20.02.2024, 17:52 ✶
Róże symbolizują miłość, pasję, ale i ból oraz zagrożenie. Sny różnych tematyk przeplatały się w głowie nieprzytomnego wilkołaka, a gdy w końcu wszystko się urwało i otworzył oczy miał wrażenie, że spał sto lat.
Wszystko wyglądało inaczej niż powinno, ale nie mógł powiedzieć, że źle. Smród ulicy zniknął całkowicie i został zastąpiony czymś... czymś... Nie umiał określić czym. Powoli podniósł się na łokcie, w końcu do siadu i rozejrzał się dookoła. Co ta kobieta robiła z jego życiem? Uśmiechnął się pod nosem. Wcześniej wszystko było takie irracjonalne, dzikie i zaskakujące w stresujący sposób. Czy potraktował ją niemiło? Cóż, miał napad alergii i się dusił, więc nie może sobie nic zarzucić, bo był to wynik pośpiechu i paniki. Jakim cudem jednak w domu nie było śladu po zapachu róży?
Jego wzrok wylądował na stoliku, ciasteczkach. Nie powinien jeść od razu po pobudce, dlatego z żalem powstrzymał się i przerzucił spojrzenie na kaktusa, powód tego całego zamieszania. Cały dzień zmarnował. Właściwie ile czasu spał? Spróbował znaleźć zegarek, ale nie było go tam gdzie powinien być. Westchnął ciężko. To i tak nie miało znaczenia.
Chwycił talerzyk i wrócił do leżenia na kanapie zajadając się ciastkami aż później musiał pozbierać z koszulki okruszki, gdy wszystko wciągnął, z nikim się nie dzieląc. Sięgnął jeszcze po karteczkę jaką kobieta zostawiła i zaśmiał się pod nosem widząc jej entuzjazm jaki czuł nawet na kartce. Chciałby tak. Może kiedyś na starość też taki będzie, o ile dożyje. Póki co powinien się skupić na małych celach, na przykład na podeserowej drzemce. Tak, to brzmi, jak bardzo dobry pomysł. Z resztą i tak głowa go dalej bolała, a odrobina odpoczynku jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła.
Zawinął się szczelnie w koc, skulił na kanapie. Zerknął jeszcze ostatni raz na kaktusa, po czym zamknął oczy licząc, że przyjdą do niego same piękne sny.
Wszystko wyglądało inaczej niż powinno, ale nie mógł powiedzieć, że źle. Smród ulicy zniknął całkowicie i został zastąpiony czymś... czymś... Nie umiał określić czym. Powoli podniósł się na łokcie, w końcu do siadu i rozejrzał się dookoła. Co ta kobieta robiła z jego życiem? Uśmiechnął się pod nosem. Wcześniej wszystko było takie irracjonalne, dzikie i zaskakujące w stresujący sposób. Czy potraktował ją niemiło? Cóż, miał napad alergii i się dusił, więc nie może sobie nic zarzucić, bo był to wynik pośpiechu i paniki. Jakim cudem jednak w domu nie było śladu po zapachu róży?
Jego wzrok wylądował na stoliku, ciasteczkach. Nie powinien jeść od razu po pobudce, dlatego z żalem powstrzymał się i przerzucił spojrzenie na kaktusa, powód tego całego zamieszania. Cały dzień zmarnował. Właściwie ile czasu spał? Spróbował znaleźć zegarek, ale nie było go tam gdzie powinien być. Westchnął ciężko. To i tak nie miało znaczenia.
Chwycił talerzyk i wrócił do leżenia na kanapie zajadając się ciastkami aż później musiał pozbierać z koszulki okruszki, gdy wszystko wciągnął, z nikim się nie dzieląc. Sięgnął jeszcze po karteczkę jaką kobieta zostawiła i zaśmiał się pod nosem widząc jej entuzjazm jaki czuł nawet na kartce. Chciałby tak. Może kiedyś na starość też taki będzie, o ile dożyje. Póki co powinien się skupić na małych celach, na przykład na podeserowej drzemce. Tak, to brzmi, jak bardzo dobry pomysł. Z resztą i tak głowa go dalej bolała, a odrobina odpoczynku jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła.
Zawinął się szczelnie w koc, skulił na kanapie. Zerknął jeszcze ostatni raz na kaktusa, po czym zamknął oczy licząc, że przyjdą do niego same piękne sny.
Koniec sesji