03.12.2022, 12:23 ✶
W odpowiedzi na spojrzenie Patricka mogła się jedynie uśmiechnąć, dość bezradnie – jakkolwiek by nie patrzeć, ją samą zaskoczyła popularność kuzyna, a dokładniej rzecz ujmując, jej skutki. I nawet nie była do końca pewna, czy można to było tłumaczyć chęcią pokazania, jak wielkim jest się filantropem, skoro poprzednie fanty nie osiągnęły odpowiednio wysokich cen. Znaczy, nie powiedziałaby, że poszły tanio, ale wobec tego, co działo się właśnie teraz…
Najwyraźniej nie doceniła – i zapewne nie tylko ona – uroku, jakiego Longbottom wokół siebie roztaczał. I o ile wcześniej żartowała, że Patrick mógłby z nim konkurować o miejsce na okładce czasopisma, tak teraz, gdyby wziąć te żarty na poważnie, dobitnie jasno okazywało się, iż Steward nie miał z Erikiem chociażby najmniejszych szans.
Chyba że to jednak nie kwestia uroku, tylko kaprysu bogatych ludzi. Nie wnikała, nie chciała wnikać, najważniejsze, że cel balu ewidentnie zostanie zrealizowany i to z nawiązką, tyle jej w zupełności wystarczało.
- Chyba tak – przytaknęła, odwracając się i rzucając czujniejsze spojrzenie przez wejście na taras. Hmm. No nie wyglądało, żeby się paliło, więc chyba nie istniała potrzeba, aby biec z wyciągniętą różdżką i rzucać się gasić pożar – niekoniecznie ten dosłowny.
- Wracamy? Coś mi się zdaje, że roznoszą coś pysznego. No i chyba czas na wasz pierwszy taniec? – zasugerowała. Może i gustowała w muffinkach a’la pizza, ale też nie gardziła i innymi dobrociami; zresztą, pewnych rzeczy wręcz nie można było odpuścić.
Jak na przykład tortu Nory.
Tak że generalnie miała zamiar wrócić do środka, choćby tylko po to, żeby porwać kawałek tortu – również i dla Patricka i Seraphiny, jeśli nie uznali, że jednak wolą jeszcze pooddychać świeżym powietrzem.
Torcik
Najwyraźniej nie doceniła – i zapewne nie tylko ona – uroku, jakiego Longbottom wokół siebie roztaczał. I o ile wcześniej żartowała, że Patrick mógłby z nim konkurować o miejsce na okładce czasopisma, tak teraz, gdyby wziąć te żarty na poważnie, dobitnie jasno okazywało się, iż Steward nie miał z Erikiem chociażby najmniejszych szans.
Chyba że to jednak nie kwestia uroku, tylko kaprysu bogatych ludzi. Nie wnikała, nie chciała wnikać, najważniejsze, że cel balu ewidentnie zostanie zrealizowany i to z nawiązką, tyle jej w zupełności wystarczało.
- Chyba tak – przytaknęła, odwracając się i rzucając czujniejsze spojrzenie przez wejście na taras. Hmm. No nie wyglądało, żeby się paliło, więc chyba nie istniała potrzeba, aby biec z wyciągniętą różdżką i rzucać się gasić pożar – niekoniecznie ten dosłowny.
- Wracamy? Coś mi się zdaje, że roznoszą coś pysznego. No i chyba czas na wasz pierwszy taniec? – zasugerowała. Może i gustowała w muffinkach a’la pizza, ale też nie gardziła i innymi dobrociami; zresztą, pewnych rzeczy wręcz nie można było odpuścić.
Jak na przykład tortu Nory.
Tak że generalnie miała zamiar wrócić do środka, choćby tylko po to, żeby porwać kawałek tortu – również i dla Patricka i Seraphiny, jeśli nie uznali, że jednak wolą jeszcze pooddychać świeżym powietrzem.
Torcik
Rzut 1d100 - 53