Tu po prostu rozchodziło się o walkę na równych zasadach. Stanley był przecież dorosły i chciał być tak odbierany. Fakt - nie był ale średnio go to obchodziło. Większość gawiedzi tego wydarzenia stanowiły jednak osoby pełnoletnie, więc i on chciał być jedną z nich. Niestety to tak nie działało... a może?
- Jasne - odnotował poradę od Rosie w swojej pamięci - W takim się tylko droczyłem - zapewnił, wykorzystując otrzymaną przed chwilą strategie. McKinnon pewnie nie zdawała sobie z tego sprawy ale młody Borgin szybko uczył się z takich porad, a następnie implementował je w swoich taktykach. Kto wie, może powinien podpytać o kilka więcej protipów? Tak, aby mógł zwojować Hogwarcką szkołę?
Ogóreczki prima sort. Najlepsze jakie mogły się trafić. Dodając do tego fakt, że tłamsiły smak tego ohydnego trunku, były jeszcze smaczniejsze - Tak! Tosiu! Tosiek! - odparł, unosząc zdziwioną brew - Nie znasz Antka? - zapytał. To było dziwne. Każdy znał Antka. Każdy z kimś dzisiaj rozmawiał znał młodszego Borgina, więc dziwne, że Rosie go nie znała. W końcu miała bajerę jak ta lala. Potrafiła kupić chyba każdego, a nawet jeżeli nie kupić, to chociaż znaleźć punkt zaczepienia, aby od razu zacząć ją lubić. Po chwili jednak dostrzegł, że rzeczywiście mogła go nie znać. Ehh... Jak do tego doszło? - No dobrze. Już tłumaczę - zapewnił - Tosiu to mój brato-kuzyn. Wychowywaliśmy się razem bardzo długo. Jest synem Bartholomeusa, który jest bratem mojej mamy. To też kuzyn Persy - wyjaśnił pokrótce. Nie bardzo wiedział co może być ważną informacją, a co nie - Taki wiesz. O głowę niższy ode mnie i ma włosy podobne do moich... Chyba... Siedzi... - wyjął lekko język, mrużąc oczy, aby rozejrzeć się po sali w poszukiwaniu Antoniego - Tam? - kiwnął głową w kierunku kogoś kto mógł wyglądać jak Tosiek. To chyba on Nie miało teraz znaczenia. Nie mógł pójść się upewnić bo jeszcze by mu Rosie uciekła i co on by biedny z tym faktem zrobił? Pewnie nie za dużo.
- Aaa! - złapał się za głowę - No tak. Otto. Jak mogłem o nim zapomnieć... - mógł i to właśnie zrobił - Jakoś Umbriel mi bardziej zapadł w pamięć... Ciągle zapominam o tym drugim bracie... Może przez to, że zawsze ma jakieś ciekawsze rzeczy do roboty? - wzruszył ramionami. Nie miał zamiaru usprawiedliwiać Otta. Był jaki był i wszyscy to widzieli, a że był specjalnej troski to już całkowicie inna sprawa. Młody Borgin nie miał przecież na to żadnego wpływu. Może za młody go jakąś ciężarówka przetrąciła albo Umbriel? Kto wie?
- Na mały palec? - upewnił się, wyciągając wspomniany palec od prawej dłoni. Musieli podpisać umowę wieczystą, a każdy wie, że ten typ wiązał na wieki - Chyba nie lubisz Otto za bardzo, co? - zapytał ale ściszonym głosem. Stanley nie chciał, aby w razie czego wszyscy się dowiedzieli zwłaszcza kiedy właśnie zawierali zmowę milczenia - Ale ja... Nie chcę skończyć jak Otto. Wolę być niższy ale mieć coś tam w tej głowie, nie? To chyba nie tak źle... - dodał. W tym momencie rzeczywiście zaczął się obawiać tego, że skończy jak on. Za wszelką cenę chciał przestać rosnąć.
Kiedyś usłyszał, że to prawdziwy gentleman powinien zadbać o to, aby damie przy stołu nie zabrakło trunku. Ambrosia oczywiście wpisywała się w tą regułę, więc pochwycił butelkę i polał im po jeszcze jednym kieliszku - Też chodziłaś do Durmstrangu? Tak jak Persy i Hades? - zapytał z zaciekawieniem podczas tego trudnego procesu jakim było nalewanie alkoholu. Dłoń mu trochę zadrżała ale udało mu się wykonać tą misję. Dlaczego się zapytał? Borgin chciał po prostu wiedzieć czy Rosie też skończyła tą fajniejszą szkołę. Może umiała jakieś fajne rzeczy? Jakąś magię, która była zakazana w jego szkole?
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972