Wielka szkoda, że Florence wybrała inną specjalizację. Wtedy mogłaby pomagać Gerry w każdej sytuacji, nie, żeby narzekała na to, jak opiekowała się nią teraz. Mało kto mógł sobie pozwolić na usługi swojego własnego, prywatnego uzdrowiciela, do którego mógł przyjść o każdej porze, w dzień, czy w nocy i za każdym razem uzyskiwał pomoc. Naprawdę miała sporo szczęścia, że dawno temu ich drogi się skrzyżowały. Niby były takie różne, a jednak udało im się znaleźć nić porozumienia, a nawet zaprzyjaźnić. Były trochę, jak woda i ogień, ale w niczym im to nie przeszkadzało.
- Może matka wreszcie byłaby ze mnie dumna. - Uśmiechnęła się zadowolona. Jen na pewno nie doceniłaby takiego przedstawienia, nie to, co ojciec, Ger czuła, że ten miałby niezły ubaw, gdyby się dowiedział, że półnaga paradowała po magicznym Londynie. - Jak sobie życzysz. - Zastygła w miejscu, aby dać Florence pracować. Nie było to wcale takie proste, bo Yaxley miała problem, żeby usiedzieć dłuższą chwilę w jednym miejscu. Taki już miała charakter, że wszędzie jej było pełno, gdyby mogła to w ogóle by nie siadała, tylko ciągle była w ruchu.
W tym przypadku jednak słowo Bulstrode było święte, to ona miała doświadczenie, to ona znała się na rzeczy, jeśli chodzi o sprawy związane z medycyną ufała jej najbardziej na świecie, przecież dzięki niej ciągle była w jednym kawałku, za co była jej ogromnie wdzięczna.
Zmrużyła oczy, gdy przyjaciółka skierowała w nią strumień światła, strasznie raziło, ale wiedziała, że to jest konieczne, aby sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku.
- Kurwa, myślałam, że tym razem się bez tego obejdzie. - Westchnęła rozczarowana, bo nie znosiła smaku tego eliksiru, będzie musiała jednak jakoś to przełknąć. - Oczywiście, zamierzam jutro się podnieść, więc wypiję, co każesz. - Nie zamierzała nawet wdawać się z nią w dyskusję na ten temat, bo wiedziała, że ma rację. Zdecydowanie wolała nie pozostać uziemiona na dłużej w łóżku. Szczególnie, że sezon na polowania trwał w pełni.
Zastanawiała się, czy powinna zdjąć spodnie. Skoro Flo kazała jej wskoczyć do wanny... Cóż, stwierdziła, że to będzie lepsze rozwiązanie. Wstała i zsunęła spodnie, po czym wlazła do wanny, Florence zobaczyła jej obrzydliwą bliznę na plecach, na szczęście nie pierwszy raz, nie powinno jej to poruszyć. Yaxley nie wstydziła się tego brzemienia, ba uważała je za swego rodzaju trofeum, może nie było przyjemne dla oka, ale przynajmniej żyła. Odkręciła wodę, żeby nieco się opłukać z tego syfu, zajęło jej to dłuższą chwilę, bo była naprawdę okropnie brudna.