25.02.2024, 00:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 23:29 przez Erik Longbottom.)
— A więc powinieneś wpadać częściej — odezwał się pogodnie do Neila. Chyba kojarzył już paru gości, więc był rozeznany z towarzystwem.
Przymknął oczy, gdy Black szykował się do kolejnej tyrady na temat uciążliwej pacjentki, jednak gdy niespodziewanie urwał, jego twarz odrobinę się rozświetliła. Uśmiechnął się półgębkiem, kiwając głową w geście zrozumienia i akceptacji przeprosin. Każdemu się zdarzało. W ostatnich dniach Erik szybciej się denerwował, jednak nawet na imprezie starał się utrzymywać nerwy na wodzy. Gdyby zaczął kierować się swoim temperamentem, napytałby tylko sobie biedy.
— Intymność można rozumieć na wiele sposobów — zauważył Erik, lustrując bez większego zainteresowania twarz matki Perseusza, gdy zawitała na tafli zaklętego szkła. — Może spodobało jej się to, jak o niej mówiłeś w trakcie pierwszej rozmowy? — Uniósł pytająco brwi. Co więcej mógł powiedzieć bez większej ilości informacji? Wprawdzie Longbottom na własnej skórze przekonał się już parę razy, że kobiety potrafiły być naprawdę natarczywe, gdy im na czymś zależało tak jakie były szanse, że dotyczyło to akurat Perseusza? — Jak się postarasz, to całkiem ładnie mówisz, więc może odebrała twoją empatię jako zainteresowanie?
A więc to z tym mierzył się Elliott przez ostatnie piętnaście lat, pomyślał przelotnie, nagle zaczynając współczuć młodemu Malfoyowi. Cóż to musiała być za przyjaźń. Pokręcił z pobłażaniem głową, kiedy Black zaczął osuwać się na ziemię. Skoro najprzystojniejszy magipsychiatra w wiosce był tak emocjonalny, to jak przetrwał okres dorastania, kiedy buzowały w nim hormony? Alkohol krążący we krwi Erika podsuwał mu coraz to bardziej niedorzeczne wizje w tym taką, gdzie zapłakany Perseusz demoluje toaletę w towarzystwie stada kapibar, bo jego szkolna miłość spojrzała na innego.
— Cóż, powiada się, że ciągnie swój do swego, czyż nie? — zażartował na słowa Neila. — Może faktycznie znajdą wspólny język, jak ich sobie przedstawicie.
Na szczęście Longbottom nie poczuwał się zbytnio do tego, aby upewnić się, że z kobietą na pewno nie jest coś nie tak. Wystarczyło mu już to, że reporterzy potrafili ścigać go po Londynie, odkąd jego popularność jeszcze bardziej wzrosła. Nie potrzebował jeszcze takich akcji w Dolinie. Wzdrygnął się na samą myśl, że kobieta mogłaby zacząć wystawać nie tylko pod Lecznicą Dusz, ale też pod magicznymi barierami Warowni.
— O ile to nie jest nic nielegalnego — ostrzegł kolegę, podchodząc do kratki z nadzieją, że śruby okażą się poluzowane. — Wiesz, że za drzwiami jest pełno Brygadzistów i Aurorów? — Omiótł poważnym wzrokiem dwójkę swych towarzyszy, jakby faktycznie rozważał wydanie ich, gdyby wyciągnęli z kieszeni jakiś dziwny towar. — Oczywiście, zakładam, że jesteście wzorowymi obywatelami...
Stanął na palcach i zacisnął palce na jednej ze śrubek. A-ha! Ktoś tu ewidentnie nie przyłożył uwagi do wszystkich szczegółów. Parę obrotów później, kratka wentylacyjna była już obluzowana. Erik usiadł obok Perseusza, zapraszając spojrzeniem Neila do tego, aby do nich dołączył.
Przymknął oczy, gdy Black szykował się do kolejnej tyrady na temat uciążliwej pacjentki, jednak gdy niespodziewanie urwał, jego twarz odrobinę się rozświetliła. Uśmiechnął się półgębkiem, kiwając głową w geście zrozumienia i akceptacji przeprosin. Każdemu się zdarzało. W ostatnich dniach Erik szybciej się denerwował, jednak nawet na imprezie starał się utrzymywać nerwy na wodzy. Gdyby zaczął kierować się swoim temperamentem, napytałby tylko sobie biedy.
— Intymność można rozumieć na wiele sposobów — zauważył Erik, lustrując bez większego zainteresowania twarz matki Perseusza, gdy zawitała na tafli zaklętego szkła. — Może spodobało jej się to, jak o niej mówiłeś w trakcie pierwszej rozmowy? — Uniósł pytająco brwi. Co więcej mógł powiedzieć bez większej ilości informacji? Wprawdzie Longbottom na własnej skórze przekonał się już parę razy, że kobiety potrafiły być naprawdę natarczywe, gdy im na czymś zależało tak jakie były szanse, że dotyczyło to akurat Perseusza? — Jak się postarasz, to całkiem ładnie mówisz, więc może odebrała twoją empatię jako zainteresowanie?
A więc to z tym mierzył się Elliott przez ostatnie piętnaście lat, pomyślał przelotnie, nagle zaczynając współczuć młodemu Malfoyowi. Cóż to musiała być za przyjaźń. Pokręcił z pobłażaniem głową, kiedy Black zaczął osuwać się na ziemię. Skoro najprzystojniejszy magipsychiatra w wiosce był tak emocjonalny, to jak przetrwał okres dorastania, kiedy buzowały w nim hormony? Alkohol krążący we krwi Erika podsuwał mu coraz to bardziej niedorzeczne wizje w tym taką, gdzie zapłakany Perseusz demoluje toaletę w towarzystwie stada kapibar, bo jego szkolna miłość spojrzała na innego.
— Cóż, powiada się, że ciągnie swój do swego, czyż nie? — zażartował na słowa Neila. — Może faktycznie znajdą wspólny język, jak ich sobie przedstawicie.
Na szczęście Longbottom nie poczuwał się zbytnio do tego, aby upewnić się, że z kobietą na pewno nie jest coś nie tak. Wystarczyło mu już to, że reporterzy potrafili ścigać go po Londynie, odkąd jego popularność jeszcze bardziej wzrosła. Nie potrzebował jeszcze takich akcji w Dolinie. Wzdrygnął się na samą myśl, że kobieta mogłaby zacząć wystawać nie tylko pod Lecznicą Dusz, ale też pod magicznymi barierami Warowni.
— O ile to nie jest nic nielegalnego — ostrzegł kolegę, podchodząc do kratki z nadzieją, że śruby okażą się poluzowane. — Wiesz, że za drzwiami jest pełno Brygadzistów i Aurorów? — Omiótł poważnym wzrokiem dwójkę swych towarzyszy, jakby faktycznie rozważał wydanie ich, gdyby wyciągnęli z kieszeni jakiś dziwny towar. — Oczywiście, zakładam, że jesteście wzorowymi obywatelami...
Stanął na palcach i zacisnął palce na jednej ze śrubek. A-ha! Ktoś tu ewidentnie nie przyłożył uwagi do wszystkich szczegółów. Parę obrotów później, kratka wentylacyjna była już obluzowana. Erik usiadł obok Perseusza, zapraszając spojrzeniem Neila do tego, aby do nich dołączył.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞