Pokręcił głową. Dla nikogo toczący się konflikt nie był przyjemnością, ale niektórym rozgrywał się w tle, zaś inni byli nim dotknięci na co dzień. A Gio poczuwał się do odpowiedzialności za takie osoby.
— Tu nie ma czasu na odpoczynek. Im szybciej wyplewimy to zielsko, tym lepiej. Każdy dzień zwłoki z naszej strony, to krok do przodu dla wroga. Nasza zwłoka może kosztować ludzkie życia. Ataki będą się nasilać. Nie możemy po prostu przestać chodzić na duże wydarzenia. Przecież oni dobierają się także do pojedynczych ludzi. Część społeczeństwa nie może się czuć bezpiecznie we własnym domu! Już angażowałem się w pomoc w przeprowadzkach... Ludzie chcą się schować, ale jednocześnie nie mogą opuścić pracy, muszą z czego wyżyć...
Dla Gio skrzat przygotował mleko z miodem. Czarodziej o to nie prosił, ale jego matka odgórnie poleciła częstować go tym napojem w nadziei, że smaki dzieciństwa przywiodą go z powrotem do domu. Ciepły napój rozgrzał gardło, a cukier dodawał energii... no i był dobry.
— Zdaję sobie sprawę z mojej uprzywilejowanej pozycji. A to jest moment, kiedy mogę ją wykorzystać dla dobra społeczeństwa. Rozpoznawalność, majątek, znajomości... Jestem bogaty w tak istotne zasoby, a jednak brak mi tej jednej rzeczy, która pozwoliłaby mi działać... Odwagi. A może chociaż jakiegoś dystansu od emocji, który pozwoliłby mi racjonalnie zaplanować cokolwiek... Bo teraz to nawet na wywiadzie nie potrafię się skupić... — Westchnął i wziął kolejny łyk. — Nim wyczyszczono pamięć mugolom w Dolinie Godryka po Beltane, udałem się z Xenophiliusem Lovegood przeprowadzić z nimi wywiad. O tym, jak widzą całą tą sytuację. Jak się czują z wiedzą o istnieniu magii... Jakaż to była porażka... Z początku dawałem Xenophiliusowi się wykazać, siedzi w tym krócej, niż ja. Niech sobie ćwiczy, pomyślałem. Ale w pewnym momencie zauważyłem, że sam mam niewiele więcej do dodania, a wręcz czułem się cofnięty w swych umiejętnościach... A notatki? — Pokręcił głową. Wyglądał, jakby miał się rozpłakać, a pojawiający się na jego twarzy uśmiech jednoznacznie pokazywał, w jakim obliczu chaosu się znajdował. — Niczego nie napisałem. Od dwóch miesięcy nie napisałem absolutnie niczego.