Nie trzeba było słów, aby się rozumieli. Kiedy Tristan poczuł obejmujące jego ramię, dłonie Olivii, spojrzał z wdzięcznością, że pilnowała go podczas ich spaceru. Że nie musiał dzielić swoją uwagę na pisanie i skupienie na drodze. Opowiadanie czegoś od siebie, wspomnienia, wymagało trochę dodatkowego czasu, aby spisać na papierze.
Kiedy skończył, z wahaniem ale pokazał Olivii, spisane swoje wspomnienie z Hogwartu. Zauroczenia, próbowania czegoś nowego. Lecz jej komentarza co prawda nie spodziewał się. Uśmiechnął spisę rozbawiony nieco jej słowami. Że od razu napisał drukowanymi literami swoją odpowiedź ”NIE”. Wiedział jednak, że żartowała. Aż objął ją i ucałował w czoło. Bardzo ją kochał. Nawet za te dowcipne słowa. Mogła być pewna, że nie zostawi jej dla żadnej innej baby ani faceta. Z drugiej strony było miło wiedzieć, że była tolerancyjna. Wiadomo, że za młodu, każdy pragnął czegoś doświadczyć. Spróbować. Nie chciał jednak, aby w ich związku gościła zazdrość. Nie potrzebowali jej. Po to sobie stopniowo o wszystkim mówili. O przeszłości, teraźniejszości. A nawet i przyszłości. Wspólnej.
Miała rację, że jak ktoś o kogoś dba, udziela mu pomocy, patrzy się na niego inaczej. Oboje przeszli podobną sytuację, choć każda była inna, mieli kogoś, kto im pomógł. Ale też ta znajomość, za długo mogła nie przetrwać. W zależności jaka była.
Na jej propozycję o zboczeniu gdzieś w kierunku jakiegoś lokalu, bo nagle zgłodniała, uśmiechnął się i pokręcił głową. Ale zgodził się kiwnąwszy na ”tak”. Wtedy też rozejrzał się, w którym momencie mogliby zmienić kierunek, aby dotrzeć do jakiegoś baru, restauracji. Jeżeli coś był w pobliżu. A jeżeli nie, najwyżej poczekają na Sama, który zabrałby ich z powrotem. Wtedy Tristan mógłby ją zabrać do jakiejś restauracji.