Uśmiechnął się.
— Rozumiem... Mi też było ciężko i jakoś tak dziwnie nie słyszeć twojego głosu przez tyle czasu...
Podczas wyjazdu miały miejsce wydarzenia, o których chętnie wspomniałby Geraldine, gdyby utrzymywał z nią kontakt na bieżąco. Niestety pamięć wyparła historyjki dnia powszedniego, a nie chcąc zdradzać miejsca pobytu, wstrzymywał się przed opowiedzeniem o innych przygodach.
— Czy... Miałaś może jakieś zlecenia związane z Knieją Godryka? — spytał z zainteresowaniem. W tym momencie nie wyglądał, jakby się martwił ewentualnymi zagrożeniami związanymi z tamtym miejscem. Bardziej był ciekawy, cóż za tajemnice kryły tamtejsze lasy po Beltane. Do tej pory wciąż nic w tym temacie nie wiedział.
Geraldine często czytała z niego jak z otwartej książki. Podrapał się po policzku.
— Jonathan wspominał, że... Masz jakiegoś kawalera... — Uśmiechnął się trochę niezręcznie. Gio i Ger byli ze sobą blisko, to fakt, ale wciąż pewne tematy sprawiały trochę niepokoju. Prawie w ogóle nie rozmawiali o swoim życiu uczuciowym, gdyż obydwoje preferowali indywidualną wędrówkę przez życie. Przez całe swoje życie Gio zakochał się tylko raz tak poważniej, a wszelkie jednorazowe przygody były poza zasięgiem jego dżentelmeństwa.