21.02.2024, 19:02 ✶
- Jakie szybko? - oburzyła się pani Wood. - Muszę to zrobić dobrze - oświadczyła tonem nie znoszącym sprzeciwu, ostrożnie zakładając welon, a potem go poprawiając. Po chwili twarz kobiety rozświetlił uśmiech.
Oto jej jedyna córeczka właśnie wychodziła za mąż.
Gdy jednak Heather otworzyła drzwi i na progu stanął Albus Dumbledore - w jednej ze swoich eleganckich kamizelek, jakie nosił niekiedy poza Hogwartem, ze starannie przystrzyżoną, siwiejącą brodą - na jej twarzy pojawiła się na moment konsternacja.
- Zostawię was w takim razie, ale Heather, równo za pięć minut masz być na dole, gotowa do wyjścia do ogrodu. Ojciec już czeka. Nie waż się spóźnić - powiedziała stanowczo, po czym ona wyszła, a dyrektor wszedł.
Albus spojrzał na nią swoimi jasnymi oczyma, w których lśniły rozbawienie i inteligencja. A potem przeszedł przez pomieszczenie i położył na toaletce niewielkie pudełko: gdy je otworzył, błękitem zalśnił kamień... szafir? Na pewno do szafiru bardzo podobny. Nie był wielki i nie wyglądał nawet specjalnie, ale...
- Pomyślałem, że to może cię zainteresować - oświadczył Dumbledore. - Mój przyjaciel, Nicholas Flamel, odznalazł sposób na stworzenie kamieni, by zamykały w sobie moc żywiołów. Ten konkretny to jeden z pierwszych, jakie zdołał stworzyć. Przeznaczony, by uwięzić wodną magię, Heather.
*
- Tata już siedzi w trzecim rzędzie, a twój brat... mam nadzieję, że nie poszedł flirtować z jakąś druhną, ledwo spuściłam go z oczu - powiedziała pani Crawley z rozbawieniem. Gdy córka ujęła ją pod ramię, przechyliła się na moment, by ucałować ją w czoło.
Powędrowały razem pomiędzy rzędami białych ław, ustawionych pod namiotem. Dora widziała tutaj mnóstwo znajomych twarzy - wszyscy roześmiani, szczęśliwi, spokojni. Derwin Longbottom, siedzący w drugim rzędzie opowiadał coś córkom, które zajęły miejsca obok niego, pewnie jeden z wielu swoich głupiutkich żartów. Państwo Lupin, oboje w pierwszym, wyglądali na bardzo przejętych. Ostatnie osoby zajmowały już miejsca - dokładnie za minutę mieli pojawić się Cameron oraz jego drużba.
Nagle Dorę uderzyło jedno.
Wokół pełno było asfodeli.
Ozdabiały ławki, wplatały się w łuk ślubny.
Wyglądały pięknie, ale dlaczego użyła do ozdobienia tego miejsca tylu kwiatów, które symbolizowały żałobę i śmierć...?
Biały kwiat znajdował się też we włosach jej matki, a kolejny zdobił jasną suknię.
Tura do: godzina 20, 25.02
Oto jej jedyna córeczka właśnie wychodziła za mąż.
Gdy jednak Heather otworzyła drzwi i na progu stanął Albus Dumbledore - w jednej ze swoich eleganckich kamizelek, jakie nosił niekiedy poza Hogwartem, ze starannie przystrzyżoną, siwiejącą brodą - na jej twarzy pojawiła się na moment konsternacja.
- Zostawię was w takim razie, ale Heather, równo za pięć minut masz być na dole, gotowa do wyjścia do ogrodu. Ojciec już czeka. Nie waż się spóźnić - powiedziała stanowczo, po czym ona wyszła, a dyrektor wszedł.
Albus spojrzał na nią swoimi jasnymi oczyma, w których lśniły rozbawienie i inteligencja. A potem przeszedł przez pomieszczenie i położył na toaletce niewielkie pudełko: gdy je otworzył, błękitem zalśnił kamień... szafir? Na pewno do szafiru bardzo podobny. Nie był wielki i nie wyglądał nawet specjalnie, ale...
- Pomyślałem, że to może cię zainteresować - oświadczył Dumbledore. - Mój przyjaciel, Nicholas Flamel, odznalazł sposób na stworzenie kamieni, by zamykały w sobie moc żywiołów. Ten konkretny to jeden z pierwszych, jakie zdołał stworzyć. Przeznaczony, by uwięzić wodną magię, Heather.
*
- Tata już siedzi w trzecim rzędzie, a twój brat... mam nadzieję, że nie poszedł flirtować z jakąś druhną, ledwo spuściłam go z oczu - powiedziała pani Crawley z rozbawieniem. Gdy córka ujęła ją pod ramię, przechyliła się na moment, by ucałować ją w czoło.
Powędrowały razem pomiędzy rzędami białych ław, ustawionych pod namiotem. Dora widziała tutaj mnóstwo znajomych twarzy - wszyscy roześmiani, szczęśliwi, spokojni. Derwin Longbottom, siedzący w drugim rzędzie opowiadał coś córkom, które zajęły miejsca obok niego, pewnie jeden z wielu swoich głupiutkich żartów. Państwo Lupin, oboje w pierwszym, wyglądali na bardzo przejętych. Ostatnie osoby zajmowały już miejsca - dokładnie za minutę mieli pojawić się Cameron oraz jego drużba.
Nagle Dorę uderzyło jedno.
Wokół pełno było asfodeli.
Ozdabiały ławki, wplatały się w łuk ślubny.
Wyglądały pięknie, ale dlaczego użyła do ozdobienia tego miejsca tylu kwiatów, które symbolizowały żałobę i śmierć...?
Biały kwiat znajdował się też we włosach jej matki, a kolejny zdobił jasną suknię.
Tura do: godzina 20, 25.02