Stanley to się chyba wpierdolił trochę w nieswoje sprawy. Powiedział A i wszedł, musiał powiedzieć B i coś tutaj zadziałać. Trzeba było przyznać jedno - z dwójki McKinnonów, to jednak Hades był bardziej nieprzewidywalny i miał nierówniej pod sufitem. Trochę jakby ich rodzicom starczyło szpachli na Rosie, ale o swoim synu już zapomnieli. Borgin jako, że ostatnio robił w wykończeniówce to wiedział o co chodzi.
Na całe szczęście, miał różdżkę w pogotowiu. Miał też kilka zaklęć, których nie bardzo chciał wykorzystywać na mężu swojej kuzynki. Wszystko jednak wskazywało na to, że to Rosie chciała go dopaść pierwsza. Nie czekała nawet na start pierwszej rundy i ruszyła do boju jakby miała wściekliznę... Może miała?
Właściciel Głebiny stał i przysłuchiwał się wymianie zdań. Bacznie obserwował ten teatrzyk, próbując połączyć wszystkie kropki w tej pojebanej układance. Stanleyowi jednak brakowało elementów puzzli, aby dojść do jakiegoś ładu i składu. Było tutaj zbyt wiele niewiadomych.
Musiał coś zrobić. Bo o ile Rosie nie robiła Hadesowi nic, tak jego jeden strzał mógł zakończyć jej balet, aż do wieczora. Jeszcze tylko tego brakowało, aby musiał ją dostarczyć do Munga, ponieważ brakuje jej 4 jedynek. Wielka szkoda gdyby tak się stało, wszak bardziej do twarzy jej było w pełnym uzębieniu.
- Mhm - rzucił pod nosem, kiwając głową na zgodę. Impreza przeniosła się do pokoju obok, więc Borgin, jako jeden z uczestników, podążył za gromadą. Teraz był już częścią tej zabawy i musiał dodać swojego pięć groszy.
- Łap - odparł i rzucił mu paczkę, ale tylko po to, aby uśpić jego czujność i lekko uspokoić dzikie zwierzę. Chory pojeb wyrósł w tych dzikich ostępach Norwegii. W Durmstrangu nie mieli jakieś musztry czy innych ćwiczeń z posłuszeństwa? Bo jeżeli tak, to Hades musiał albo ich unikać albo ściągać na egzaminach - Ale usiądź Hades. Porozmawiajmy - próbował go przekonać. To powiedział, chociaż o czymś innym. O drętwocie, która powinna polecieć w McKinnona, aby ich wysłuchał - Rosie stań trochę z boku, a Ty naprawdę usiądź. Błagam - westchnął, nabierając powietrza w płuca - Jeżeli się nie posłuchasz to będę zmuszony wykorzystać środki przymusu bezpośredniego - ostrzegł go, wszak nie miał zamiaru prosić czy błagać w nieskończoność. W Brygadzie Uderzeniowej nauczyli go jednego, a w bojówkach Czarnego Pana, nauczył się drugiego. Żadna ze znanych mu metod nie była jednak łaskawa w skutkach - obydwie sprowadzały się do sprowadzenia przeciwnika na ziemię.
Różdżkę trzymał przy swoim boku, będać gotowym do tego, aby poratować Hadesa... nie tylko papierosem, a zapałem do tego by w końcu kurwa mać usiadł.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972