• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris

[28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris
Call me the Villain
You should see me in a crown
Your silence is my favorite sound
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiecznie znudzona i zblazowana mimika okrywa płaszczem wyraziste kości policzkowe, pełne usta i oczy tak głęboko piwne, jakby sama piana morska wyrzucona na brzeg w nich mieszkała. Koścista aparycja jest podkreślona wielokroć przez wysoki wzrost, sięgający wybitnym stu siedemdziesięciu sześciu centymetrom. Zdecydowanie bardziej kanciasta, aniżeli kobieca - porusza się, jak i nosi, po męsku. Nosi za sobą ciężką woń piżmowych perfum, głos ma zupełnie niemelodyjny, niski i ochrypły.

Lycoris Black
#12
17.02.2024, 16:30  ✶  

Tamten taniec zjednał ich jak nic, co do tej pory rozjaśniłoby ich mętne życia, coś się odmieniło bezpowrotnie, a odpychanie tej koneksji należało przecież do ich obowiązków względem przyjaźni. Nie mogli sobie pozwolić na zburzenie zamku, który układali przez mnogość lat. Staż ich relacji był wszak nie byle jaki, a ona nade wszystko nie chciała spopielić tej relacji przez drgnięcia oksytocyny i przyziemnych żądz. Świętość trzymała się od niej na umowny dystans, jakby bała się podejść do absurdalnie obraźliwej osobowości; do jej przynoszenia hańby rodzinie na bankietach i krzywienia się brzydko nieomal w każdej sytuacji.

Tym razem na jej obojętnym obliczu kwitł cień uśmiechu.

– Czy nie przybiłam wtedy gwoździa na twoim ramieniu? – spytała retorycznie, starając się przywołać te mętne chwile – to, jak deptał ją po stopach i to, jak bliska mu wtedy się poczuła. Jej emocje nie mogły się równać z niczym, co przyziemne i cielesne, nigdy przecież nie była femme fatale, a uwodzenie nie należało do jej ulubionych gier – zdecydowanie wolała partie szachów.

Ilekroć przywoływała mantrę tamtego wieczoru, w jej głowie czyniło się nieposkładanie. Jakby nie była w stanie dosięgnąć dostatecznie percepcji, jego urokliwych uśmiechów i własnej, skalanej procentami głowy. Nie potrafiła przecież zdystansować się, w szczególności, gdy proscenium myśli zajmował smak jego ust.

To wspomnienie, kwitło w jej pamięci z każdą lichą wstęgą namysłu.

– Jakkolwiek sceptycznie nie byłabym nastawiona do koncepcji dzieci, to n a s z e – powiedziała to słowo z należytą emfazą, naciskiem, do którego on nie był zdolny – wyprowadzałabym na ulice Nokturnu prędzej niż na plac zabaw. Coś mi mówi, że nie jestem dobrym materiałem na matkę. Nie tylko dlatego, że brak mi jakiegokolwiek instynktu; ja po prostu jestem niewydarzoną egoistką i obawiam się, że nie przeżyłyby ze mną za długo. Brzmię jak parszywa karierowiczka – podsumowała samą siebie.

Parsknęła śmiechem w odpowiedzi na jego słowa i nieomal natychmiastowo podłapała grę.

– Ja, panie Travers, piastuję prestiżową posadę obcującej z trupami wariatki. Mam swój gabinet i prosektorium, stażystów nad którymi się znęcam oraz wybitne zdolności. Nie dość, że pracuję w zawodzie, to jeszcze jestem wspaniałym magomedykiem, a więc myślę, że mogłabym wstawić pańskie zęby po tym, jak je wybiję – rzekła tonem niebywale pompatycznym, tak jakby istotnie chciała się mu sprzedać na pierwszej randce.

– Piję tylko prosecco, ubieram się wyłącznie w jedwabne suknie i gardzę nieprawdziwymi perłami – dodała po chwili, powstrzymując się usilnie od wybuchnięcia salwą śmiechu – tego szczerego, urokliwego, który rzadko opuszczał spętany jej wargi. – Aby zdobyć moje serce należy być dżentelmenem, mieć wysoki status i zarobki, oraz obdarowywać mnie świeżymi różami. Jeśli róże, to wyłącznie czerwone, a jeśli mężczyźni, to wyłącznie z dobrego domu.

Oparła podbródek na dłoni, odbijając piłeczkę ku niemu, czekając, czy dalej pociągnie tę grę, paskudną farsę, jakby oboje byli z innych światów – jakby nie plątali się po spelunach Nokturnu, jakby nie tańczyli na nagrobku i jakby nie pili obrzydliwie dużo najprostszej ognistej.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lycoris Black (2824), Theon Travers (3786)




Wiadomości w tym wątku
[28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 02.12.2023, 02:20
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 02.12.2023, 03:44
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 02.12.2023, 19:56
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 02.12.2023, 20:20
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 03.12.2023, 11:50
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 04.12.2023, 13:51
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 07.12.2023, 23:34
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 12.12.2023, 22:14
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 15.12.2023, 07:10
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 07.02.2024, 15:48
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 12.02.2024, 10:03
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Lycoris Black - 17.02.2024, 16:30
RE: [28 kwietnia 1972] No chodź, chodź ze mną do restauracji - Theon & Lycoris - przez Theon Travers - 18.02.2024, 20:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa