- Tak naprawdę nie mam pojęcia, skupieni byliśmy na tym, żeby znaleźć tego chłopca, czas nas naglił. Byłam w lesie trzy razy od kiedy to się wydarzyło, za każdym razem coś dziwnego się działo. Dwa razy spotkałam te istoty. One przejęły Knieję. Nie chodzę tam, o ile nie jestem potrzebna, żeby komuś pomóc. - Pomocy bowiem nigdy nie odmawiała, a wiedziała, że niewiele osób może jej dorównać doświadczeniem, więc angażowała się w te wszystkie sprawy, skoro była potrzebna. Tutaj wychodziło, że wcale nie była obojętna na los niewinnych, tyle, że realizowała swoją misję pomocy nieco mniej oficjalnie, poza ciekawskimi oczami, wtedy kiedy uważała, że faktycznie jest to słuszne.
- Przekazaliśmy go BUMowcom, na pewno dostał odpowiednią pomoc. Zaangażowali się w to mieszkańcy Doliny, nie wiem, co on musiał czuć, ale było to przerażające. - Mówiła zgodnie z prawdą. Rzadko kiedyś się czegoś bała, ale istoty z Kniei budziły w niej lęk. Wolała się do nich nie zbliżać, znaczy oczywiście, że zamierzała pomóc je unicestwić, bo czuła, że może się przydać w tym temacie, tyle, że nie do końca sądziła, że to jest sprawa dla łowcy. One czerpały jakąś dziwną energię, no i nie miała pojęcia jak je zabić. W tym wszystkim było bardzo dużo niewiadomych.
Nie szukała później tego chłopca, zrobiła to co miała do zrobienia i zmyła się stamtąd, aby wrócić do swoich spraw. Nie do końca interesował ją jego los, nie mogła przejmować się tymi wszystkimi ludźmi, bo stała by się dużo słabsza, a Gerry musiała być silna, musiała sobie radzić z takimi sytuacjami.
Później wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Omal nie wyzionęła ducha przez ognistą połączoną z niewygodnym pytaniem. Na szczęście Giovanni był czujny, bardzo szybko zareagował, jednak nie umrze w taki banalny sposób. Na całe szczęście, przecież zawsze marzyła o spektakularnej śmierci. - Przepraszam. - Głupio jej było, że zrobiła takie zamieszanie. - To ten kawaler, wiesz. - Chyba wypadało mu to wyjaśnić. - Znowu zaufałam nie takiej osobie, której powinnam. - Spuściła wzrok i oglądała swoje buty, bardzo źle się z tym czuła i wolałaby do tego nie wracać, no ale musiała uchylić chociaż rąbka tajemnicy. - Najwyraźniej jestem skazana na życie w samotności. - Nawet zaczęła się z tym godzić.