02.12.2022, 04:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2023, 20:00 przez Trevor Yaxley.)
Towarzystwo przepięknych kobiet było czymś, czemu nie potrafił się oprzeć. W tym momencie też nie ograniczały go więzy małżeńskie. Ale tak naprawdę nigdy nie był przykładnym mężem. Jeśli chodzi o towarzystwo tych wil, to powinien był to przewidzieć, że to skończy się w ten sposób. Wiedział też, co bliskość wil jest w stanie zrobić z człowiekiem. Uczono go tego wszystkiego. Ale też nie było tak, że miał dobyć różdżki i zrobić porządek z próbującymi go oczarować widmowymi istotami w sposób typowy dla łowcy, którym w dalszym ciągu był. Nawet, jak jego kariera zakończyła się trzy lata temu. Odpowiednio traktowane wile podobno potrafiły być bardzo miłe dla czarodziejów, czym akurat nie różniły się od ludzi. W końcu wzajemny szacunek zawsze procentował.
Pozwolił sobie na jeden taniec, całkiem dobrze się bawiąc. Nie zmieniało to faktu, że miał dwie lewe nogi do tańca. Chciał jednak się wycofać, zanim coś pójdzie nie tak i ta odrobina zabawy postawi go w podbramkowej sytuacji. Jeszcze nie zdobył nic do jedzenia z okolicznych straganów, do których miał zamiar się udać lada moment. Byłoby dobrze nie przeciągać struny. Zdawał sobie dobrze sprawę z tego, że tutaj mógł napotkać kogoś z dawnych znajomych albo najbliższą rodzinę. W takiej sytuacji Brygadziści nie byliby jego jedynym zmartwieniem.
Spojrzał z widocznym zainteresowaniem na urodziwą blondynkę, do tego hojnie obdarzoną przez naturę, która uwiesiła mu na szyi, odciągając na moment jego uwagę od kręcącego się koła fortuny. Otoczył luźno ramieniem talię nagabującej go istoty, nie będąc skłonnym stać jak kołek, nie wiedząc, co ma zrobić z rękoma. Była bardzo przekonująca, trzeba to przyznać. W dodatku owinęła mu wokół szyi szal z puszystych piór. Na pewno wyglądał ekstrawagancko i rzucał się bardziej w oczy.
— Myślę, że mogę pozwolić sobie na jeszcze jeden taniec z tak pięknymi kobietami jak wy. Tylko odbiorę moją nagrodę z loterii. Rzadko cokolwiek wygrywam — Odparł ze szczerym, niemalże szelmowskim uśmiechem. Nie tak powinna brzmieć ta odpowiedź, biorąc pod uwagę jego zawód i posiadaną wiedzę o tych istotach. Nie był tylko łowcą, ale przede wszystkim mężczyzną, co czyniło go podatnym na kobiece wdzięki. Wyciągnął rękę do tego goblina po rzeczoną nagrodę. Chwilowe szczęście szybko go opuści, znając życie.
Słowa: 492
Pozwolił sobie na jeden taniec, całkiem dobrze się bawiąc. Nie zmieniało to faktu, że miał dwie lewe nogi do tańca. Chciał jednak się wycofać, zanim coś pójdzie nie tak i ta odrobina zabawy postawi go w podbramkowej sytuacji. Jeszcze nie zdobył nic do jedzenia z okolicznych straganów, do których miał zamiar się udać lada moment. Byłoby dobrze nie przeciągać struny. Zdawał sobie dobrze sprawę z tego, że tutaj mógł napotkać kogoś z dawnych znajomych albo najbliższą rodzinę. W takiej sytuacji Brygadziści nie byliby jego jedynym zmartwieniem.
Spojrzał z widocznym zainteresowaniem na urodziwą blondynkę, do tego hojnie obdarzoną przez naturę, która uwiesiła mu na szyi, odciągając na moment jego uwagę od kręcącego się koła fortuny. Otoczył luźno ramieniem talię nagabującej go istoty, nie będąc skłonnym stać jak kołek, nie wiedząc, co ma zrobić z rękoma. Była bardzo przekonująca, trzeba to przyznać. W dodatku owinęła mu wokół szyi szal z puszystych piór. Na pewno wyglądał ekstrawagancko i rzucał się bardziej w oczy.
— Myślę, że mogę pozwolić sobie na jeszcze jeden taniec z tak pięknymi kobietami jak wy. Tylko odbiorę moją nagrodę z loterii. Rzadko cokolwiek wygrywam — Odparł ze szczerym, niemalże szelmowskim uśmiechem. Nie tak powinna brzmieć ta odpowiedź, biorąc pod uwagę jego zawód i posiadaną wiedzę o tych istotach. Nie był tylko łowcą, ale przede wszystkim mężczyzną, co czyniło go podatnym na kobiece wdzięki. Wyciągnął rękę do tego goblina po rzeczoną nagrodę. Chwilowe szczęście szybko go opuści, znając życie.
Słowa: 492
Rzut 1d100 - 84