23.02.2024, 00:13 ✶
Cóż, magiczny bazar w Dolinie Godryka uchodził za swego rodzaju kopalnię złota. Pośród wycofanych podręczników do Zielarstwa, starych maskotkach i przeklętej porcelanie można było znaleźć swoiste perełki. Wszystko zależało od tego, czego szukał dany klient. To, co dla niektórych było niewartym uwagi śmieciem, dla innego było skarbem nie z tego świata.
— Wierzę na słowo — zapewnił ze spokojem w głosie. Zerknął ponownie w stronę straganów handlarzy z wioski. — Niby to bazar Lovegoodów, więc tyle samo tu skarbów, co śmieci, ale takich obrazów raczej ludzie ot tak nie wywalają.
Chłopak i tak zgłosił już sprawę do Brygady, więc trzeba było się tym zająć. Rozpyta do końca chłopaka, potem paru sprzedawców, a resztę obowiązków przekaże ekipie, która przyjedzie po odbiór tych cudeniek. Jeśli nie znajdą tu nic ciekawego, to obrazy pewnie przeleżą parę miesięcy w magazynie, a jak nikt się po nie nie zgłosi to zawisną w którymś biurze... Albo u kogoś w domu. Takie przypadki też się zdarzały w niektórych wydziałach.
— Nie jesteś jedyny — mruknął z żalem, marszcząc czoło. — Nie ma na tym świecie bardziej skomplikowanych ludzi niż artyści. — A jak wiadomo, czym byłyby dzieła sztuki bez rąk i umysłów, które je ukształtowały, czyż nie? — Czarnoksiężnicy łakną władzy, wróżbici grzebią w przeszłości i przyszłości, a aktorzy chcą poklasku... Ale ci wszyscy malarze, muzycy i pisarze są jak połączenie tych wszystkich trzech i nigdy nie wiesz, czy wzięli od nich to, co najlepsze, czy to, co najgorsze.
Co tu dużo mówić, tacy ludzie byli zdaniem Erika ciężcy w obyciu. Można było poświęcić dużo czasu i cierpliwości, aby próbować dostrzec ich punkt widzenia i zrozumieć to, czemu postrzegają świat tak, a nie inaczej, ale nikt nie mógłby dać człowiekowi gwarancji, że faktycznie pozna niezbitą prawdę. Czy to przez to, że wielu artystów żyło w przeświadczeniu, że przez swoją delikatność i wrażliwość na rzeczy piękne i dramatyczne byli lepsi od innych? Nie miał pojęcia.
Potrafił komplementować obrazy i występy aktorów teatralnych. Wymagało to od niego tylko kapki charyzmy, jednak czy utożsamiał się z procesem twórczym, jaki zachodził w trakcie drogi na przysłowiowy szczyt? Nie za bardzo. Miał w sobie duże pokłady empatii, jednak gdyby ktoś zacząłby mu opowiadać o tym, że miejsce pośród najlepszych artystów świata mu się po prostu należy, to zamilkłby taktownie. Czasem cisza mówiła więcej niż tysiąc słów.
— Podobno każda interpretacja jest trafna, tak długo, jak jest twoja i potrafisz ją obronić — rzucił, starając się podtrzymać blondyna na duchu. Jeszcze się biedak rozpłacze pośród tych śmietników, bo zadał mu nagle takie głębokie pytanie. — Eh, wracając do sprawy... Obrazy i rzeźba, tak? A gdzie ta rzeźba?
— Wierzę na słowo — zapewnił ze spokojem w głosie. Zerknął ponownie w stronę straganów handlarzy z wioski. — Niby to bazar Lovegoodów, więc tyle samo tu skarbów, co śmieci, ale takich obrazów raczej ludzie ot tak nie wywalają.
Chłopak i tak zgłosił już sprawę do Brygady, więc trzeba było się tym zająć. Rozpyta do końca chłopaka, potem paru sprzedawców, a resztę obowiązków przekaże ekipie, która przyjedzie po odbiór tych cudeniek. Jeśli nie znajdą tu nic ciekawego, to obrazy pewnie przeleżą parę miesięcy w magazynie, a jak nikt się po nie nie zgłosi to zawisną w którymś biurze... Albo u kogoś w domu. Takie przypadki też się zdarzały w niektórych wydziałach.
— Nie jesteś jedyny — mruknął z żalem, marszcząc czoło. — Nie ma na tym świecie bardziej skomplikowanych ludzi niż artyści. — A jak wiadomo, czym byłyby dzieła sztuki bez rąk i umysłów, które je ukształtowały, czyż nie? — Czarnoksiężnicy łakną władzy, wróżbici grzebią w przeszłości i przyszłości, a aktorzy chcą poklasku... Ale ci wszyscy malarze, muzycy i pisarze są jak połączenie tych wszystkich trzech i nigdy nie wiesz, czy wzięli od nich to, co najlepsze, czy to, co najgorsze.
Co tu dużo mówić, tacy ludzie byli zdaniem Erika ciężcy w obyciu. Można było poświęcić dużo czasu i cierpliwości, aby próbować dostrzec ich punkt widzenia i zrozumieć to, czemu postrzegają świat tak, a nie inaczej, ale nikt nie mógłby dać człowiekowi gwarancji, że faktycznie pozna niezbitą prawdę. Czy to przez to, że wielu artystów żyło w przeświadczeniu, że przez swoją delikatność i wrażliwość na rzeczy piękne i dramatyczne byli lepsi od innych? Nie miał pojęcia.
Potrafił komplementować obrazy i występy aktorów teatralnych. Wymagało to od niego tylko kapki charyzmy, jednak czy utożsamiał się z procesem twórczym, jaki zachodził w trakcie drogi na przysłowiowy szczyt? Nie za bardzo. Miał w sobie duże pokłady empatii, jednak gdyby ktoś zacząłby mu opowiadać o tym, że miejsce pośród najlepszych artystów świata mu się po prostu należy, to zamilkłby taktownie. Czasem cisza mówiła więcej niż tysiąc słów.
— Podobno każda interpretacja jest trafna, tak długo, jak jest twoja i potrafisz ją obronić — rzucił, starając się podtrzymać blondyna na duchu. Jeszcze się biedak rozpłacze pośród tych śmietników, bo zadał mu nagle takie głębokie pytanie. — Eh, wracając do sprawy... Obrazy i rzeźba, tak? A gdzie ta rzeźba?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞