Nora nie wyglądała źle, nie miała zbyt wielu śladów po tej burzliwej nocy, przynajmniej na ciele. Zdecydowanie gorzej było z jej psychiką, chociaż nie chciała dać po sobie tego poznać. Chyba każdy miałby problem z pozbieraniem się po takiej sytuacji. W końcu ktoś próbował ją zabić, nie raz, bo doszło do tego trzy razy... Czy za trzecim razem bała się mniej? Chyba nie, było jeszcze gorzej. Jak zawsze jednak założyła maskę - nie chcąc martwić nikogo, sama sobie z tym poradzi, tak jak radziła sobie ze wszystkimi innymi problemami w swoim życiu. Nie nauczona była sięgać po pomoc, nawet jeśli sama pojawiła się tuż obok.
Przyglądała się Patrickowi, który uratował ją tej nocy trzy razy Czy gdyby nie pojawił się w jej snach, to w ogóle by się dzisiaj obudziła? Zastanawiało ją to, powinna mu chyba podziękować, że wyrwał ją z rąk mordercy, że znalazł się w tych snach. Nie wiedzieć czemu, nigdy dotąd bowiem o nim nie śniła. Wybrała sobie idealny moment.
- Nie wiem, czy to ma sens. Na pewno znajdą się osoby, które bardziej potrzebują wizyty w Mungo ode mnie, po co zajmować im kolejkę, kiedy tak naprawdę nic mi nie jest. - Wyciągnęła ranną rękę w jego kierunku. - Dosyć głębokie, ale moja mieszanka powinna sobie z tym poradzić. - Mówiła bardzo spokojnie, co nie do końca pasowało do jej aktualnego wyglądu, bo faktycznie była okropnie blada, jakby za chwilę miała zemdleć, ale jakoś trzymała się na nogach.
- Och, nie. - Powiedziała, kiedy usłyszała jego kolejne słowa. Niepotrzebnie niepokoił Longbottom. - Ona ma tyle na głowie, że nie trzeba jej było dokładać jeszcze tej pierdoły. - Wiedziała, że przyjaciółka ostatnio jest mocno zabiegana, angażowała się w wiele spraw, trochę zmartwiło Norę to, że postanowił ją poinformować.
Jakby na zwołanie Longbottom wpadła do środka. Figg westchnęła ciężko, nie czuła, by ten dziwny sen, był odpowiednim powodem, aby zrywać wszystkich z łóżek. W końcu nic się nie stało, to było tylko draśnięcie. Nic wielkigo, będzie żyć. - Trochę, ale tylko dzięki Patrickowi, on mnie uratował. - Nie zamierzała udawać, że było inaczej. - To tylko ręka, nie musiałaś się kłopotać Brenn. - Było jej głupio, że zawracała im niepotrzebnie głowę.
- Chodźmy może do kuchni, nie będziemy tak stali w progu. - Sąsiedzi na pewno będą gadać, że urządza sobie jakieś schadzki nad ranem.