Na całe szczęście to Meg była osobą dowodzącą z tej ich dwójki, a nie Nessie. Nadal pozostawało to jedną, wielką nie wiadomo jaki wpływ miała ta lalka na młodą McKinnon, lecz Borgin nie był chętnym do tego, aby to on musiał się tego dowiedzieć. Dopóki nie działa mu się krzywda i przede wszystkim nie działa się krzywda młodej - mogła sobie robić co chciała z tą laleczką.
Kiedy zagadka została rozwiązana, a on otrzymał to co zostało mu zapisane w momencie zostania wujkiem, uśmiechnął się. Sam wyciągnał jedną dłoń, aby przejechać po jej plecach. Mogli być źli. Mogli nie lubić niektórych ludzi ale byli rodziną - musieli się szanować i wspierać.
- Oczywiście, że tak. Zrobimy dla każdego kogo tylko chcesz dziecko złote - zapewnił, wszak nie miał pojęcia, że obiecuje jej trochę niespełnione marzenia - Będą z czym tylko wymarzysz. Trochę tego przyniosłem - zauważył, mając z tyłu głowy swoje ostatnie zakupy - Tak. Każdy lubi słodycze. Jeżeli ktoś mówi, że nie lubi słodyczy to najpewniej kłamie - dodał. To nie podlegało żadnej dyskusji, a nawet jeśli podlegało - Stanley nie miał zamiaru udowadniać tego Megajrze. Mieli się dobrze bawić i miło spędzić czas.
Uniósł kącik ust w zawadiackim uśmieszku, kiedy Persephona Junior zauważyła, że coś dla niej rzeczywiście miał - Jak najbardziej. Damy lubią swoja kwiatki, a przecież jesteś jedną z nich - rzekł, wyciągając zza swoich pleców niedużą, czarną różę - Jesteś grzeczna, więc i to jest dla Ciebie - wręczył kwiatka ich nowej właścicielce. Borgin nie był jej matką i nie miał zamiaru jej karać. On był tutaj od tego, aby ją rozpieszczać i wraz z Rosie, bronić jej przed złem świata codziennego.
- Włożymy ją może do wody bo będzie nam odrobinę przeszkadzać. Co Ty na to? - zapytał, wstając z przyklęku, a następnie ruszył powolnym krokiem do kuchni. Jeżeli Megajra zgodziła się na odłożenie kwiatka w bezpieczne miejsce, zrobili to. Równie dobrze mogła chcieć paradować z nim po mieszkaniu Stanleya i szczycić się przed Nessie, że to właśnie ona dostała taki piękny kwiat.
- Zanim przystąpimy do pracy w kuchni... - zaczął tłumaczyć, biorąc jeden, większy fartuch w dłonie, który przewiązał sobie w talii - Musimy się odpowiednio przygotować. Tak, aby Persephona nas nie zabiła za to wszystko - pokiwał głową z niedowierzaniem, a następnie pomógł McKinnon ubrać jej odzież ochronną. Stanley naprawdę wolał uniknąć odpowiedzialności za to, że córka jego kuzynki jest uwalona od stóp do głów w mące.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972