Najwyraźniej coś było w tych słowach, że głupi to ma zawsze szczęście. Nie, żeby Yaxley wątpiła w swoją inteligencję, no jednak nie dało się nie zauważyć, że los ostatnio trochę jej w życiu pomagał.
Skrzat otworzył jej drzwi, jednak jego reakcja... no cóż, była trochę przesadzona. Próbowała wejść mu słowo, ale się jej nie udało. Z drugiej strony, gdyby zobaczyła kogoś, kto wyglądał jak ona, zapewne też by spanikowała. Nie widziała się w lustrze, ale węch miała całkiem sprawny, czuła, że śmierdzi, ubrania były całe w wnętrznościach błotoryja. Włosy zaś miała posklejane mieszanką błota i krwi, czy co tam płynęło w żyłach tego stworzenia. No nie prezentowała się dzisiaj najlepiej - zdecydowanie.
Usłyszała stukot, który rozległ się w okolicach schodów, zwiastował przybycie Florence. Miała nadzieję, że z nich nie spadnie, nie wybaczyłaby sobie, gdyby coś się jej stało przez to, że chciała jej pomóc.
Po chwili pojawiła się przed nią. Yaxley wysiliła się na uśmiech, chociaż musiała wyglądać w tej chwili naprawdę żałośnie. - Florence. - Przywitała ją, nadal stała w okolicach drzwi, jakby bała się przekroczyć próg mieszkania, znaleźć się w środku.
- Tylko tak okropnie wyglądam, nie jest wcale tak źle. - Skoro uzyskała pozwolenie, żeby wejść do środka w takim stanie to weszła w głąb mieszkania. Starała się nic nie ubrudzić, choć wcale nie było to takie proste.
- Ten drugi wygląda gorzej. - Wysiliła się na żart, próbując nieco złagodzić sytuację.
- Trochę mnie poturbował, bywało już słabiej. - Chociażby wtedy kiedy kelpie ją podrapała. Pamiętała, że miała wtedy problem z teleportacją i prawie wykrwawiła się na śmierć. W porównaniu do tego dzisiejsze doświadczenie było tylko draśnięciem, no ale też dawało o sobie znać. Czuła, że bolą ją żebra, bestia była wkurzona i ją staranowała, bała się, że mogła jej coś poważnie uszkodzić, dlatego właśnie pojawiła się u przyjaciółki.
Flo zaczęła działać bardzo szybko. Geraldine stała gotowa na wszystko, co miało nadejść. Zaczęła od zaklęcia, które miało nieco ją wyczyścić, co w sumie było świetnym pomysłem. Przynajmniej nie będzie musiała martwić się o brud, który Yaxley mogłaby zostawić w miejscach, w których niekoniecznie chciałaby go mieć.
- Postaram się zrobić, co w mojej mocy. - Kiedy szła za Florence do łazienki naprawdę skupiała się na tym, aby nic nie ubrudzić, i tak była wystarczającym wrzodem na tyłku dla uzdrowicielki.