26.02.2024, 14:12 ✶
Może i dobrze, że Sam nie przywdział niedźwiedziej skóry - wprawdzie zdążył już powiedzieć Brennie to i owo (o wiele więcej niż powinien), i zasugerować, że próbuje opanować drugą formę animagiczną, ale tańczący miś mógłby w tej chwili pewnie zdziwić trochę nawet ją.
Słuchała jego wywodów – Brenna lubiła rozmawiać, ale równie mocno lubiła słuchać i ją zwykle po prostu interesowało, co mieli do powiedzenia inni. Miała też nieodparte wrażenie, że chłopiec mówi o roślinach, bo głównie je zna - i zdawało się jej, że tkwi w tym jednak coś niewłaściwego – i że chyba z niewieloma osobami ma okazję rozmawiać.
To było trochę nieprawdopodobne dla kogoś takiego jak ona, kto miał to szczęście, że zawsze otaczali go ludzie, zawsze był ktoś w pobliżu. Brenna żyła nawet nie w rodzinie, a w stadzie wręcz, w wielkim domu, w którym poza nią i rodzicami mieszkało też dwóch wujków i kuzynki, który często odwiedzali krewni i przyjaciele. W Hogwarcie zaś rówieśników było całe mnóstwo, a że ona zawsze lgnęła do ludzi, lgnęła i ku nim.
Sam też lgnął, ale chyba nie miał do kogo. Bardziej wyczuwała to jakimś szóstym zmysłem niż pojmowała w świadomy sposób.
– Za tydzień? Sama nie wiem - stwierdziła z pewnym zastanowieniem, przechylając lekko głowę i uśmiechając się do niego nieco psotnie. – Wydaje mi się, że tydzień to strasznie długo. Może spróbuję wpaść po prostu tutaj pojutrze o tej samej porze? - zaproponowała. Jutro była już umówiona z przyjaciółkami, a i obawiała się, że zbyt częste wymykanie się z domu i wycieczki do lasu przyciągnęłyby uwagę matki. Ale pojutrze Elise miała odwiedzić koleżankę, Brenna powinna więc bez większych problemów wyrwać godzinkę dla chłopca z Kniei.
Może nawet przyniesie mu jakiś stary, szkolny podręcznik.
– Wilk. Myślę, że to będzie wilk – dorzuciła jeszcze, nie wahając się długo. Były inne zwierzęta znacznie milsze, jak psy, i znacznie bardziej pożyteczne, ale to wilki nasuwały się jej od razu na myśl, gdy myślała o ulubionych zwierzętach: może dlatego, że zawsze trzymały się w stadzie. – Zdradzić ci tajemnicę, Sam? Ani trochę nie boję się Baby Jagi.
Posłała Samuelowi ostatni uśmiech i pobiegła w stronę Warowni.
Słuchała jego wywodów – Brenna lubiła rozmawiać, ale równie mocno lubiła słuchać i ją zwykle po prostu interesowało, co mieli do powiedzenia inni. Miała też nieodparte wrażenie, że chłopiec mówi o roślinach, bo głównie je zna - i zdawało się jej, że tkwi w tym jednak coś niewłaściwego – i że chyba z niewieloma osobami ma okazję rozmawiać.
To było trochę nieprawdopodobne dla kogoś takiego jak ona, kto miał to szczęście, że zawsze otaczali go ludzie, zawsze był ktoś w pobliżu. Brenna żyła nawet nie w rodzinie, a w stadzie wręcz, w wielkim domu, w którym poza nią i rodzicami mieszkało też dwóch wujków i kuzynki, który często odwiedzali krewni i przyjaciele. W Hogwarcie zaś rówieśników było całe mnóstwo, a że ona zawsze lgnęła do ludzi, lgnęła i ku nim.
Sam też lgnął, ale chyba nie miał do kogo. Bardziej wyczuwała to jakimś szóstym zmysłem niż pojmowała w świadomy sposób.
– Za tydzień? Sama nie wiem - stwierdziła z pewnym zastanowieniem, przechylając lekko głowę i uśmiechając się do niego nieco psotnie. – Wydaje mi się, że tydzień to strasznie długo. Może spróbuję wpaść po prostu tutaj pojutrze o tej samej porze? - zaproponowała. Jutro była już umówiona z przyjaciółkami, a i obawiała się, że zbyt częste wymykanie się z domu i wycieczki do lasu przyciągnęłyby uwagę matki. Ale pojutrze Elise miała odwiedzić koleżankę, Brenna powinna więc bez większych problemów wyrwać godzinkę dla chłopca z Kniei.
Może nawet przyniesie mu jakiś stary, szkolny podręcznik.
– Wilk. Myślę, że to będzie wilk – dorzuciła jeszcze, nie wahając się długo. Były inne zwierzęta znacznie milsze, jak psy, i znacznie bardziej pożyteczne, ale to wilki nasuwały się jej od razu na myśl, gdy myślała o ulubionych zwierzętach: może dlatego, że zawsze trzymały się w stadzie. – Zdradzić ci tajemnicę, Sam? Ani trochę nie boję się Baby Jagi.
Posłała Samuelowi ostatni uśmiech i pobiegła w stronę Warowni.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.