Wendy pojawiła się z zamówieniem ledwie kobiety zdążyły usiąść. Postawiła przed panią Prewett jej zamówienie, a Norze wręczyła jej wielki kubek, w kształcie rudego kota, w którym znajdowało się jej mleko z kawą. Panna Figg postawiła go na stole, po czym zaczęła wpatrywać się w siedzącą naprzeciwko niej kobietę. Była piękna, miała w sobie coś egzotycznego, widać było, że nie jest najmłodsza, jednak bardziej po sposobie bycia niżeli samym wyglądzie.
- To bardzo ważna okazja. - Skomentowała Figg. Pięćdziesiąte urodziny były sporym wydarzeniem każdego człowieka, nie dziwiło jej wcale, że ktoś pokroju pani Prewett chce z tej okazji urządzić huczny bal. Świętowanie takich istotnych dni było ważne.
- Czy zastanawiała się Pani nad dominującymi kolorami? - Na pewno się zastanawiała, to pytanie należało raczej do tych retorycznych, ale musiała je zadać. Ważne było, aby wypieki pasowały kolorystycznie do motywu przewodniego. Bal maskowy brzmiał naprawdę wspaniale.
- Tort, jak rozumiem piętrowy? - Miały wiele możliwości, wolała się upewnić, co preferuje kobieta. Mogli tam wjechać z wielkim, prostokątnym wypiekiem, ale wydawało jej się, że piętrowy będzie zdecydowanie bardziej spektakularny, dołoży pewnie do niego trochę zaklęć, aby zwracał na siebie uwagę. Norka wyciągnęła zza pazuchy fartuszka niewielki notes, w którym zaczęła coś rysować. Miała wizję, najwyraźniej, tylko potrzebowała więcej szczegółów. Nie było to jakieś wybitne dzieło artystyczne, ale ułatwiało jej pracę. Szczególnie, gdy chciała przekazać klientom swoją wizję.
- Jakie są pani ulubione smaki? - To było w końcu najważniejsze, nie tylko wygląd, a wnętrze wypieków. Jako, że trwało lato mieli naprawdę sporo możliwości, aby trafić w gusta kobiety.