Pod własną marynarką, może nikt nie zobaczy różnicy. Zawsze odzież można było trochę poprawić zaklęciami transmutującymi. Przynajmniej na jakichś spotkaniach, nie będzie źle wyglądał.
- Nie ma problemu. Mogę to załatwić.Odpowiedział w sumie zgodnie z prawdą. Nie łapiąc w ogóle, że to mogło brzmieć jako żart. Wspomniał już raz o tym wcześniej, kiedy kolega nawiązał go wspólnie dzielącego z nim gustu, co do wyglądu mieszkania. Nigdy nie żartuję. Więc i na żartach się nie znał. Po pierwsze, Nicholas na żartach się nie znał. Po drugie, mogło to także Rodolphusowi dać do myślenia, dlatego Travers nadal nie jest w jakimś związku. Rodzina nie naciska. Skupia się tylko na karierze. Może złudzenie, a może to do czegoś się odnosi?
Nicholas nie okazywał po sobie jakiejkolwiek reakcji, na zetknięcie się ich dłoni razem, czy to przez muśnięcie palców, podczas wręczania mu flakonika z eliksirem na bezsenność. Choć na moment spojrzał mu dość blisko w oczy, tajemniczo. ”Jest porządnym czarodziejem…” – wspomniał sobie jego słowa w głowie. Nic więcej nie zrobił.
- Zobaczymy rano.Jakoś nie wierzył, że Rodolphus weźmie dzień wolny, skoro już wcześniej odmówił takiej propozycji. Nicholas zapewnił, że mógłby go usprawiedliwić.
Odpowiedzi udzielił w drodze do swojej sypialni. W jakim stanie psychicznym będzie jego kolega.
Travers zasnął po spożyciu eliksiru. Nie chciał przemęczać się z próbami zaśnięcia i kręcenia się na lewo i prawo. U niego problem z zaśnięciem też nie był spowodowany koszmarami. A bardziej organizmem. Czy wielu naukowców się z tym zmaga?
23 czerwca
”Szybko poszło?” Nicholas nic nie powiedział, kiedy podawał mu list. Sugerując spojrzeniem, że to raczej nie od jego Belli. Gdyby nie znajomy charakter pisma odbiorcy, wtedy mógłby stwierdzić, że to od jego narzeczonej. Dał mu trochę chwili dla siebie, aby zapoznał z treścią i postanowił przygotować dla nich kawę, herbatę i jakieś śniadanie. Zwyczajne kanapki. Później w pracy pewnie i tak sobie coś pozamawiają albo w bufecie Ministerstwa coś zjedzą.
Robert najwidoczniej miał jakąś osobistą sprawę do Rodolphusa, skoro już z rana do niego pisze. Czy mogło chodzić o tej ich badania? Nie miał pojęcia. To pierwsze co przyszło mu na myśl i o czym wiedział. Został wtajemniczony, po części. Nie znał głębiej sprawy, jak na razie.
Stawiając talerz z kanapkami a potem dwa czyste dla nich. Pozabierał szklanki i butelkę alkoholu z wczoraj. Wtem Lestrange oznajmił, że będzie musiał dzisiaj po pracy wyjść.- To coś pilnego, że dzisiaj? Wiem, że to od Roberta. Poznaję jego charakter pisma.
Zapytał i wyjaśnił. W razie, gdyby Rodolphus myślał, że mu do koperty zaglądał. Była nienaruszona. Nicholas nie miał powodu wtrącać się w sprawy między tą dwójką. Znał swoją granicę wiedzy.