18.02.2024, 21:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.02.2024, 21:30 przez Brenna Longbottom.)
14.02.63
Poważnie, wypadła Ci Freya? Farciarz z Ciebie, to jedna z rzadszych kart, udało mi się ją upolować dopiero w zeszłym roku, i to tylko dlatego, że otworzyłam z bratem ze trzydzieści czekoladowych żab.
PS. Nie jedz żadnych czekoladek, które wyglądają, jakby je wcześniej otworzono. Poważnie. NAPRAWDĘ. Mamy tutaj absolutny kryzys czekoladkowo - amortencyjny. Musiałam rozbić nos chłopakowi, który dostał za dużą dawkę i nawet przebiegła ofiarodawczyni poczuła się nieco przytłoczona nadmiarem jego uczucia. Nie wiem, kto za to odpowiada, ale jak go dopadnę, to chyba zepchnę go ze schodów.
Albo gorzej, zmuszę do słuchania przebojów Celestyny Warbek przez cały wieczór. Jestem pewna, że po czymś takim zmądrzeje. Chociaż zepchnięcie ze schodów byłoby chyba bardziej humanitarne, co?
*Poważnie, wypadła Ci Freya? Farciarz z Ciebie, to jedna z rzadszych kart, udało mi się ją upolować dopiero w zeszłym roku, i to tylko dlatego, że otworzyłam z bratem ze trzydzieści czekoladowych żab.
PS. Nie jedz żadnych czekoladek, które wyglądają, jakby je wcześniej otworzono. Poważnie. NAPRAWDĘ. Mamy tutaj absolutny kryzys czekoladkowo - amortencyjny. Musiałam rozbić nos chłopakowi, który dostał za dużą dawkę i nawet przebiegła ofiarodawczyni poczuła się nieco przytłoczona nadmiarem jego uczucia. Nie wiem, kto za to odpowiada, ale jak go dopadnę, to chyba zepchnę go ze schodów.
Albo gorzej, zmuszę do słuchania przebojów Celestyny Warbek przez cały wieczór. Jestem pewna, że po czymś takim zmądrzeje. Chociaż zepchnięcie ze schodów byłoby chyba bardziej humanitarne, co?
15.03.63
Wiedziałeś, że pokazała się limitowana edycja czekoladowych żab? LIMITOWANA EDYCJA! Nie wiem, kto to wymyśla, ale jest geniuszem i potrafi znaleźć sposób na to, żebym oddała mu większość kieszonkowego.
Kart nie oddam, nawet powtórki to mój ssssskarb (tak na serio to skarb na wymianę), ale mam za to do oddania jakieś dwadzieścia samych czekoladowych żab. Każdy w Wieży Gryffindoru dostał jedną, ale jeszcze te dwadzieścia mi zostało... Chcesz parę? Kupiłam ich tyle, że nawet ja nie dam rady zjeść wszystkich, a że w przypływie entuzjazmu je pootwierałam, żeby obejrzeć karty, trzeba uporać się z nimi szybko...
*Wiedziałeś, że pokazała się limitowana edycja czekoladowych żab? LIMITOWANA EDYCJA! Nie wiem, kto to wymyśla, ale jest geniuszem i potrafi znaleźć sposób na to, żebym oddała mu większość kieszonkowego.
Kart nie oddam, nawet powtórki to mój ssssskarb (tak na serio to skarb na wymianę), ale mam za to do oddania jakieś dwadzieścia samych czekoladowych żab. Każdy w Wieży Gryffindoru dostał jedną, ale jeszcze te dwadzieścia mi zostało... Chcesz parę? Kupiłam ich tyle, że nawet ja nie dam rady zjeść wszystkich, a że w przypływie entuzjazmu je pootwierałam, żeby obejrzeć karty, trzeba uporać się z nimi szybko...
15.04.63
Tak na wypadek, gdybyś Ty lub któryś z Twoich kolegów zapomniał, że nocne pojedynki są niezgodne ze szkolnym regulaminem… To o tym przypominam. Zwłaszcza że przypadkiem informacje o umówionym pojedynku Gryfona i Ślizgona mogłyby dotrzeć do uszu tego i owego, i przypadkiem mogłyby się tam pojawić patrole nauczycieli lub prefektów, więc lepiej przypadkiem nie znaleźć się w takiej okolicy.
Oczywiście czysto hipotetycznie.
Spal to.
Tak na wypadek, gdybyś Ty lub któryś z Twoich kolegów zapomniał, że nocne pojedynki są niezgodne ze szkolnym regulaminem… To o tym przypominam. Zwłaszcza że przypadkiem informacje o umówionym pojedynku Gryfona i Ślizgona mogłyby dotrzeć do uszu tego i owego, i przypadkiem mogłyby się tam pojawić patrole nauczycieli lub prefektów, więc lepiej przypadkiem nie znaleźć się w takiej okolicy.
Oczywiście czysto hipotetycznie.
Spal to.
*
07.05.63
(...)
Przejście jest za lustrem na siódmym piętrze. Ale gdyby ktoś pytał, nie wiesz tego ode mnie.
Zwłaszcza gdyby pytała Victoria Lestrange. Zamordowałaby mnie i nigdy nikt nie znalazłby mojego ciała. Albo gorzej, patrzyłaby na mnie wymownym spojrzeniem i wtedy poszłabym zabić się sama. Także nic nie mów. Chociaż nie, zaraz, jak ją okłamiesz, to tylko pogorszy sytuację. Po prostu dopilnuj, żeby się nie dowiedziała, dobrze? A przynajmniej nie do 30 czerwca.
Nie mów o tym wszystkich swoim kolegom, bo oni powiedzą swoim kolegom, i wtedy prędzej czy później Victoria spyta, i wszyscy będziemy mieli bardzo przerąbane.
Poza tym jak zaczniecie tam robić gromadne wycieczki, to jeszcze nauczyciele wam je zablokują, a trzeba pomagać kolejnym pokoleniom uczniów i tak dalej.
B.
PS. Przepraszam, list jest trochę wilgotny, bo wpadłam do jeziora, a miałam go w kieszeni. Nie pytaj. Po prostu nie pytaj.
*(...)
Przejście jest za lustrem na siódmym piętrze. Ale gdyby ktoś pytał, nie wiesz tego ode mnie.
Zwłaszcza gdyby pytała Victoria Lestrange. Zamordowałaby mnie i nigdy nikt nie znalazłby mojego ciała. Albo gorzej, patrzyłaby na mnie wymownym spojrzeniem i wtedy poszłabym zabić się sama. Także nic nie mów. Chociaż nie, zaraz, jak ją okłamiesz, to tylko pogorszy sytuację. Po prostu dopilnuj, żeby się nie dowiedziała, dobrze? A przynajmniej nie do 30 czerwca.
Nie mów o tym wszystkich swoim kolegom, bo oni powiedzą swoim kolegom, i wtedy prędzej czy później Victoria spyta, i wszyscy będziemy mieli bardzo przerąbane.
Poza tym jak zaczniecie tam robić gromadne wycieczki, to jeszcze nauczyciele wam je zablokują, a trzeba pomagać kolejnym pokoleniom uczniów i tak dalej.
B.
PS. Przepraszam, list jest trochę wilgotny, bo wpadłam do jeziora, a miałam go w kieszeni. Nie pytaj. Po prostu nie pytaj.
01.07.63
Tony,
przepraszam, wiem, że miałam wczoraj wpaść i się pożegnać, ale wizyta w Hogsmeade potoczyła się w trochę nieprzewidzianym kierunku, który obejmował Zakazany Las, ucieczkę przed… nie wiem czym, grunt, że nas nie zeżarło, chowanie się przed Irytkiem, chowanie się przed nauczycielką, pomylenie wieży Gryffindoru z wieżą astronomiczną, wspinanie się na krokwie, zamach na jeden posąg goblina… i właściwie nie wiem, dlaczego to piszę, chyba nie powinnam się do tego wszystkiego przyznawać? (Chociaż nie, zaraz, nikt już nie da mi szlabanu, a goblin ostatecznie nie ucierpiał, więc nie muszę płacić za szkody. Nie powinnam się tylko przyznawać, kto był ze mną, bo mogę wtedy zniknąć w tajemniczych okolicznościach.) W konsekwencji spóźniłam się na śniadanie i już nie znalazłam Cię w Wielkiej Sali, a w pociągu do Londynu haniebnie zasnęłam w połowie podróży, czego będzie mi pewnie wstyd do końca życia, więc nie dałam rady zgodnie z tradycją zwiedzić prawie wszystkich przedziałów.
Mam nadzieję, że po końcu roku wszystko w porządku?
Miłych wakacji! Masz jakieś plany wyjazdowe? Ciesz się tym latem, ja właśnie odkryłam, że czas płynie naprawdę, naprawdę cholernie szybko.
O Merlinie, zabrzmiałam jak swoja własna ciotka. Koniec Hogwartu chyba rzucił mi się na mózg.
Bren
Tony,
przepraszam, wiem, że miałam wczoraj wpaść i się pożegnać, ale wizyta w Hogsmeade potoczyła się w trochę nieprzewidzianym kierunku, który obejmował Zakazany Las, ucieczkę przed… nie wiem czym, grunt, że nas nie zeżarło, chowanie się przed Irytkiem, chowanie się przed nauczycielką, pomylenie wieży Gryffindoru z wieżą astronomiczną, wspinanie się na krokwie, zamach na jeden posąg goblina… i właściwie nie wiem, dlaczego to piszę, chyba nie powinnam się do tego wszystkiego przyznawać? (Chociaż nie, zaraz, nikt już nie da mi szlabanu, a goblin ostatecznie nie ucierpiał, więc nie muszę płacić za szkody. Nie powinnam się tylko przyznawać, kto był ze mną, bo mogę wtedy zniknąć w tajemniczych okolicznościach.) W konsekwencji spóźniłam się na śniadanie i już nie znalazłam Cię w Wielkiej Sali, a w pociągu do Londynu haniebnie zasnęłam w połowie podróży, czego będzie mi pewnie wstyd do końca życia, więc nie dałam rady zgodnie z tradycją zwiedzić prawie wszystkich przedziałów.
Mam nadzieję, że po końcu roku wszystko w porządku?
Miłych wakacji! Masz jakieś plany wyjazdowe? Ciesz się tym latem, ja właśnie odkryłam, że czas płynie naprawdę, naprawdę cholernie szybko.
O Merlinie, zabrzmiałam jak swoja własna ciotka. Koniec Hogwartu chyba rzucił mi się na mózg.
Bren
*
02.09.63
Tony,
przepraszam, że wczoraj omal nie stratowałam Cię na peronie, próbowałam dogonić Danielle, bo zapomniała zabrać jednej torby, dokładnie tej, w której miała wszystkie szaty, i zupełnie nie patrzyłam, gdzie gnam jak szalona idę.
Strasznie dziwnie było iść na Kings Cross tylko odprowadzić krewnych i znajomych na Hogwarts Express. Mało brakowało, a bym się zagapiła i sama odruchowo wsiadła do pociągu, na całe szczęście Mavelle mnie przed tym powstrzymała - wyobrażam sobie, że opiekunka Domu, gdyby zobaczyła mnie na progu szkoły, dostałaby co najmniej zawału. Jestem pewna, że była bardzo szczęśliwa, mogąc się mnie wreszcie pozbyć. Chyba zamordowałaby mnie. Albo Dumbledore’a, który zapewniał, że Hogwart zawsze będzie na nas czekał. Ewentualnie zakneblowała, żeby tego nie powtórzył i ktoś nie wziął na poważnie.
Trochę Wam tego powrotu tam zazdroszczę, ale wypada wreszcie dorosnąć. To znaczy, udawać, że jest się dorosłym, bo tak na poważnie to nie dojrzeję pewnie nigdy, ale może uda mi się sprawiać odpowiednie wrażenie. Przynajmniej przez większość czasu.
Powodzenia w Hogwarcie! Mam nadzieję, że początek roku nie da Ci za bardzo w kość.
Ta głupia Gryfonka
Bren
*Tony,
przepraszam, że wczoraj omal nie stratowałam Cię na peronie, próbowałam dogonić Danielle, bo zapomniała zabrać jednej torby, dokładnie tej, w której miała wszystkie szaty, i zupełnie nie patrzyłam, gdzie gnam jak szalona idę.
Strasznie dziwnie było iść na Kings Cross tylko odprowadzić krewnych i znajomych na Hogwarts Express. Mało brakowało, a bym się zagapiła i sama odruchowo wsiadła do pociągu, na całe szczęście Mavelle mnie przed tym powstrzymała - wyobrażam sobie, że opiekunka Domu, gdyby zobaczyła mnie na progu szkoły, dostałaby co najmniej zawału. Jestem pewna, że była bardzo szczęśliwa, mogąc się mnie wreszcie pozbyć. Chyba zamordowałaby mnie. Albo Dumbledore’a, który zapewniał, że Hogwart zawsze będzie na nas czekał. Ewentualnie zakneblowała, żeby tego nie powtórzył i ktoś nie wziął na poważnie.
Trochę Wam tego powrotu tam zazdroszczę, ale wypada wreszcie dorosnąć. To znaczy, udawać, że jest się dorosłym, bo tak na poważnie to nie dojrzeję pewnie nigdy, ale może uda mi się sprawiać odpowiednie wrażenie. Przynajmniej przez większość czasu.
Powodzenia w Hogwarcie! Mam nadzieję, że początek roku nie da Ci za bardzo w kość.
Ta głupia Gryfonka
Bren
05.01.64
Tony,
nie mam pojęcia, co napisałeś w poprzednim liście, bo zjadła go sowa.
Nie żartuję, naprawdę zjadła go sowa. W dodatku nawet nie moja, mój znajomy V. przysłał swoją niedługo po Twojej, a ona zawsze czeka aż pojawi się adresat i najwyraźniej zgłodniała w międzyczasie, a widać ta koperta wyglądała wyjątkowo smakowicie i…
Wiem, jak to brzmi, ale nie mówimy o pracy domowej, więc chyba wypada to trochę bardziej wiarygodnie niż wtedy, gdy wyjaśniałam McGongall, co spotkało mój esej z transmutacji? (NAPRAWDĘ zeżarła go chińska, gryząca kapusta. Kto w ogóle trzyma chińską, gryzącą kapustę w szklarniach, do których wpuszcza się dzieci?!)
Ehem, dlatego się do niego nie mogę odnieść. Do listu, znaczy się, nie do eseju z transmutacji.
Wszystkiego najlepszego w nowym roku. Mam nadzieję, że miło spędziłeś przerwę świąteczną.
Brenna
PS. Apropos transmutacji, zarejestrowałam się jako animag. Opiekun mojego stażu w Brygadzie bardzo się ucieszył, chociaż miałam na początku wrażenie, że moja forma będzie tu raczej użyteczna. Ironia losu, że tamtej esej był o animagach właśnie, a psor pomyślała, że udaję, bo nic o nich nie wiem! Żeby wiedziała, że już wtedy byłam obsesyjnie czytałam o animagach.
B.
Tony,
nie mam pojęcia, co napisałeś w poprzednim liście, bo zjadła go sowa.
Nie żartuję, naprawdę zjadła go sowa. W dodatku nawet nie moja, mój znajomy V. przysłał swoją niedługo po Twojej, a ona zawsze czeka aż pojawi się adresat i najwyraźniej zgłodniała w międzyczasie, a widać ta koperta wyglądała wyjątkowo smakowicie i…
Wiem, jak to brzmi, ale nie mówimy o pracy domowej, więc chyba wypada to trochę bardziej wiarygodnie niż wtedy, gdy wyjaśniałam McGongall, co spotkało mój esej z transmutacji? (NAPRAWDĘ zeżarła go chińska, gryząca kapusta. Kto w ogóle trzyma chińską, gryzącą kapustę w szklarniach, do których wpuszcza się dzieci?!)
Ehem, dlatego się do niego nie mogę odnieść. Do listu, znaczy się, nie do eseju z transmutacji.
Wszystkiego najlepszego w nowym roku. Mam nadzieję, że miło spędziłeś przerwę świąteczną.
Brenna
PS. Apropos transmutacji, zarejestrowałam się jako animag. Opiekun mojego stażu w Brygadzie bardzo się ucieszył, chociaż miałam na początku wrażenie, że moja forma będzie tu raczej użyteczna. Ironia losu, że tamtej esej był o animagach właśnie, a psor pomyślała, że udaję, bo nic o nich nie wiem! Żeby wiedziała, że już wtedy byłam obsesyjnie czytałam o animagach.
B.
*
27.05.64
Tony,
kwiaty, serio? Nie to, że nie dziękuję (bo dziękuję, miło, że pamiętałeś! Mój brat zapomniał, ale nie to, że mu się specjalnie dziwię, zwykle ważne daty zapisuję mu w kalendarzu sama na czerwono), ale Merlinie, nie marnuj kieszonkowego, życzenia wystarczą. Albo namaluj laurkę czy co. Możesz na niej napisać coś w stylu "zmądrzej wreszcie", jak mi ktoś to zapisze, to może wreszcie posłucham?
Powodzenia na egzaminach.
Pozdrawiam!
Brenna
PS. Wiele mnie to kosztowało, ale nie sprawdziłam, czy w środku nie ma Nimue.
Do listu dołączono czekoladową żabę.Tony,
kwiaty, serio? Nie to, że nie dziękuję (bo dziękuję, miło, że pamiętałeś! Mój brat zapomniał, ale nie to, że mu się specjalnie dziwię, zwykle ważne daty zapisuję mu w kalendarzu sama na czerwono), ale Merlinie, nie marnuj kieszonkowego, życzenia wystarczą. Albo namaluj laurkę czy co. Możesz na niej napisać coś w stylu "zmądrzej wreszcie", jak mi ktoś to zapisze, to może wreszcie posłucham?
Powodzenia na egzaminach.
Pozdrawiam!
Brenna
PS. Wiele mnie to kosztowało, ale nie sprawdziłam, czy w środku nie ma Nimue.
[/koperta]
*
31.10.64
Młody,
wszystkiego najlepszego. I dobrej zabawy na uczcie halloweenowej. Cholera, tęsknię za Halloween w Hogwarcie, latające dynie, straszące wszędzie duchy i wymykanie się na cmentarz, nie czytałeś tego, nie namawiam uczniów na wymykanie się nocą na cmentarze, a na pewno nie w Samhain. Mnie czeka dyżur, z jakichś powodów cała masa ludzi uznaje Samhain za doskonały moment na sianie chaosu, zamęt, występek i tak dalej, a w dodatku jedna pani T. codziennie od tygodnia przychodzi do biura w sprawie znikających dyń. Ktoś ukradł ich kilka z jej ganku. Jakby Brygada Uderzeniowa nie miała niczego lepszego do roboty niż szukanie dyni. DYNI. A że jestem świeżo po stażu, dostałam do zbadania Sprawę Złodzieja Dyni.
Chyba po prostu odkupię jej te dynie, żeby wreszcie dała nam spokój. Zasypię ją cholernymi dyniami, tak wieloma, żeby nie odgrzebała się spod nich aż do następnego Samhain.
Mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawił w Noc Duchów. A jeśli zrobisz coś bardzo niezgodnego z regulaminem i niebezpiecznego, to mi o tym nie pisz, bo będę rozdarta pomiędzy chęcią dopytywania o szczegóły a poczuciem obowiązku podpowiadającym, że powinnam odradzić takie wybryki co byłoby straszną hipokryzją, najlepsze wspomnienia z Hogwartu to te powstałe z najgłupszych pomysłów z przyjaciółmi, ciesz się tym i nie słuchaj, gdybym postanowiła być jednak odpowiedzialnym dorosłym i doradzała Ci grzecznie się uczyć.
Całusy,
Brenna
Do listu dołączono opakowanie z piórem, przewiązane wstążeczką.Młody,
wszystkiego najlepszego. I dobrej zabawy na uczcie halloweenowej. Cholera, tęsknię za Halloween w Hogwarcie, latające dynie, straszące wszędzie duchy i wymykanie się na cmentarz, nie czytałeś tego, nie namawiam uczniów na wymykanie się nocą na cmentarze, a na pewno nie w Samhain. Mnie czeka dyżur, z jakichś powodów cała masa ludzi uznaje Samhain za doskonały moment na sianie chaosu, zamęt, występek i tak dalej, a w dodatku jedna pani T. codziennie od tygodnia przychodzi do biura w sprawie znikających dyń. Ktoś ukradł ich kilka z jej ganku. Jakby Brygada Uderzeniowa nie miała niczego lepszego do roboty niż szukanie dyni. DYNI. A że jestem świeżo po stażu, dostałam do zbadania Sprawę Złodzieja Dyni.
Chyba po prostu odkupię jej te dynie, żeby wreszcie dała nam spokój. Zasypię ją cholernymi dyniami, tak wieloma, żeby nie odgrzebała się spod nich aż do następnego Samhain.
Mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawił w Noc Duchów. A jeśli zrobisz coś bardzo niezgodnego z regulaminem i niebezpiecznego, to mi o tym nie pisz, bo będę rozdarta pomiędzy chęcią dopytywania o szczegóły a poczuciem obowiązku podpowiadającym, że powinnam odradzić takie wybryki co byłoby straszną hipokryzją, najlepsze wspomnienia z Hogwartu to te powstałe z najgłupszych pomysłów z przyjaciółmi, ciesz się tym i nie słuchaj, gdybym postanowiła być jednak odpowiedzialnym dorosłym i doradzała Ci grzecznie się uczyć.
Całusy,
Brenna
01.06.65
(...)
Powodzenia na egzaminach. Jeśli na zaklęciach trafisz na Milicentę Bagshot w komisji, koniecznie rzuć zaklęcie wyczarowujące kwiaty. Poważnie. Nawet jak o to nie poprosi. Kocha to zaklęcie. Mam wrażenie, że to już jakaś obsesja, ale na pewno dostaniesz dodatkowe punkty.(...)
(...)
Powodzenia na egzaminach. Jeśli na zaklęciach trafisz na Milicentę Bagshot w komisji, koniecznie rzuć zaklęcie wyczarowujące kwiaty. Poważnie. Nawet jak o to nie poprosi. Kocha to zaklęcie. Mam wrażenie, że to już jakaś obsesja, ale na pewno dostaniesz dodatkowe punkty.(...)
30.06.66
Tony,
Gratulacje z okazji ukończenia Hogwartu, teraz czekają Cię tylko praca, zło i straszny świat dorosłych...
Żartuję, życie w strasznym świecie dorosłych też ma swoje plusy, na przykład nie masz prac domowych z numerologii. (Do tej pory czasem śni mi się, że siedzę na lekcji i profesor każe wyliczyć mi prawdopodobieństwo czegoś tam na podstawie liczb, a potem odejmuje mi 100 punktów, kiedy nie jestem w stanie nawet odczytać cyfr z tablicy. Ostatni raz śniło mi się to, gdy zasnęłam na nocnym dyżurze i kiedy obudziła mnie Mav z informacją, że idziemy robić nalot na Nokturnie omal nie zasłabłam z ulgi, bo w pierwszej chwili byłam pewna, że budzi mnie, bo zaspałam na lekcję, a tu chodziło tylko o paru morderców, nie numerologię…)
Poza tym nikt nie może nic Ci powiedzieć, jeżeli jesz na śniadanie ciasto czekoladowe albo postanawiasz iść na trzy seanse do mugolskiego kina tej samej nocy.
Chociaż pewnie Wy nie chodzicie do mugolskiego kina. To... eee... nikt nie może Wam zabronić, jeśli postanowicie iść trzy razy do tego samego muzeum tej samej nocy?
Nie, to brzmi głupio.
W każdym razie, miłych wakacji i powodzenia w przyszłej karierze.
Bren
PS. Skoro nikt nie może zabronić tej czekolady na śniadanie… Na osłodę wejścia w Straszny Świat Dorosłych.
Do listu dołączono tabliczkę czekolady.Tony,
Gratulacje z okazji ukończenia Hogwartu, teraz czekają Cię tylko praca, zło i straszny świat dorosłych...
Żartuję, życie w strasznym świecie dorosłych też ma swoje plusy, na przykład nie masz prac domowych z numerologii. (Do tej pory czasem śni mi się, że siedzę na lekcji i profesor każe wyliczyć mi prawdopodobieństwo czegoś tam na podstawie liczb, a potem odejmuje mi 100 punktów, kiedy nie jestem w stanie nawet odczytać cyfr z tablicy. Ostatni raz śniło mi się to, gdy zasnęłam na nocnym dyżurze i kiedy obudziła mnie Mav z informacją, że idziemy robić nalot na Nokturnie omal nie zasłabłam z ulgi, bo w pierwszej chwili byłam pewna, że budzi mnie, bo zaspałam na lekcję, a tu chodziło tylko o paru morderców, nie numerologię…)
Poza tym nikt nie może nic Ci powiedzieć, jeżeli jesz na śniadanie ciasto czekoladowe albo postanawiasz iść na trzy seanse do mugolskiego kina tej samej nocy.
Chociaż pewnie Wy nie chodzicie do mugolskiego kina. To... eee... nikt nie może Wam zabronić, jeśli postanowicie iść trzy razy do tego samego muzeum tej samej nocy?
Nie, to brzmi głupio.
W każdym razie, miłych wakacji i powodzenia w przyszłej karierze.
Bren
PS. Skoro nikt nie może zabronić tej czekolady na śniadanie… Na osłodę wejścia w Straszny Świat Dorosłych.
*
31.10.66
Zastanawiałeś się kiedyś, o co chodzi z tymi całymi dyniami?
Wszystkiego najlepszego.
Bren.
Do listu dołączono ciastko pomarańczowe w kształcie dyni.Zastanawiałeś się kiedyś, o co chodzi z tymi całymi dyniami?
Wszystkiego najlepszego.
Bren.
*
01.11.66
Już wiem, o co z nimi chodzi! Pytałam wczoraj ludzi na sabacie i dowiedziałam się, że chodzi o człowieka, który został przeklęty i musi przez wieczność chodzić po świecie z latarnią. Z dyni.
A właściwie, to nie, nie mam pojęcia, o co chodzi, bo dlaczego kazano mu chodzić akurat z dyniową latarnią…? Dlaczego to nie mogła być normalna latarnia? Dlaczego nie była to latarnia z rzepy? Albo ziemniaka?
Nie to, że narzekam. Lubię wycinać latarnie z dyni.
Do listu dołączono… niewielką, wydrążoną dynię ze świeczką w środku.Już wiem, o co z nimi chodzi! Pytałam wczoraj ludzi na sabacie i dowiedziałam się, że chodzi o człowieka, który został przeklęty i musi przez wieczność chodzić po świecie z latarnią. Z dyni.
A właściwie, to nie, nie mam pojęcia, o co chodzi, bo dlaczego kazano mu chodzić akurat z dyniową latarnią…? Dlaczego to nie mogła być normalna latarnia? Dlaczego nie była to latarnia z rzepy? Albo ziemniaka?
Nie to, że narzekam. Lubię wycinać latarnie z dyni.
*
02.11.67
Tony,
miałam to wysłać dwa dni temu, ale okazuje się, że w noc Samhain granice między światami są bardzo cienkie i spędziłam z moim partnerem całą dobę na gonieniu przez pół Anglii za pewną panią, która dała się opętać.
Trzeba przyznać, że duch, który w nią wlazł, był bardzo przekonujący. Czułam się prawie paskudnie, oddając ją w ręce egzorcystów.
Wszystkiego najlepszego. Zabierz kogoś na wycieczkę.
Brenna
W środku znajdował się skórzany portfel, a w nim dwa bilety do Gabinetu Luster Bletchleyów, do wykorzystania w dowolnym czasie. [/koperta]Tony,
miałam to wysłać dwa dni temu, ale okazuje się, że w noc Samhain granice między światami są bardzo cienkie i spędziłam z moim partnerem całą dobę na gonieniu przez pół Anglii za pewną panią, która dała się opętać.
Trzeba przyznać, że duch, który w nią wlazł, był bardzo przekonujący. Czułam się prawie paskudnie, oddając ją w ręce egzorcystów.
Wszystkiego najlepszego. Zabierz kogoś na wycieczkę.
Brenna
*
20.12.68
Anthony,
dziękuję za życzenia. W tym roku spędzam święta z rodziną, na Polanę podczas Yule jeśli wpadnę, to z kuzynkami i mieszkającymi u nas krewnymi, ale też tylko na chwilę, więc na pewno się tam nie zobaczymy. Ojciec najwyraźniej uznał, że jestem dużą dziewczynką i opowiedział mi pełną hi Ojciec opowiedział mnie, mojemu bratu i kuzynce kilka rodzinnych historii i pod ich wpływem postanowiliśmy w najbliższym czasie spędzić więcej chwil w gronie najbliższych krewnych i przyjaciół.
Miłego Yule.
Brenna.
*Anthony,
dziękuję za życzenia. W tym roku spędzam święta z rodziną, na Polanę podczas Yule jeśli wpadnę, to z kuzynkami i mieszkającymi u nas krewnymi, ale też tylko na chwilę, więc na pewno się tam nie zobaczymy. Ojciec najwyraźniej uznał, że jestem dużą dziewczynką i opowiedział mi pełną hi Ojciec opowiedział mnie, mojemu bratu i kuzynce kilka rodzinnych historii i pod ich wpływem postanowiliśmy w najbliższym czasie spędzić więcej chwil w gronie najbliższych krewnych i przyjaciół.
Miłego Yule.
Brenna.
21.04.69
Anthony,
raczej nie wybieram się w tym roku na sabat, zgodziłam się wziąć dodatkowy dyżur w biurze Brygady i pewnie wrócę na tyle późno, że wpadnięcie tam nie będzie miało już sensu. Zresztą, Beltane nigdy nie było moim ulubionym świętem. Jakoś zawsze najbardziej lubiłam Lammas i Yule.
Mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawił ze swoimi przyjaciółmi.
Pozdrawiam
Brenna.
*Anthony,
raczej nie wybieram się w tym roku na sabat, zgodziłam się wziąć dodatkowy dyżur w biurze Brygady i pewnie wrócę na tyle późno, że wpadnięcie tam nie będzie miało już sensu. Zresztą, Beltane nigdy nie było moim ulubionym świętem. Jakoś zawsze najbardziej lubiłam Lammas i Yule.
Mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawił ze swoimi przyjaciółmi.
Pozdrawiam
Brenna.
20.12.69
Anthony,
przepraszam za brak odpowiedzi na wcześniejszy list, ale mam teraz niewiele czasu, także na listy. W Departamencie większość rodziców bierze wolne na świąteczne ferie, więc reszta tłucze nadgodziny i mamy totalne urwanie głowy.
Miłego urlopu.
Z pozdrowieniami.
Brenna.
*Anthony,
przepraszam za brak odpowiedzi na wcześniejszy list, ale mam teraz niewiele czasu, także na listy. W Departamencie większość rodziców bierze wolne na świąteczne ferie, więc reszta tłucze nadgodziny i mamy totalne urwanie głowy.
Miłego urlopu.
Z pozdrowieniami.
Brenna.
27.05.70
Anthony,
dziękuję za życzenia i gratuluję awansu. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku.
Z pozdrowieniami
Brenna
*Anthony,
dziękuję za życzenia i gratuluję awansu. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku.
Z pozdrowieniami
Brenna
12.03.71
Anthony,
przesyłam dokumenty dotyczące sprawy nr 84930 - podpalenia lokalu przez eksmitowanego byłego właściciela, Harolda Rodneya.
Pozdrowienia
Brenna L.
*Anthony,
przesyłam dokumenty dotyczące sprawy nr 84930 - podpalenia lokalu przez eksmitowanego byłego właściciela, Harolda Rodneya.
Pozdrowienia
Brenna L.
29.05.71
Anthony,
dziękuję za życzenia.
Z wyrazami szacunku
Brenna Longbottom
[/s]Anthony,
dziękuję za życzenia.
Z wyrazami szacunku
Brenna Longbottom
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.