryk, słynący z zamiłowania do pojedynków i na szpady, i tych magicznych – w końcu to on założył klub Srebrne Różdżki (od którego z kolei Brenna trzymała się bardzo, bardzo daleko). Jeśli szło o Erika i Brennę, oboje uczyli się tej sztuki od małego i bardzo chętnie, chociaż Brenna podchodziła pewnie do całej sprawy z większym entuzjazmem. I teraz oboje katowali biednego, spokojnego Franka, który znosił to z godną podziwu cierpliwością.
Może i szermierka była niepotrzebna komuś, kto umiał czarować, ale Brenna po prostu to lubiła. Poza tym istniały sytuacje, w których dobra aktywność fizyczna naprawdę przydawała się człowiekowi. Dlatego cieszyła się tą walką i gdyby nie skupiała się na wymianie ciosów aż tak mocno, z dużym prawdopodobieństwem byłaby jeszcze bardziej zadowolona, że walczyła z kimś, komu starcie również sprawiało przyjemność.
Zablokowała jego kolejny cios i sama odwdzięczyła się własnym – tym samym Orion drugi raz został trafiony, co przyjęła z lekkim uśmiechem.
– Szczęście jeszcze się odwróci - parsknęła, dość krótko, bo i w walce, nawet treningowej, nie było przecież za wiele miejsca na gadanie i wiedziała o tym nawet zwykle o wiele za bardzo rozgadana Brenna. I faktycznie, jej słowa okazały się prorocze, bo jej własny kolejny wypad nie był już tak szybki jak poprzednie – Orionowi nie powinno dostarczyć jakichś wielkich problemów zablokowanie tego ciosu, zważywszy na to, że w starciu z nim Brenna mogła polegać przede wszystkim na szybkości i zręczności, a tym razem nie była wystarczająco zręczna.
Rzuty
Może i szermierka była niepotrzebna komuś, kto umiał czarować, ale Brenna po prostu to lubiła. Poza tym istniały sytuacje, w których dobra aktywność fizyczna naprawdę przydawała się człowiekowi. Dlatego cieszyła się tą walką i gdyby nie skupiała się na wymianie ciosów aż tak mocno, z dużym prawdopodobieństwem byłaby jeszcze bardziej zadowolona, że walczyła z kimś, komu starcie również sprawiało przyjemność.
Zablokowała jego kolejny cios i sama odwdzięczyła się własnym – tym samym Orion drugi raz został trafiony, co przyjęła z lekkim uśmiechem.
– Szczęście jeszcze się odwróci - parsknęła, dość krótko, bo i w walce, nawet treningowej, nie było przecież za wiele miejsca na gadanie i wiedziała o tym nawet zwykle o wiele za bardzo rozgadana Brenna. I faktycznie, jej słowa okazały się prorocze, bo jej własny kolejny wypad nie był już tak szybki jak poprzednie – Orionowi nie powinno dostarczyć jakichś wielkich problemów zablokowanie tego ciosu, zważywszy na to, że w starciu z nim Brenna mogła polegać przede wszystkim na szybkości i zręczności, a tym razem nie była wystarczająco zręczna.
Rzuty
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.