05.12.2022, 12:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.12.2022, 12:49 przez Florence Bulstrode.)
Florence zapytana o to, czy ma serce, zapewne zleciłaby napisanie rozprawki na temat roli tegoż w organizmie. Oraz jego najbardziej znanych chorób. Oczywiście, że je posiadała. To że zdawało się, że nie ma w nim ani trochę miłosierdzia, było już odrębną sprawą i prawdopodobnie subiektywnym odczuciem. Teraz jednak faktycznie ani myślała okazywać litość.
Poczekała aż wszyscy zajmą miejsca, po czym przeszła na przód sali. Nie była szczególnie dobra w występach, ale proste przekazywanie komunikatów jej już w miarę wychodziło.
- Podczas inwentaryzacji zasobów zauważyłam, że niektórzy z was, gdy zostają zadanie katalogowania eliksirów, nieprawidłowo je oznaczają - wyjaśniła rzeczowym tonem, nie zdradzającym choćby odrobiny emocji. Złość, jaką odczuwała tamtego dnia w magazynie, była zaledwie wspomnieniem. Napędzającym ją do natychmiastowej naprawy sytuacji. - Pojawiały się literówki, błędy ortograficzne, czasem całkowicie przekręcone słowa. Znajomość składu mikstur, które podaje się pacjentom, jest kluczowa dla uzdrowiciela. Niektórzy mają uczulenie na składniki, innych nie wolno łączyć, nie wspominając o prawidłowo opisanych przeciwwskazaniach.
Nie każdy uzdrowiciel był też mistrzem eliksirów. A nawet ci, którzy byli, rzadko znali na pamięć skład absolutnie każdej mikstury. Najważniejszy był ich prawidłowy dobór. Zwłaszcza na ich wydziale więc odpowiednie oznaczenia były kluczowe.
- Tymczasem według kogoś ten mały eliksir zawierał "bieluń niedźwiedzia" i "serdeczności" - poinformowała, unosząc miksturę, w skład której wchodziły bieluń dziędzierzawa oraz serdecznik. - A jestem więcej niż pewna, że takich ziół w nim nie ma. Dlatego dziś przed wykładem na parę minut wrócimy do podstaw...
Machnęła różdżką i przed stażystami zmaterializowały się karteczki. W odróżnieniu od innych testów, jakie im przygotowywała bez pytań i poleceń. Całkowicie czyste.
Fernah miała rację. Inwentaryzacja zachwiała porządkiem świata Florence.
- ...i zaczniemy od angielskiego, a konkretnie dyktanda. Głównie z nazw eliksirów oraz ziół. Kto zdobędzie najwięcej punktów, będzie mógł sam wybrać w kolejnym miesiącu dodatkowy przydział czynności oraz dostanie dwa dodatkowe punkty na moim egzaminie końcowym. Kto zdobędzie ich najmniej, sporządzi kopię traktatu "Najpopularniejsze zioła alchemiczne" oraz będzie razem ze mną katalogował zaklęte przedmioty - oświadczyła Florence. Nie była na tyle głupia, by nie orientować się, że większość stażystów, zwłaszcza z jej oddziału, choć pewnie i paru innych, za żadne skarby nie chciała spędzać z nią dodatkowego czasu, ponad ten na wykładach czy praktykach, gdy zajmowali się przypadkami pod jej okiem.
I właśnie dlatego wybrała taką karę.
- Jakieś pytania? - spytała, posyłając im radosny uśmiech rekina, który właśnie wypatrzył swoją ofiarę i bardzo cieszył się na jej widok. Sama w dłoń wzięła przygotowaną wcześniej "czytankę", którą miała zamiar po zakończeniu "części wprowadzającej" zacząć dyktować.
Poczekała aż wszyscy zajmą miejsca, po czym przeszła na przód sali. Nie była szczególnie dobra w występach, ale proste przekazywanie komunikatów jej już w miarę wychodziło.
- Podczas inwentaryzacji zasobów zauważyłam, że niektórzy z was, gdy zostają zadanie katalogowania eliksirów, nieprawidłowo je oznaczają - wyjaśniła rzeczowym tonem, nie zdradzającym choćby odrobiny emocji. Złość, jaką odczuwała tamtego dnia w magazynie, była zaledwie wspomnieniem. Napędzającym ją do natychmiastowej naprawy sytuacji. - Pojawiały się literówki, błędy ortograficzne, czasem całkowicie przekręcone słowa. Znajomość składu mikstur, które podaje się pacjentom, jest kluczowa dla uzdrowiciela. Niektórzy mają uczulenie na składniki, innych nie wolno łączyć, nie wspominając o prawidłowo opisanych przeciwwskazaniach.
Nie każdy uzdrowiciel był też mistrzem eliksirów. A nawet ci, którzy byli, rzadko znali na pamięć skład absolutnie każdej mikstury. Najważniejszy był ich prawidłowy dobór. Zwłaszcza na ich wydziale więc odpowiednie oznaczenia były kluczowe.
- Tymczasem według kogoś ten mały eliksir zawierał "bieluń niedźwiedzia" i "serdeczności" - poinformowała, unosząc miksturę, w skład której wchodziły bieluń dziędzierzawa oraz serdecznik. - A jestem więcej niż pewna, że takich ziół w nim nie ma. Dlatego dziś przed wykładem na parę minut wrócimy do podstaw...
Machnęła różdżką i przed stażystami zmaterializowały się karteczki. W odróżnieniu od innych testów, jakie im przygotowywała bez pytań i poleceń. Całkowicie czyste.
Fernah miała rację. Inwentaryzacja zachwiała porządkiem świata Florence.
- ...i zaczniemy od angielskiego, a konkretnie dyktanda. Głównie z nazw eliksirów oraz ziół. Kto zdobędzie najwięcej punktów, będzie mógł sam wybrać w kolejnym miesiącu dodatkowy przydział czynności oraz dostanie dwa dodatkowe punkty na moim egzaminie końcowym. Kto zdobędzie ich najmniej, sporządzi kopię traktatu "Najpopularniejsze zioła alchemiczne" oraz będzie razem ze mną katalogował zaklęte przedmioty - oświadczyła Florence. Nie była na tyle głupia, by nie orientować się, że większość stażystów, zwłaszcza z jej oddziału, choć pewnie i paru innych, za żadne skarby nie chciała spędzać z nią dodatkowego czasu, ponad ten na wykładach czy praktykach, gdy zajmowali się przypadkami pod jej okiem.
I właśnie dlatego wybrała taką karę.
- Jakieś pytania? - spytała, posyłając im radosny uśmiech rekina, który właśnie wypatrzył swoją ofiarę i bardzo cieszył się na jej widok. Sama w dłoń wzięła przygotowaną wcześniej "czytankę", którą miała zamiar po zakończeniu "części wprowadzającej" zacząć dyktować.