1. Teraz TUTAJ jest kalendarz pełni w 1972 roku. No i pełnia jest przez 4 dni zazwyczaj (ale tylko 1 dnia jest 100% pełnia). I wilkołak przemienia się tylko w tę 100% pełnię, czy w te wszystkie cztery dni? Bo zastanawiam się ile dni z kalendarza ma wyjęta moja postać, bo oznaczam sobie jakich dat nie mogę brać na sesję, bo moje postać jest w kiciu.
Aktualnie jest to jedna noc, właśnie ta z kalendarium.
2. Gdzie właściwie są wilkołaki zamykane? Bo Neil musi wiedzieć gdzie idzie. XD
Albo masz jakąś swoją kryjówkę, albo zapewnia ci ją Ministerstwo w Londynie.
3. Czy eliksir tojadowy rodziny Lupin jest ogólnodostępny? Jeśli jest, to ile kosztuje i gdzie można go dostać?
Możesz kupić go w aptece Lupinów, aktualnie jedyną postacią, jaka może ci w tym pomóc jest @Cameron Lupin
Czy o tym, że się jest anam cara wie się od "pierwszego wejrzenia" i postaci nie rozumieją, czemu sobie tak ufają (gracze wiedzą hehe), czy to może być tak, że w tym okresie poznawania się i pierwszych spotkań nie wiesz i nie ufasz w pełni?
To jest od „pierwszego wejrzenia”, ale moim zdaniem nie do końca trafne jest stwierdzenie: „nie rozumieją, czemu sobie tak ufają”, bo ono sugeruje trochę, jakby ta więź była czymś takim... nienaturalnym, więc nie wiem, czy się dobrze zrozumiałyśmy. Myśl o tym jak o najgłębszym możliwym znaczeniu słowa „przyjaźń”. Wy dobrze wiecie czemu sobie ufacie - bo wasze dusze są wykute z tego samego materiału, wspaniale się ze sobą czujecie i możecie spędzać czas bez „masek”. Wiesz, w różnych grupach znajomych zachowujemy się różnie, nakładamy maski, wcielamy się w role. W założeniu z twoim Anam Cara będziesz tym najprawdziwszym sobą, którego normalnie zna się tylko z obrębu własnych myśli i zaakceptuje cię takim, jakim jesteś.
A jakie ma być tempo poznawania takiej osoby? Czy podczas kilku pierwszych spotkań coś jeszcze mogło zgrzytać? Pewnie tak - bo mamy tu jednak mnogość naprawdę szalonych charakterów i nijak nie da się niczego narzucić. Ja wam przyjmę i „spojrzeliśmy sobie w oczy i stwierdziliśmy, że bierzemy ślub” jak i odkrywanie to w sobie przez 30 lat życia. Nie musi to być na forum jednolite. I możecie uczynić to dokładnie tak magicznym jak chcecie. Kiedyś (hehe) zaczęłam pisać z Peregrinem artykuł fabularny na ten temat, być może będzie to dla was jakąś inspiracją:
1) „Spotkałem go pierwszy raz przy naszym ukochanym morzu. Okazało się, że oboje uwielbialiśmy przesiadywać tu w dzieciństwie i dokładnie tej nocy zapragnęliśmy wybrać się w nie jeszcze raz. Niesamowity zbieg okoliczności. Spoglądaliśmy w gwiazdy i od razu wiedzieliśmy, że będziemy na zawsze razem...”.
2) „Poznałem go tam, gdzie nie można sobie ufać, więc nie ufaliśmy sobie, ale im częściej na siebie trafialiśmy, tym mocniej czuliśmy, że to, co jest pomiędzy nami... jest inne! Nie musieliśmy się siebie obawiać, mogliśmy opowiedzieć sobie o wszystkim - nawet rzeczy, za które inni skazaliby mnie na Pocałunek Dementora”.
3) „Miałem tak wiele traum, byłem kimś tak zranionym, tak zepsutym, nie potrafiłem o sobie mówić, nie chciałem zwierzać się nikomu z tego, dlaczego jestem tak skrzywdzonym człowiekiem, a on... on obdzierał mnie z tych warstw. To było tak bolesne, że chciałem krzyczeć, ale na końcu objął mnie rękoma i wiedziałem - on mógł mnie takim widzieć i ja chciałem widzieć go takim. Nagim i uszkodzonym, ale jednocześnie jasnym, pięknym i moim”.
4) „Ona zawsze była przy mnie. Wychowałyśmy się w tym samym mieście, mieszkałyśmy przy tej samej ulicy, po jakimś czasie tak naprawdę w tych samych domach - kiedy matka widziała, że nie śpię w swoim łóżku, to mogła być pewna, że pani Charlestone za chwilę zatelefonuje powiedzieć, że zasnęłam z nią na kanapie na strychu. Od zawsze razem, od zawsze nierozłączne. Nie rozdzieli nas nic, nawet śmierć”.
Aktualnie jest to jedna noc, właśnie ta z kalendarium.
2. Gdzie właściwie są wilkołaki zamykane? Bo Neil musi wiedzieć gdzie idzie. XD
Albo masz jakąś swoją kryjówkę, albo zapewnia ci ją Ministerstwo w Londynie.
3. Czy eliksir tojadowy rodziny Lupin jest ogólnodostępny? Jeśli jest, to ile kosztuje i gdzie można go dostać?
Możesz kupić go w aptece Lupinów, aktualnie jedyną postacią, jaka może ci w tym pomóc jest @Cameron Lupin
Czy o tym, że się jest anam cara wie się od "pierwszego wejrzenia" i postaci nie rozumieją, czemu sobie tak ufają (gracze wiedzą hehe), czy to może być tak, że w tym okresie poznawania się i pierwszych spotkań nie wiesz i nie ufasz w pełni?
To jest od „pierwszego wejrzenia”, ale moim zdaniem nie do końca trafne jest stwierdzenie: „nie rozumieją, czemu sobie tak ufają”, bo ono sugeruje trochę, jakby ta więź była czymś takim... nienaturalnym, więc nie wiem, czy się dobrze zrozumiałyśmy. Myśl o tym jak o najgłębszym możliwym znaczeniu słowa „przyjaźń”. Wy dobrze wiecie czemu sobie ufacie - bo wasze dusze są wykute z tego samego materiału, wspaniale się ze sobą czujecie i możecie spędzać czas bez „masek”. Wiesz, w różnych grupach znajomych zachowujemy się różnie, nakładamy maski, wcielamy się w role. W założeniu z twoim Anam Cara będziesz tym najprawdziwszym sobą, którego normalnie zna się tylko z obrębu własnych myśli i zaakceptuje cię takim, jakim jesteś.
A jakie ma być tempo poznawania takiej osoby? Czy podczas kilku pierwszych spotkań coś jeszcze mogło zgrzytać? Pewnie tak - bo mamy tu jednak mnogość naprawdę szalonych charakterów i nijak nie da się niczego narzucić. Ja wam przyjmę i „spojrzeliśmy sobie w oczy i stwierdziliśmy, że bierzemy ślub” jak i odkrywanie to w sobie przez 30 lat życia. Nie musi to być na forum jednolite. I możecie uczynić to dokładnie tak magicznym jak chcecie. Kiedyś (hehe) zaczęłam pisać z Peregrinem artykuł fabularny na ten temat, być może będzie to dla was jakąś inspiracją:
1) „Spotkałem go pierwszy raz przy naszym ukochanym morzu. Okazało się, że oboje uwielbialiśmy przesiadywać tu w dzieciństwie i dokładnie tej nocy zapragnęliśmy wybrać się w nie jeszcze raz. Niesamowity zbieg okoliczności. Spoglądaliśmy w gwiazdy i od razu wiedzieliśmy, że będziemy na zawsze razem...”.
2) „Poznałem go tam, gdzie nie można sobie ufać, więc nie ufaliśmy sobie, ale im częściej na siebie trafialiśmy, tym mocniej czuliśmy, że to, co jest pomiędzy nami... jest inne! Nie musieliśmy się siebie obawiać, mogliśmy opowiedzieć sobie o wszystkim - nawet rzeczy, za które inni skazaliby mnie na Pocałunek Dementora”.
3) „Miałem tak wiele traum, byłem kimś tak zranionym, tak zepsutym, nie potrafiłem o sobie mówić, nie chciałem zwierzać się nikomu z tego, dlaczego jestem tak skrzywdzonym człowiekiem, a on... on obdzierał mnie z tych warstw. To było tak bolesne, że chciałem krzyczeć, ale na końcu objął mnie rękoma i wiedziałem - on mógł mnie takim widzieć i ja chciałem widzieć go takim. Nagim i uszkodzonym, ale jednocześnie jasnym, pięknym i moim”.
4) „Ona zawsze była przy mnie. Wychowałyśmy się w tym samym mieście, mieszkałyśmy przy tej samej ulicy, po jakimś czasie tak naprawdę w tych samych domach - kiedy matka widziała, że nie śpię w swoim łóżku, to mogła być pewna, że pani Charlestone za chwilę zatelefonuje powiedzieć, że zasnęłam z nią na kanapie na strychu. Od zawsze razem, od zawsze nierozłączne. Nie rozdzieli nas nic, nawet śmierć”.