Nic dziwnego, że matka była zadowolona tym, że Nicholas miał czas, aby z nią posiedzieć i porozmawiać. Skoro już tutaj był, przeboleje te kilka godzin. Wolne wzięte z pracy przymusowo, bo babce zachciało się przez wyjca go ściągnąć. Nie było to dla Nicholasa nic przyjemnego, otrzymać coś takiego w biurze, gdzie pracował. Jemu nie było do śmiechu, ale matce z kolei tak. Osoby postronne miały prawo tak reagować. Travers miał tylko nadzieję, że Theonowi dostało się kiedyś tak samo. Bo nie powie, że teraz. Jeżeli faktycznie babka wysyłała mu także niedawno wyjca, to czy on go odebrał? Nie miał pojęcia.
Znajdując się w rodzinnym salonie, mniejszym niż główny całej rezydencji, a bardziej w tym, należącym go jego skrzydła rodzinnego, zajął miejsce obok matki na wskazanej sofie. Choć najchętniej by usiadł na fotelu. Nie mógł jej tego jednak zrobić, zachowując dystans. Jeszcze coś zaczęłaby podejrzewać. A może nie i to tylko jego uprzedzenia? Urojenia?
Pytanie o Londyn. Co miał odpowiedzieć? Na pewno nie prawdę. Nie powie jej, że brat zaginął, że pracuje dla organizacji, która mogła być tego przyczyną, bo zrobili chaos na Beltame. Nie mogła o tym wiedzieć. Ani się dowiedzieć. Musiał jej kłamać. Przynajmniej w niektórych sprawach.
- Prowadzenie badań wymaga poświęcenia czasu i skupienia. A chciałbym w końcu awansować wyżej. Dużo się dzieje, ale to bardziej polityczne sprawy.Odpowiedział jakoś okrężnie, trzymając się tematu swojego zawodu. Nie nawiązując w żadnym aspekcie do swojego zakładania rodziny. Nie myślał o tym i miał nadzieję, że ten temat nie zostanie poruszony. To jego sprawa. Jego życie. Ale jeżeli nacisk będzie zbyt mocny, z każdej strony, nie będzie miał wyjścia. Lepiej wtedy znaleźć taką kobietę, która poszłaby z nim na układ. Małżeństwo tylko na papierze. Mogłaby być nawet i lesbijką. To byłoby im zapewne na rękę. Aby uciszyć wzajemne rodziny. Czy znajdzie taką? Nie miał pojęcia. Chociaż? Może warto byłoby kogoś odwiedzić i podpytać?