17.02.2024, 09:27 ✶
Brenna brała pod uwagę, że Aidan się spóźni. Była gotowa poczekać, a gdyby się nie pojawił – poszłaby po prostu sama, bo w końcu i ona jednak została lekko skrzywiona przez czarodziejski świat: nie bała się mugoli, bo ona miała magię, a oni nie.
– Transmutacja. Minie za kilkanaście minut. Perukę na pewno by rozpoznał, skoro jest ponoć taki dobry – wyjaśniła. – Przepraszam szczerze, panie Parkinson. Ja po prostu słucham uważnie, co mówisz, a wspominałeś o porozmawianiu sobie inaczej… Jestem okropną osobą, która źle to zrozumiała. Powinnam się domyśleć, że chciałeś szeptać czułe słówka – oświadczyła, nieco teatralnym gestem kładąc dłoń na sercu i skłaniając głowę w szczerych przeprosinach.
– Dolna kartka, podstawowe informacje. Ale to my jesteśmy tutaj z M15, my pytamy jego, nie on nas. Czemu mielibyśmy mu podawać nasze super tajne informacje o naszym terroryście? To on ma nam powiedzieć, co wie o Mary i jej zabójcy, żebyśmy mogli ocenić, czy mieszać się w jego śledztwo… – stwierdziła. Czy się przygotowała? Trochę tak, a trochę nie – nie było dość czasu, aby dopiąć sprawę na ostatni guzik i to Brennę odrobinę irytowało, a z drugiej strony… przywykła już do wielkich improwizacji, więc i tym razem mogli improwizować.
– Szczerze? Sądzę, że bardzo się zdziwi i będzie chciał nas sprawdzać, ale od tego mamy to – oświadczyła, wyciągając różdżkę. Używanie magii na mugolach może i nie było mile widziane, ba, było wręcz zakazane, ale prowadzili sprawę. – Jedno zaczyna mówić, drugie wwali confundusa, przez parę minut powinien być skłonny do gadania, a przecież potem nawet jeżeli chciałby to sprawdzać… to już widzę, jak Security Service dostarczyłoby mu informacje.
To w końcu była służba odpowiedzialna za ochronę kraju przez służbami wywiadowczymi oraz walkę z terroryzmem i ochronę tajemnicy państwowej. Może co najwyżej postanowiliby sprawdzić, kto się pod nich podszywał, ale ona i Aidan znikną jak sen złoty i co najwyżej Lark wyjdzie na kogoś, kto coś zmyślił. Brenny wcale to nie cieszyło i liczyła, że mężczyzna postanowi zapomnieć o tej wizycie, ale w tej chwili najważniejsze było dorwanie drania, zanim zabije po raz kolejny. Bo jeżeli faktycznie zrobił to dwa razy, była prawie pewna, że zrobi to i po raz trzeci.
– Transmutacja. Minie za kilkanaście minut. Perukę na pewno by rozpoznał, skoro jest ponoć taki dobry – wyjaśniła. – Przepraszam szczerze, panie Parkinson. Ja po prostu słucham uważnie, co mówisz, a wspominałeś o porozmawianiu sobie inaczej… Jestem okropną osobą, która źle to zrozumiała. Powinnam się domyśleć, że chciałeś szeptać czułe słówka – oświadczyła, nieco teatralnym gestem kładąc dłoń na sercu i skłaniając głowę w szczerych przeprosinach.
– Dolna kartka, podstawowe informacje. Ale to my jesteśmy tutaj z M15, my pytamy jego, nie on nas. Czemu mielibyśmy mu podawać nasze super tajne informacje o naszym terroryście? To on ma nam powiedzieć, co wie o Mary i jej zabójcy, żebyśmy mogli ocenić, czy mieszać się w jego śledztwo… – stwierdziła. Czy się przygotowała? Trochę tak, a trochę nie – nie było dość czasu, aby dopiąć sprawę na ostatni guzik i to Brennę odrobinę irytowało, a z drugiej strony… przywykła już do wielkich improwizacji, więc i tym razem mogli improwizować.
– Szczerze? Sądzę, że bardzo się zdziwi i będzie chciał nas sprawdzać, ale od tego mamy to – oświadczyła, wyciągając różdżkę. Używanie magii na mugolach może i nie było mile widziane, ba, było wręcz zakazane, ale prowadzili sprawę. – Jedno zaczyna mówić, drugie wwali confundusa, przez parę minut powinien być skłonny do gadania, a przecież potem nawet jeżeli chciałby to sprawdzać… to już widzę, jak Security Service dostarczyłoby mu informacje.
To w końcu była służba odpowiedzialna za ochronę kraju przez służbami wywiadowczymi oraz walkę z terroryzmem i ochronę tajemnicy państwowej. Może co najwyżej postanowiliby sprawdzić, kto się pod nich podszywał, ale ona i Aidan znikną jak sen złoty i co najwyżej Lark wyjdzie na kogoś, kto coś zmyślił. Brenny wcale to nie cieszyło i liczyła, że mężczyzna postanowi zapomnieć o tej wizycie, ale w tej chwili najważniejsze było dorwanie drania, zanim zabije po raz kolejny. Bo jeżeli faktycznie zrobił to dwa razy, była prawie pewna, że zrobi to i po raz trzeci.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.