25.02.2024, 14:27 ✶
- Być może nie będziemy musieli, panie Lark. Jeśli związki pomiędzy... naszą pracą a tą sprawą są tak mocne, jak sądzimy, może się zdarzyć, że ta rozwiąże się, zanim zdąży pan na dobre się w nią zagłębić - powiedziała Brenna, patrząc mu prosto w oczy.
Nigdy nie była naprawdę dobra w kłamstwach.
I właśnie dlatego całkiem nieźle nauczyła się używać prawdy i manipulować słowem. Zdradzała fragmenty prawdy nie kłamiąc – lub uciekała się do absurdalnych opowieści, które odwracały uwagę.
Bo przecież w tej chwili powiedziała mu prawdę i tylko prawdę - może nie całą, ale nie zabarwioną choćby słowem fałszu. Wiele wskazywało na to, że morderca był czarodziejem. Jeżeli się nie mylili, jeśli to czarodziej zabił, i jeżeli dobrze wykonają swoją pracę, to go dorwą. Mogło się więc zdarzyć tak, że dostaną jedynie informacje, przekazane gdzieś między ministrem a premierem mugoli, że sprawcę ujęto. Albo w jakiś inny sposób sprawa "cudownie się rozwiąże", gdy oni schwytają tego mężczyznę i wsadzą do Azkabanu.
Odetchnęła. Chętnie wyciągnęłaby z niego więcej, ale żadne z nich nie było dość dobre w zauroczeniu, by naprawdę go przemaglować – a ze słów gliny wynikało, że oni sami też są dopiero na początku drogi.
O to, że dziwki nie lubią się powtarzać, specjalnie się nie martwiła. Ona miała pieniądze, Aidan miał ładną buzię, a oboje mieli magię.
- Ostatnie pytanie i na razie nie będziemy pana więcej niepokoić. Wiemy, że Mary spotkała się z kimś tuż przed śmiercią. W okolicznościach, które można uznać... za romantyczne. Być może był to nasz człowiek, może nie. Czy w tym hotelu znaleziono podobne ślady? Wskazujące na to, że nie chodziło tylko o szybki seks? – spytała, bo to mogło dać im przynajmniej kilka wskazówek w kwestii tego, czy morderca i gość z kolacji był tą samą osobą.
Nigdy nie była naprawdę dobra w kłamstwach.
I właśnie dlatego całkiem nieźle nauczyła się używać prawdy i manipulować słowem. Zdradzała fragmenty prawdy nie kłamiąc – lub uciekała się do absurdalnych opowieści, które odwracały uwagę.
Bo przecież w tej chwili powiedziała mu prawdę i tylko prawdę - może nie całą, ale nie zabarwioną choćby słowem fałszu. Wiele wskazywało na to, że morderca był czarodziejem. Jeżeli się nie mylili, jeśli to czarodziej zabił, i jeżeli dobrze wykonają swoją pracę, to go dorwą. Mogło się więc zdarzyć tak, że dostaną jedynie informacje, przekazane gdzieś między ministrem a premierem mugoli, że sprawcę ujęto. Albo w jakiś inny sposób sprawa "cudownie się rozwiąże", gdy oni schwytają tego mężczyznę i wsadzą do Azkabanu.
Odetchnęła. Chętnie wyciągnęłaby z niego więcej, ale żadne z nich nie było dość dobre w zauroczeniu, by naprawdę go przemaglować – a ze słów gliny wynikało, że oni sami też są dopiero na początku drogi.
O to, że dziwki nie lubią się powtarzać, specjalnie się nie martwiła. Ona miała pieniądze, Aidan miał ładną buzię, a oboje mieli magię.
- Ostatnie pytanie i na razie nie będziemy pana więcej niepokoić. Wiemy, że Mary spotkała się z kimś tuż przed śmiercią. W okolicznościach, które można uznać... za romantyczne. Być może był to nasz człowiek, może nie. Czy w tym hotelu znaleziono podobne ślady? Wskazujące na to, że nie chodziło tylko o szybki seks? – spytała, bo to mogło dać im przynajmniej kilka wskazówek w kwestii tego, czy morderca i gość z kolacji był tą samą osobą.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.