Skinął głową na słowa swojej partnerki i spojrzał przed siebie. Ruda dziewczyna faktycznie dziwnie się zachowywała. Nie dał jednak po sobie poznać, że go to ruszało, ale też spojrzał za siebie. Nic tam nie było oprócz ciemności, której lumos już nie dosięgał. Przyśpieszył kroku pilnując tego, aby Dora była nadal blisko niego, aby dotrzeć do reszty grupy, która się zatrzymała, a poznał to po tym, że światła ich różdżek zatrzymały się w miejscu. Dotarł do nich i spojrzał na to, co Brenna robiła. Kazała mu zostać? Pokręcił głową i nie zaczekał, a ruszył za nią trzymając różdżkę w pogotowiu. Poczuł nieprzyjemny dreszcz, gdy zobaczył to ciało. Widział nie jednego trupa w swoim życiu, ale nie wyglądały w taki sposób. Ten był dziwny. Zatrzymał się w odpowiedniej odległości i zerknął na resztę towarzyszy, jego wzrok zatrzymał się na dłużej na Morpheusu, który rozpoznał martwego człowieka. Jego słowa brzmiały niepokojąco.
– Coś jak dementor albo coś podobnego? Pożywia się, niekoniecznie może żywić się ludzkim ciałem, nie? Ten facet jest cały… – wrócił wzrokiem do przeczesywania otoczenia, gdy pojawiło się więcej światła, a wtedy dostrzegł coś niedaleko trupa. – Ej, Brenna, spójrz tam – wskazał końcem różdżki i podszedł do tego miejsca. Kości?