20.02.2024, 22:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.02.2024, 22:37 przez Samuel McGonagall.)
—04/07/72—
Wieczorem tego samego dnia, kiedy biała sówka przyleciała do baru U Lizzy, przybył do Warowni znajomy już krogulec. Samczyk był mniejszy od samic używanych częściej do ewentualnych polowań, miał pomarańczowe paski na pulorkach i brzuszku, oraz płowo–błękitny "surducik". Ptak zamiast zwyczajowej drogi preferował pukanie do okna dziobem. Jakoś tak dobrze wyczuł moment, kiedy Erik akurat wszedł do pomieszczenia. Wiadomość, którą miał przywiązaną do nóżki brzmiała następująco:
Niestety, mój pracodawca chce się ze mną wybrać w tym terminie po "dobre cosie", cokolwiek to znaczy. Odwołam to. Nienawidzę miasta tak jak kocham jezioro, więc Twoja propozycja jest zdecydowanie lepsza. Mam coś ze sobą zabrać?
ps. lubi dzika, jeśli masz gdzieś pod ręką
S
ps. lubi dzika, jeśli masz gdzieś pod ręką