26.02.2024, 21:59 ✶
Nie rozumiała obaw co do Nessie; czuła się z nią bardzo dobrze, często o wiele lepiej się jej z nią rozmawiało niż z innymi dziećmi, które spotkała w szkole. Wyjątkiem była Mabel, ale w sumie sama nie wiedziała, dlaczego lubi z nią przebywać. Co do samej drewnianej laleczki, często widziała dziwne spojrzenia członków rodziny na lalkę, ale ona ją kochała i nie pozwoli na to, by ktoś ją jej zabrał. Zresztą to chyba nie jest możliwe, bo mama próbowała i ta zawsze rano pojawiała się przy jej łóżku. Pewnie Nessie kochała ją tak samo mocno, jak mała McKinnon kochała ją. Dorośli bywali dziwni, ale nie jej wujek Stanley, który stanął na wysokości zadania i zakupił tak sporo dodatków do ich babeczek. Dodatkowo dostała od niego cudowny prezent. Najchętniej wpięłaby swojego kwiatka we włosy, lecz miał on trochę racji i oddała mu go, bo przecież nie chciała zniszczyć tak cennego prezentu. Po tym, jak jej kwiatek wylądował w wodzie, pozwoliła wujaszkowi na ubranie jej fartuszka. Rozbawiło ją to, że ten głuptasek myślał, że mama by na nich krzyczała za ubrudzeniu ciuchów wszystkim, co tutaj jest. Och głuptasek tak bardzo się mylił, bo jeśli by mama krzyczała to tylko na niego, a nie na małą Megajrę. Bo przecież pieczenie babeczek i uwalenie jej ładnych ubranek to tylko wina wujka Stanleya.
- wiesz, czytałam trochę o babeczkach. Widziałam też przepis, więc będzie dobrze! Tylko nie mogę dotykać piekarnika, mama nie pozwala mi go dotykać. Nie wiem czemu, Niessie mi powiedziała, jak się go używa.
Wzruszyła ramionkami i podbiegła do stołu, gdzie będzie odbywać się cała ta „magia”. Czy to będzie biała magia, czy czarna to już zależy od tego, czy nie spalą ich zbyt mocno. Oczywiście na stole spoczęła również Nessie, która w łapki dostała niemagiczną różdżkę Meg.
Sama Nessie nie była zadowolona z faktu, że została usadowiona w miejscu, gdzie najprawdopodobniej skończy cała w mące lub w czekoladowych dodatkach. Pokazując to przez małe tupnięcie nogą i złożenie rąk na klatce piersiowej; mimika na twarzy również mogła zasugerować, że nie jest zadowolona.
- chcesz bym z lalki, zrobiła się duchem? Weź, zanieś mnie w jakieś lepsze miejsce, no weź Meg… pokażę ci, jak używa się piekarnika… No weź, bo będę brudna! Meg! Nie ignoruj mnie! Hallo Meg!
Tyrada małej laleczki została przerwana przez Meg, która najpierw spojrzała na nią trochę zła, że jej przerwała przedstawianie planu pieczenia babeczek. Poczuła napływ gniewu, więc rzuciła szmatką w Nessie, która wylądowała na jej twarz i przechyliła ją do tyłu, powodując upadek na ziemię.
- Me…ciemność! Co jest Meg! Oślepłam! Aaaa… Megajra! Spadam!
Oczy Megajry zrobiły się większe, a sama dziewczynka zeskoczyła z krzesełka i podbiegła do swojej laleczki, która leżała aktualnie na podłodze.
- przepraszam Nessie, bardzo przepraszam.
- ekhem, ekhem… umieram Meg… widzę ciemność, Meg to już koniec...
- masz szmatkę na twarzy...oj głuptasku, głuptasku
Zdjęła jej szmatkę z buzi i podniosła ją z podłogi; szybkie oględziny co do stanu, czy aby nie została uszkodzona i ponowne wylądowanie przy stole tylko tym razem na miejscu, gdzie jeszcze chwilę temu siedziała mała Megajra. Ona sama stanęła obok wujka, który prawdopodobnie po ogarnięciu co tu się właśnie odwaliło, zaczął przygotowywać składniki.
- widzisz wujek, Nessie czasami jest głupiutka. A masz może coś do picia dobrego? Trochę pić mi się chce.
Spojrzała swoimi niebieskimi oczkami na wujka, po czym podbiegła do miejsca, gdzie ostatnio jej tymczasowy opiekun trzymał napoje. Dziewczynka może nie bywała u niego w domu aż tak często, potrafiła nawet po pierwszej wizycie zapamiętać prawie cały układ mieszkania, czy też takie drobnostki jak miejsce, gdzie trzyma dobre napoje. Sama nie wie, czemu tak się dzieje i czemu zapamiętuje wszystko ta dobrze, ale nie chce mówić i wypytywać mamy o to, bo może to coś strasznego i wyląduje w tym dziwnym szpitalu. Nie chce zostawić mamy, a raczej nie chce być pozostawiona przez nią.
@Stanley Andrew Borgin
- wiesz, czytałam trochę o babeczkach. Widziałam też przepis, więc będzie dobrze! Tylko nie mogę dotykać piekarnika, mama nie pozwala mi go dotykać. Nie wiem czemu, Niessie mi powiedziała, jak się go używa.
Wzruszyła ramionkami i podbiegła do stołu, gdzie będzie odbywać się cała ta „magia”. Czy to będzie biała magia, czy czarna to już zależy od tego, czy nie spalą ich zbyt mocno. Oczywiście na stole spoczęła również Nessie, która w łapki dostała niemagiczną różdżkę Meg.
Sama Nessie nie była zadowolona z faktu, że została usadowiona w miejscu, gdzie najprawdopodobniej skończy cała w mące lub w czekoladowych dodatkach. Pokazując to przez małe tupnięcie nogą i złożenie rąk na klatce piersiowej; mimika na twarzy również mogła zasugerować, że nie jest zadowolona.
- chcesz bym z lalki, zrobiła się duchem? Weź, zanieś mnie w jakieś lepsze miejsce, no weź Meg… pokażę ci, jak używa się piekarnika… No weź, bo będę brudna! Meg! Nie ignoruj mnie! Hallo Meg!
Tyrada małej laleczki została przerwana przez Meg, która najpierw spojrzała na nią trochę zła, że jej przerwała przedstawianie planu pieczenia babeczek. Poczuła napływ gniewu, więc rzuciła szmatką w Nessie, która wylądowała na jej twarz i przechyliła ją do tyłu, powodując upadek na ziemię.
- Me…ciemność! Co jest Meg! Oślepłam! Aaaa… Megajra! Spadam!
Oczy Megajry zrobiły się większe, a sama dziewczynka zeskoczyła z krzesełka i podbiegła do swojej laleczki, która leżała aktualnie na podłodze.
- przepraszam Nessie, bardzo przepraszam.
- ekhem, ekhem… umieram Meg… widzę ciemność, Meg to już koniec...
- masz szmatkę na twarzy...oj głuptasku, głuptasku
Zdjęła jej szmatkę z buzi i podniosła ją z podłogi; szybkie oględziny co do stanu, czy aby nie została uszkodzona i ponowne wylądowanie przy stole tylko tym razem na miejscu, gdzie jeszcze chwilę temu siedziała mała Megajra. Ona sama stanęła obok wujka, który prawdopodobnie po ogarnięciu co tu się właśnie odwaliło, zaczął przygotowywać składniki.
- widzisz wujek, Nessie czasami jest głupiutka. A masz może coś do picia dobrego? Trochę pić mi się chce.
Spojrzała swoimi niebieskimi oczkami na wujka, po czym podbiegła do miejsca, gdzie ostatnio jej tymczasowy opiekun trzymał napoje. Dziewczynka może nie bywała u niego w domu aż tak często, potrafiła nawet po pierwszej wizycie zapamiętać prawie cały układ mieszkania, czy też takie drobnostki jak miejsce, gdzie trzyma dobre napoje. Sama nie wie, czemu tak się dzieje i czemu zapamiętuje wszystko ta dobrze, ale nie chce mówić i wypytywać mamy o to, bo może to coś strasznego i wyląduje w tym dziwnym szpitalu. Nie chce zostawić mamy, a raczej nie chce być pozostawiona przez nią.
@Stanley Andrew Borgin