Odetchnął z ulgą.na dźwięk jedynej słusznej odpowiedzi w wykonaniu madame Crawley.
— Kamień spadł mi z serca! — odrzekł Erik, klepiąc się parokrotnie po klatce piersiowej. — Nie zapomnę Twojej dyskrecj.
Wysłuchał z uwagą kierowanych do niego słów. Nie był przygotowany na takie wyznanie, jednak poniekąd nie był też nią zbytnio zaskoczony. Dziewczyna była jeszcze młoda, musiała się ukrywać, co zapewne znacznie utrudniało jej funkcjonowanie w społeczeństwie czarodziejów tak, jak by sobie tego życzyła. Nic dziwnego, że czuła się nieco niepewnie.
— Czasem to nie intensywność uczucia się liczy, a jego stałość. Tylko dlatego, że czytamy o dzikiej, samozwańczej miłości w książkach i widzimy sztuki o niej na deskach teatru, nie znaczy, że tak zawsze wygląda. — Wykrzywił usta w słabym uśmiechu. — Na każdego przychodzi odpowiedni czas. A jeśli druga połowa się nie pojawia, to przynajmniej jest to czas, który można przeznaczyć na siebie, rozwijanie się, poszerzanie horyzontów i tak dalej.
Niełatwo było mu się wczuć w sytuację Dory, jednak miał wrażenie, że po części rozumie, co starała się przekazać. Bądź co bądź, zaangażowanie się w trwały związek wiązało się poniekąd z ujawnieniem części siebie, która zazwyczaj była szczelnie skryta przed światem. Drobne tajemnice, drobne marzenia, drobne obawy, które człowiek na co dzień zachowywał dla siebie, mogły zostać pokazane drugiej osobie. Taka postawa wymagała nie tylko odwagi, ale też chęci zaufania drugiej osobie.
A w tych czasach o pełne zaufanie nie było łatwo, nie mówiąc już o szczerości. Nic dziwnego, że rozmyślania na temat tego, czy byłoby się w stanie oddać część siebie drugiej osobie prowadziło do wątpliwości, a nawet swego rodzaju strachu. Widząc, że panna Crawley wydaje się nieco... skonfundowana własnym wyzwaniem, Erik podświadomie zaczął z nią sympatyzować, co by wszystko ułożyło się dziewczynie jak najlepiej w najbliższej przyszłości. Jej rodzina już wystarczająco wycierpiała, więc zasługiwali na sporą dawkę szczęścia i spokoju.
— Każdy jest inny i każdy osiąga szczęście w życiu na zupełnie inny sposób. Czasami jest łatwiej, czasami trudniej. Niektórzy osiągają je szybciej, inni wolniej. Może Ci się jeszcze coś odmieni w tej kwestii, a może nie. Ważne jednak, aby dbać też o siebie. — Obdarzył ją przyjaznym spojrzeniem. — Poza tym jesteś jeszcze młoda i masz masę czasu, żeby sprawdzić. co pasuje do Twojego stylu bycia. Wbrew pozorom życie nie kończy się po dwudziestym piątym roku życia. Uwierz mi, wiele może się zmienić.
Pokręcił lekko głową. Może nie był najbardziej przebojową osobą pod słońcem, ale i jego obecne życie znacząco różniło się od tego, jak wyglądało te parę lat temu. Chociaż wiele elementów jego charakteru pozostało niezmienionych, tak pewne szczegóły ulegały przekształceniu. Niektóre wierzenia stawały się głębsze, inne były odstawiane na boczny tor. Priorytety zmieniały swoje miejsce, starając się dopasować do zmieniających się wokół niego warunków. Nigdy nie można było być niczego pewnym.
Zamyślił się na dłuższą chwilę, analizując bezgłośnie sugestie Menodory względem spinek. W gruncie rzeczy miała sporo racji. To musiało być coś przystępnego, coś, co z jednej strony pokazałoby gościom, że nawet w przypadku drobnych detali potrafi zadbać o to, aby prezentowały się one estetycznie, ale także zachować swego rodzaju świadomość, czemu całe wydarzenie doszło do skutku.
— Wiesz co, to jest bardzo dobry pomysł — stwierdził po dłuższej chwili, kiwając potakująco głową. — Kurczę, mam nadzieję, że dalej mam obie sztuki, bo jak się okaże, że jedną gdzieś wcięło, to jej nie znajdę. Skrzaty mają swoje sposoby na szukanie zgub, ale całej posiadłości nie przetrząsną za takim drobiazgiem...
Zerknął w stronę drzwi prowadzących do części mieszkalnej. Teraz gdy udało mu się już osiągnąć konsensus względem swojego ubioru, to po prostu musiał zadbać o to, aby wszystko się zgadzało. Bardzo konkretna wizja zagościła w jego głowie i już tak łatwo jej raczej nie opuści.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞