23.02.2024, 11:01 ✶
– Wiem – powiedziała krótko na ich zapewnienia, bo doskonale wiedziała, że to wina tego mężczyzny. Mężczyzny, którego zdjęcie zresztą przysłała kiedyś Norze: o którym napisała, że jeżeli go zobaczy, ma uciekać. Mimo to była wściekła i przerażona, że nie istniał sposób, aby kogoś przed tym człowiekiem ochronić. A wiedziała, że Nora może znaleźć się na celowniku – w końcu wcześniej odwiedził ją mężczyzna ze strzeblą, dokładnie tak samo, jak Brennę.
Przysiadła na pierwszym lepszym miejscu, a potem wplątała palce we włosy i szarpnęła lekko kosmyki, w odrobinę nerwowym geście. Nikt się nie zgłosił? Nikogo więcej nie zaatakował? Nie była to żadna tajemnica, biuro miało informacje, ale wzrok Brenny i tak uciekł ku Norze, bo nie była pewna, na ile powinna mówić o tym przy tym. Nie chciała straszyć jej jeszcze bardziej.
– Nikt się nie zgłosił, ale są inne przypadki – powiedziała w końcu. Poza nią i Victorią był też Laurent, do którego snów wpadła. Stella Avery, którą kilka lat temu uratował Stanley Borgin. I wreszcie Elaine Bell, w której śnie pojawił się mężczyzna ze strzelbą, a to mogło oznaczać, że i ona miała paść ofiarą ciemnowłosego mężczyzny. Po prostu ktoś go odstraszył.
Na jakiś czas. Bo mógł wrócić po młodą cyrkówkę, a Brenna nie miała pojęcia, w jaki sposób ją ochronić. Jak obronić kogoś przed jego własnymi snami?
– Możesz złożyć oficjalne zawiadomienie. Do Biura Aurorów, bo ten mężczyzna prawdopodobnie stosuje jakąś czarną magię. Myślę, że można uznać za takie tę rozmowę? – spytała, spoglądając na Stewarda. Nie chciała, żeby Nora musiała jutro iść do Ministerstwa i powtarzać to wszystko przed kimś obcym. A jakby nie było, Patrick stał się naocznym świadkiem. – Nawet nie prowadzę tej sprawy – powiedziała, kiedy wspomniał, że powinien jej pomóc, uśmiechając się przy tym z odrobiną przymusu. – Szukam na własną rękę. Chętnie przyjmę pomoc, ale tak naprawdę… kończą mi się już pomysły. Wiemy tylko tyle, że nie pojawia się na miejscu osobiście.
W końcu Patrick niczego nie zobaczył. Ani po prostu patrząc, ani próbując śledzić aury. Drzwi, okna, ktoś obok, nic nie mogło ochronić przed tym napastnikiem. Mogli tylko mieć nadzieję, że każda ofiara przyciągnie kogoś na pomoc – i że ta osoba zawsze zdąży.
Przysiadła na pierwszym lepszym miejscu, a potem wplątała palce we włosy i szarpnęła lekko kosmyki, w odrobinę nerwowym geście. Nikt się nie zgłosił? Nikogo więcej nie zaatakował? Nie była to żadna tajemnica, biuro miało informacje, ale wzrok Brenny i tak uciekł ku Norze, bo nie była pewna, na ile powinna mówić o tym przy tym. Nie chciała straszyć jej jeszcze bardziej.
– Nikt się nie zgłosił, ale są inne przypadki – powiedziała w końcu. Poza nią i Victorią był też Laurent, do którego snów wpadła. Stella Avery, którą kilka lat temu uratował Stanley Borgin. I wreszcie Elaine Bell, w której śnie pojawił się mężczyzna ze strzelbą, a to mogło oznaczać, że i ona miała paść ofiarą ciemnowłosego mężczyzny. Po prostu ktoś go odstraszył.
Na jakiś czas. Bo mógł wrócić po młodą cyrkówkę, a Brenna nie miała pojęcia, w jaki sposób ją ochronić. Jak obronić kogoś przed jego własnymi snami?
– Możesz złożyć oficjalne zawiadomienie. Do Biura Aurorów, bo ten mężczyzna prawdopodobnie stosuje jakąś czarną magię. Myślę, że można uznać za takie tę rozmowę? – spytała, spoglądając na Stewarda. Nie chciała, żeby Nora musiała jutro iść do Ministerstwa i powtarzać to wszystko przed kimś obcym. A jakby nie było, Patrick stał się naocznym świadkiem. – Nawet nie prowadzę tej sprawy – powiedziała, kiedy wspomniał, że powinien jej pomóc, uśmiechając się przy tym z odrobiną przymusu. – Szukam na własną rękę. Chętnie przyjmę pomoc, ale tak naprawdę… kończą mi się już pomysły. Wiemy tylko tyle, że nie pojawia się na miejscu osobiście.
W końcu Patrick niczego nie zobaczył. Ani po prostu patrząc, ani próbując śledzić aury. Drzwi, okna, ktoś obok, nic nie mogło ochronić przed tym napastnikiem. Mogli tylko mieć nadzieję, że każda ofiara przyciągnie kogoś na pomoc – i że ta osoba zawsze zdąży.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.