Odetchnął z ulgą, gdy Theseus powrócił do żywych. Może to tylko za dużo wrażeń. Gdy Ger postanowiła wyjść z czarodziejem na świeże powietrze, Gio postanowił dołączyć do nich, ale jego uwagę rozproszył tort. Oh tak, zdecydowanie nie mogli zostać o pustym żołądku.
— Zaraz do was dołączę — rzucił, chociaż być może nawet go nie usłyszeli.
Podszedł do stanowiska z tortem. Przepuszczając wszelkie kobiety i starszych czarodziejów, odebrał trzy talerzyki z tortem (cztery, jeśli William wciąż im towarzyszył). Dla siebie wybrał kawałek z warstwy czekoladowej, jako że zdecydowanie potrzebował tego po tylu emocjach. Dla reszty wziął wielosmakowy.
Wyszedł na zewnątrz i wręczył towarzyszom po talerzyku.
— Coś na wzmocnienie, po tym kalejdoskopie wrażeń — uśmiechnął się.
Gdy rozdał innym ciasto, zabrał się do szybkiej, lecz wciąż eleganckiej, konsumpcji. Potrzebował cukru, i to jak.
Rzut na monetkę w torcie Gio.