Wcale nie tak łatwo było jej się przyznać do tego, co czuje. Szczególnie, że było to dla niej coś zupełnie nowego. Musiała sama ułożyć sobie to wszystko, co w niej siedziało w miarę racjonalnie, a dopiero później przekazać to jemu. Bała się odrzucenia, bała się, że może on nie widział tego w ten sposób, ale czy byłby tu z nią nadal, gdyby nie był na to gotowy? Jego obecność, gesty, które wykonywał w jej kierunku wydawały się jej potwierdzać, że to co czuje ma sens. Chociaż nie było to nic co znała, uczyła się dopiero odnajdywać w swoich uczuciach.
Ulga. Pojawiła się, kiedy przyznał, że też ją kocha. Nic nie mogło teraz przeszkodzić ich szczęściu. Byli w tym wszystkim razem, mogli poznać uroki tego nowego zupełnie doświadczenia.
Nie zastanawiała się nad tym, co niosły ze sobą te słowa. Wszystko powinno być proste, bo dlaczego cokolwiek miałoby im utrudnić wspólne podążanie przez świat. Nie wydawało jej się w tym momencie, że potrzebuje czegoś więcej, wystarczało to, że czuła jego oddech na swojej szyi, ciepło jego ciała pod swoimi palcami, miała cały świat w swoich rękach. Była szczęśliwa, nie było w tym ani grama strachu, bo przecież jakoś uda im się znaleźć złoty środek.
Tak bardzo była zaślepiona radością, pijana szczęściem, że nie widziała w ogóle możliwości, że może im się nie udać. Wszystkie opowieści kończyły się dobrze, dlaczego ich historia miałaby nie mieć szczęśliwego zakończenia.
- Tak, chyba musimy już się zbierać. - Bo słońce było wysoko nad horyzontem, dzień już dawno wstał, a ona wolała uniknąć niewygodnych pytań babki, miała nadzieję, że nie zauważy jej chwilowej ucieczki od świata.
Tak naprawdę zdecydowanie wolałaby zostać tutaj z Samem, z dala od zwyczajności, bo poprzedni wieczór kojarzył jej się z magią i bardzo by chciała, aby ta magia nadal trwała, tyle, że nie mogli sobie na to pozwolić. Musiała wrócić do domu, chociaż rozmyślała już, kiedy znowu się spotkają, a przecież jeszcze miała go przy sobie.
Sam zadbał o to, aby znalazła swoje ubrania, które pogubiła wczoraj najpierw na plaży nad jeziorem, później na tej łące, mogła więc doprowadzić się do porządku, a następnie złapać go za rękę i iść przed siebie, w stronę karczmy, chociaż czuła się, jakby leciała nad ziemią, taka była szczęśliwa.