20.02.2024, 10:18 ✶
Brenna przestąpiła przez próg. Zwykle w takich sytuacjach rozglądała się po wnętrzu, sprawdzała, w jakim to było stanie, na ile utrzymywano w nim porządek, jakie rzeczy w nim trzymano. Tym razem jednak skupiała się na Larku, po części dlatego, że to jego reakcje interesowały ją najbardziej, po części, bo liczyła po prostu, że jeżeli ona będzie utrzymywać z nim kontakt wzrokowy i ściągać na siebie uwagę, on nie zauważy ruchu ręki Aidana. Zresztą, nawet gdyby tam spojrzał – nie dostrzeże przecież broni, której obawiali się mugole, a zwykłe, drewniany patyk.
– Interesuje nas Mary Reed – sprostowała Brenna, przypatrując się mu. Była niewiele niższa od niego, i chociaż po prostu nie wyglądała groźnie – geny jej matki i ojca zmieszały się tworząc kogoś, kto po prostu nie nadawał się do zastraszania innych czy wzbudzania w nich respektu – to już umiała prezentować pewność siebie kogoś, kto miał prawo być tu, gdzie był i pytać o to, o co pytał. – Dwa dni przed tym, jak zginęła, widziano ją z mężczyzną, który jest obiektem naszego zainteresowania. Mógł być jej przypadkowym klientem. Ale równie dobrze mogła mieć jakieś informacje o nim albo nawet jej śmierć ma z nim związek. Jej i tej drugiej dziewczyny, Annelise, prawda? Ładna blondynka, całkiem podobna do Mary.
Uśmiechnęła się lekko, choć raczej mało wesoło, kiedy Lark drgnął, bo nigdzie do prasy nie podano przecież żadnych informacji, które mogłyby powiązać ze sobą te dwa zabójstwa. Bez wątpienia nie chcieli wzbudzać paniki i obaw, że będą kolejne ofiary. Oni dostali te informacje z wewnątrz, ale przecież policjant o tym nie wiedział: że jeden z jego współpracowników wyniósł mu wszystko, co wynieść mógł.
– Ten klient…
– Obawiam się, że szczegóły nie są czymś, co moglibyśmy ujawnić, panie Lark – ucięła Brenna, spokojnie, ale dość stanowczo. Na twarzy policjanta pojawił się wyraz irytacji: może faktycznie nie podobało się mu, w jaki sposób rozmawia z nim młodsza kobieta, a może chodziło o całokształt sytuacji. – Jego nazwisko i to dlaczego jest w polu naszych zainteresowań to tajemnica państwowa. Możemy zacząć od tego, czy pan go rozpoznaje? – spytała, wyciągając zdjęcie z dokumentacji. Mężczyzna faktycznie był podejrzany, chociaż rzecz jasna Lark nie mógł nigdy w życiu go zobaczyć – ten nawet nie zbliżył się do Mary Reed. Brenna miała jednak nadzieję, że kiedy będzie przypatrywał się zdjęciu, Aidan zyska dość czasu, aby miotnąć zaklęciem, które uczyni detektywa bardziej skłonnym do współpracy.
– Interesuje nas Mary Reed – sprostowała Brenna, przypatrując się mu. Była niewiele niższa od niego, i chociaż po prostu nie wyglądała groźnie – geny jej matki i ojca zmieszały się tworząc kogoś, kto po prostu nie nadawał się do zastraszania innych czy wzbudzania w nich respektu – to już umiała prezentować pewność siebie kogoś, kto miał prawo być tu, gdzie był i pytać o to, o co pytał. – Dwa dni przed tym, jak zginęła, widziano ją z mężczyzną, który jest obiektem naszego zainteresowania. Mógł być jej przypadkowym klientem. Ale równie dobrze mogła mieć jakieś informacje o nim albo nawet jej śmierć ma z nim związek. Jej i tej drugiej dziewczyny, Annelise, prawda? Ładna blondynka, całkiem podobna do Mary.
Uśmiechnęła się lekko, choć raczej mało wesoło, kiedy Lark drgnął, bo nigdzie do prasy nie podano przecież żadnych informacji, które mogłyby powiązać ze sobą te dwa zabójstwa. Bez wątpienia nie chcieli wzbudzać paniki i obaw, że będą kolejne ofiary. Oni dostali te informacje z wewnątrz, ale przecież policjant o tym nie wiedział: że jeden z jego współpracowników wyniósł mu wszystko, co wynieść mógł.
– Ten klient…
– Obawiam się, że szczegóły nie są czymś, co moglibyśmy ujawnić, panie Lark – ucięła Brenna, spokojnie, ale dość stanowczo. Na twarzy policjanta pojawił się wyraz irytacji: może faktycznie nie podobało się mu, w jaki sposób rozmawia z nim młodsza kobieta, a może chodziło o całokształt sytuacji. – Jego nazwisko i to dlaczego jest w polu naszych zainteresowań to tajemnica państwowa. Możemy zacząć od tego, czy pan go rozpoznaje? – spytała, wyciągając zdjęcie z dokumentacji. Mężczyzna faktycznie był podejrzany, chociaż rzecz jasna Lark nie mógł nigdy w życiu go zobaczyć – ten nawet nie zbliżył się do Mary Reed. Brenna miała jednak nadzieję, że kiedy będzie przypatrywał się zdjęciu, Aidan zyska dość czasu, aby miotnąć zaklęciem, które uczyni detektywa bardziej skłonnym do współpracy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.