19.02.2024, 12:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.02.2024, 13:24 przez Brenna Longbottom.)
Brenna poderwała gwałtownie głowę na słowa Morpheusa, a jej twarz ściągnęła się z niepokoju. Może powinna się cieszyć, że nie dotarli tutaj śmierciożercy – ale to brzmiało naprawdę, naprawdę bardzo źle.
I nigdzie nie było widać żadnej broni.
– Chyba… – zaczęła, ale cokolwiek chciała powiedzieć: nie zdążyła dokończyć.
Kilka rzeczy stało się jednocześnie.
Vincent, który wszedł nieco głębiej, utwierdził się w przekonaniu, że leżą tutaj ludzkie kości. I chociaż nie znał się na tym specjalnie, zdawało się, że są w różnym wieku – że niektóre są tu od bardzo, bardzo dawna, a inne… od kilku lat? Od kilkunastu?
Heather na mgnienie oka dostrzegła przed sobą ducha. Ducha, którego mogła skojarzyć – gdy szły do Salta, Brenna pokazała jej jego ostatnie zdjęcie, pośród członków załogi Białej Księżniczki. Ten mężczyzna, który zdawał się próbować ją teraz odgonić ruchem dłoni stał pośród nich.
Morpheus przez ułamek sekundy widział sztylet, otoczony ciemnością, a potem…
…potem nagle zasnął.
Dora zaś, najlepiej z nich wszystkich znająca się na teorii magii, czując nagle, jak ogarnia ją coraz większa senność, zrozumiała jako pierwsza, co się dzieje i dlaczego Alistair wyglądał, jak wyglądał. Nikt nie wyciągnął z niego energii za pomocą nekromancji. Nikt się na nim nie pożywił. Mężczyzna… umarł po prostu z pragnienia. We śnie. Właśnie chwytała ich niewidzialna pułapka – na to miejsce nałożono po prostu zaklęcie snu. Dość proste, ale bardzo silne.
Zaklęcie snu, które właśnie ich trafiło.
*
Spali.
*
Długo i szczęśliwie – Dora i Heather
Przejdź przez lustro - Morpheus
Wszystkie twoje lęki – Erik i Vincent
I nigdzie nie było widać żadnej broni.
– Chyba… – zaczęła, ale cokolwiek chciała powiedzieć: nie zdążyła dokończyć.
Kilka rzeczy stało się jednocześnie.
Vincent, który wszedł nieco głębiej, utwierdził się w przekonaniu, że leżą tutaj ludzkie kości. I chociaż nie znał się na tym specjalnie, zdawało się, że są w różnym wieku – że niektóre są tu od bardzo, bardzo dawna, a inne… od kilku lat? Od kilkunastu?
Heather na mgnienie oka dostrzegła przed sobą ducha. Ducha, którego mogła skojarzyć – gdy szły do Salta, Brenna pokazała jej jego ostatnie zdjęcie, pośród członków załogi Białej Księżniczki. Ten mężczyzna, który zdawał się próbować ją teraz odgonić ruchem dłoni stał pośród nich.
Morpheus przez ułamek sekundy widział sztylet, otoczony ciemnością, a potem…
…potem nagle zasnął.
Dora zaś, najlepiej z nich wszystkich znająca się na teorii magii, czując nagle, jak ogarnia ją coraz większa senność, zrozumiała jako pierwsza, co się dzieje i dlaczego Alistair wyglądał, jak wyglądał. Nikt nie wyciągnął z niego energii za pomocą nekromancji. Nikt się na nim nie pożywił. Mężczyzna… umarł po prostu z pragnienia. We śnie. Właśnie chwytała ich niewidzialna pułapka – na to miejsce nałożono po prostu zaklęcie snu. Dość proste, ale bardzo silne.
Zaklęcie snu, które właśnie ich trafiło.
*
Spali.
*
Długo i szczęśliwie – Dora i Heather
Przejdź przez lustro - Morpheus
Wszystkie twoje lęki – Erik i Vincent
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.