24.02.2024, 02:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.02.2024, 02:57 przez Neil Enfer.)
Palnął głupie pytanie, które spotkało się z rozbawieniem Erika. Nie do końca się tego spodziewał, a może powinien? Na pewno nieco swobodniej się poczuł. Spojrzał na wizerunek kobiety w lustrze. Zaraz czyli Perseus mógł oglądać kogokolwiek chce w tym szkle? Tak po prostu? Uszy mu się zaczerwieniły na myśl o tym co by zrobił w takim lusterkiem. Tylko teraz wyglądało to jakby się rumienił na widok starszej pani, a zaraz rumieniec nie gasł kiedy spojrzał na Erika, co zadał mu wprost genialne pytanie.
-Tak... Nie bawiłem się tak dobrze od...-zmarszczył brwi myśląc.-Moich urodzin w 2 klasie.-to długo... ale w Akademii było ciężko z zabawami, ogólnie było ciężko z zabawami, jak się z domu nie wychodzi.
Zaraz jednak prychnął śmiechem na słowa Perseusa.
-Podanie ręki to pierwszy krok do piekła.-tak to szło? Pierwszy krok? A może krąg? Stopień? Nie pamiętał w tej chwili. Gdzieś w środku czuł, że to była prawda. Podanie dłoni, iskry lecące, błyskotki w oczach, diamentowy uśmiech, a później siedzisz i płaczesz, bo cię nie kocha. I-dio-tyz-my! Nie ma co o tym myśleć, więc odgonił myśli, z niepokojem obserwując jak Perseus się osuwa. Chciał mu się rzucić na pomoc, ale widział, że wszystko do przebiegło w opanowany przez mężczyznę sposób.
Spojrzał na kratkę i widać było po minie, że pomysł palenia w tak małej przestrzeni mu nie pasuje, jednak nie powiedział słowa, bo w końcu to on ma problem z dymem, nie inni. Oparł się więc grzecznie plecami o ścianę i popatrzył na lekarza.
-W sumie... Może ma coś z głową? To Pan tu jest psychiatrą... Zawsze może Pan ją zaprosić do mnie... Mam sąsiadkę też...-zamachał dłonią przy głowie w geście odklejenia.-...może się dogadają...-co on w ogóle gadał i czemu na poważnie? Powinien zostawić mówienie dorosłym. Westchnął cicho. Jakoś nie umiał się wkleić w to wszystko. Szło tak dobrze, a teraz? Może to tylko jednostronne wrażenie i z zewnątrz nie wygląda to tak źle. Tak, z takim nastawieniem powinien żyć. Ale... Ale tu jest... Dawno, ale to dawno nie był zamknięty w jednym pomieszczeni z dwoma przystojnymi facetami, podczas gdy ten jeden wybrany tańczy z jakąś babą na pięknym parkiecie otoczonym przez tyle boskich ziół. Może chociaż trochę przetrzeźwieje zamiast zrobić głupotę na sali.
-Tak... Nie bawiłem się tak dobrze od...-zmarszczył brwi myśląc.-Moich urodzin w 2 klasie.-to długo... ale w Akademii było ciężko z zabawami, ogólnie było ciężko z zabawami, jak się z domu nie wychodzi.
Zaraz jednak prychnął śmiechem na słowa Perseusa.
-Podanie ręki to pierwszy krok do piekła.-tak to szło? Pierwszy krok? A może krąg? Stopień? Nie pamiętał w tej chwili. Gdzieś w środku czuł, że to była prawda. Podanie dłoni, iskry lecące, błyskotki w oczach, diamentowy uśmiech, a później siedzisz i płaczesz, bo cię nie kocha. I-dio-tyz-my! Nie ma co o tym myśleć, więc odgonił myśli, z niepokojem obserwując jak Perseus się osuwa. Chciał mu się rzucić na pomoc, ale widział, że wszystko do przebiegło w opanowany przez mężczyznę sposób.
Spojrzał na kratkę i widać było po minie, że pomysł palenia w tak małej przestrzeni mu nie pasuje, jednak nie powiedział słowa, bo w końcu to on ma problem z dymem, nie inni. Oparł się więc grzecznie plecami o ścianę i popatrzył na lekarza.
-W sumie... Może ma coś z głową? To Pan tu jest psychiatrą... Zawsze może Pan ją zaprosić do mnie... Mam sąsiadkę też...-zamachał dłonią przy głowie w geście odklejenia.-...może się dogadają...-co on w ogóle gadał i czemu na poważnie? Powinien zostawić mówienie dorosłym. Westchnął cicho. Jakoś nie umiał się wkleić w to wszystko. Szło tak dobrze, a teraz? Może to tylko jednostronne wrażenie i z zewnątrz nie wygląda to tak źle. Tak, z takim nastawieniem powinien żyć. Ale... Ale tu jest... Dawno, ale to dawno nie był zamknięty w jednym pomieszczeni z dwoma przystojnymi facetami, podczas gdy ten jeden wybrany tańczy z jakąś babą na pięknym parkiecie otoczonym przez tyle boskich ziół. Może chociaż trochę przetrzeźwieje zamiast zrobić głupotę na sali.