25.02.2024, 19:36 ✶
Momentalnie wycelował czubek różdżki w wejście do kwatery Zakonu Feniksa, gdy drzwi się uchyliły. Nie wiedział, czy to wiatr, ktoś z ocalałych, czy jakiś mechanizm zabezpieczający założony w ostatnich miesiącach przez Patricka, czy Brennę. Wolał nie ryzykować zwłaszcza dzisiaj. Dzięki niech będą Merlinowi i Matce, pomyślał, gdy na progu dostrzegł znajomą sylwetkę panny Crawley.
Poczucie ulgi przelało się przez umysł Erika, gdy podążył za nią, w głębi Strażnicy nie napotkali kompletnej ciszy. Może nie było gwarnie, ale byli tu ludzi. Czyli ktoś przeżył, a nawet wielu ktosiów. Wzrok detektywa mimowolnie prześlizgiwał się po kolejnych ocalałych, potakując głową na kolejne meldunki skracane mu przez Menodorę. Dobrze, czyli Sieć Feniksa działała. Szybko zareagowali, a skoro wszyscy wzięli się do roboty, to będą mogli się spodziewać kolejnych gości.
W pewnym momencie wyłączył się z konwersacji, kiedy to jego wzrok padł nad Millie znajdującą się pod opieką Brenny. Gdzie był Alastor? Razem z Thomasem? Towarzyszył Malwie? Wtedy jego spojrzenie powędrowało w stronę jego własnej matki, która przysiadła samotnie na krześle. Dlaczego nikt jej nie towarzyszył? Gdzie był ojciec, gdzie była Lucy, a przede wszystkim do jasnej cholery i wszystkich świętych...
— Gdzie jest moja siostra, Doro? — wtrącił się chłodnym jak lód głosem, rozglądając się na wszystkie strony, jakby któraś ze smutnych twarzy mogła mu udzielić odpowiedzi. — Gdzie jest Brenna?
Wstrzymał oddech, a jego twarz zaczęła tracić na kolorze, gdy zdał sobie sprawę, że jej tu nie ma. Nie ma tu cholernej Lewej Ręki, ale co ważniejsze nie ma tu jego siostry, która wszystkich ostrzegła. Zieleń jego oczu próbowała znaleźć ukojenie i zaprzeczenie najgorszym myślom w błękicie źrenic Menodory, jakby mógł w ten sposób wydobyć wszystkie informacje z jej mózgu i świadomości.
— Nie mów mi, że... Nie mów — Głos Erika załamał się, a jego ręce mimowolnie splotły się ze sobą z tyłu głowy. Nie myślał o niczym, a jego umysłem zawładnęła wypełniona paniką pustka.
Poczucie ulgi przelało się przez umysł Erika, gdy podążył za nią, w głębi Strażnicy nie napotkali kompletnej ciszy. Może nie było gwarnie, ale byli tu ludzi. Czyli ktoś przeżył, a nawet wielu ktosiów. Wzrok detektywa mimowolnie prześlizgiwał się po kolejnych ocalałych, potakując głową na kolejne meldunki skracane mu przez Menodorę. Dobrze, czyli Sieć Feniksa działała. Szybko zareagowali, a skoro wszyscy wzięli się do roboty, to będą mogli się spodziewać kolejnych gości.
W pewnym momencie wyłączył się z konwersacji, kiedy to jego wzrok padł nad Millie znajdującą się pod opieką Brenny. Gdzie był Alastor? Razem z Thomasem? Towarzyszył Malwie? Wtedy jego spojrzenie powędrowało w stronę jego własnej matki, która przysiadła samotnie na krześle. Dlaczego nikt jej nie towarzyszył? Gdzie był ojciec, gdzie była Lucy, a przede wszystkim do jasnej cholery i wszystkich świętych...
— Gdzie jest moja siostra, Doro? — wtrącił się chłodnym jak lód głosem, rozglądając się na wszystkie strony, jakby któraś ze smutnych twarzy mogła mu udzielić odpowiedzi. — Gdzie jest Brenna?
Wstrzymał oddech, a jego twarz zaczęła tracić na kolorze, gdy zdał sobie sprawę, że jej tu nie ma. Nie ma tu cholernej Lewej Ręki, ale co ważniejsze nie ma tu jego siostry, która wszystkich ostrzegła. Zieleń jego oczu próbowała znaleźć ukojenie i zaprzeczenie najgorszym myślom w błękicie źrenic Menodory, jakby mógł w ten sposób wydobyć wszystkie informacje z jej mózgu i świadomości.
— Nie mów mi, że... Nie mów — Głos Erika załamał się, a jego ręce mimowolnie splotły się ze sobą z tyłu głowy. Nie myślał o niczym, a jego umysłem zawładnęła wypełniona paniką pustka.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞