Klientów Astorii stanowiły w większości wątpliwego uroku starsze panie, o niezbyt sympatycznych aparycjach, podkreślonych zazwyczaj drogimi szatami, obszytymi wymyślnymi futrami lub innymi częściami wychwycą zwierząt. Fikuśne kapelusze, czy niewielkie torebeczki, w których trzymały cały swój arsenał broni w postaci błyszczących szminek, czy duszących perfum, gryzących jak niegdyś wypchane zwierzęta zdobiące ich kapelusze. Najczęściej pytały o ukryte spadki, małżeństwa dzieci i niekiedy swoje własne związki. Później w kolejce były młode kobiety szukające w kartach aprobaty co do swojej często niespełnionej miłości lub innego pragnienia, które mogłby spokojnie osiągnąć, biorąc życie za rogi, zamiast chować się za kolejną wróżbą z kart. To nie tak, że gardziła tymi, którzy podglądali los, wszak po to były szklane kule i reszta wróżbiarskiego asortymentu, ale spora część z nich liczyła wyłącznie na wskazanie drogi, która miała ułożyć się tak, jak sobie tego życzyły, a nie wskazanie możliwości. Ostatnią grupkę stanowili mężczyźni, którzy byli raczej spontaniczną odskocznią od rzeczywistości niż pewną stałą.
Tego dnia nie miała mieć już żadnego klienta więcej, a przynajmniej nie standardowego. Rozsiadła się więc w swoim mistycznym gabinecie z ciemnego drewna, wypełnionym wonią ziół wiszących nad kominkiem, blaskiem przeróżnych kryształów i innych magicznych artefaktów mających nadać mu jeszcze więcej mistyczności. Oczywiście oprawa ta była w głównej mierze pułapką na klientów, którym taki wystrój wdawał się niemal obowiązkowy do otrzymania prawidłowej wróżby. Czasem faktycznie pomagał, ale w większości starczyłby stolik, świece i karty czy kula. Jednak bywałych takie sprawy, które wymagały więcej zaangażowania i przygotowania. Właśnie z jedną taką, ktoś dobijał się do jej drzwi, o czym oczywiście wiedziała, jednak nie dzięki tarotowi czy kuli, a zwyczajnemu umówieniu się. Nie zaglądała bowiem w przyszłość, tak jak robili to jasnowidze. Ona rozczytywała symbole, doszukiwała się sensu w niejasności mglistych kul i przede wszystkim to przeszłość jawiła się jej czasem wizjami, ukazując prawdę.
Otwierając drzwi, wiedziała już, że ujrzy Florence. Powitała ją z uprzejmym uśmiechem i od razu zaprosiła do środka, prowadząc ją do pokoju, w którym przyjmowała klientów.
— Napijesz się herbaty? Mam też dobrą kawę, jeśli wolisz. — Zagadnęła, wskazując jeden z wysokich foteli, obitych ciemnoczerwoną, miękką tkaniną.
— Opowiedz, co cię do mnie sprowadza. — Sama zasiadła w drugim fotelu, oddzielonym, pięknym, antycznym stolikiem z ciemnego wiśniowego drewna.
![[Obrazek: tumblr_ogj8ocJoYP1usiamxo8_250.gif]](https://64.media.tumblr.com/78c1f71fe9bbd18889a8800b33beb5ee/tumblr_ogj8ocJoYP1usiamxo8_250.gif)
It's like I've lost myself in finding my way