26.02.2024, 23:20 ✶
Głos Uli jest bardziej wyższy niż niższy. Nie jest to głos, który sprawiałby szczególną przyjemność podczas słuchania, jest przeciętny i nijaki. Poprzez swoją nieśmiałość często wypowiada się zbyt cicho lub zjada słowa. W przypadku mówienia po angielsku, w razie stresu zapomina słów, myli gramatykę lub wrzuca jakieś słowa po polsku zupełnie tego nie zauważając. Po akcencie można poznać, skąd pochodzi, aczkolwiek poprawnie wypowiada słowa i potrafi uzyskać brytyjski efekt buzi wypchanej kluskami.
Prawie nigdy nie podnosi głosu. Tylko, gdy się uderzy lub przestraszy, potrafi krótko krzyknąć lub pisnąć, ale potem zupełnie milczy. Nie należy do osób, które wydają z siebie dźwięki podczas nieprzyjemnych stanów emocjonalnych. Nie jęczy z bólu, nie szlocha przesadnie. Wręcz unika alarmowania otoczenia o swoich wewnętrznych przeżyciach.
Ula jest dość ekspresyjna na twarzy, ale również często się hamuje. Nie utrzymuje kontaktu wzrokowego, jeśli już wpatruje się w szyję rozmówcy to sukces. Często spuszcza wzrok. Trochę gestykuluje, kiedy chce dodać siły swojej wypowiedzi, a raczej "uzasadnić jej egzystencję". Tak, to bardzo lękowe stworzenie.
Potrafi się zgubić we własnej wypowiedzi albo zgubić wątek. Potrafi mówić dużo, jeśli podejdzie jej temat lub po prostu ją na to najdzie, ale czasem po prostu stawia na prostą komunikację. Tutaj zależy to od relacji z rozmówcą i nastroju. Nie przerywa rozmowy i nie potrafi się wtrącać, bardzo ją to stresuje. Wyjątkiem mogą być rozmowy z naprawdę bliskimi jej osobami.
Ula nie używa dużych słów, chociaż te polskie na ogół rozumie. Jej słownictwo jest proste, aczkolwiek w szczególnych okolicznościach nabiera cech poetyckich, gdy poruszany jest temat sztuki, natury lub przeżyć wewnętrznych.
Czarownica ma neutralny stosunek do swojego głosu. Nigdy nie aspirowała do bycia mówcą, czy piosenkarką, więc ta cecha jest jej obojętna. Bardziej przeszkadzają jej wszystkie trudności, z jakimi mierzy się podczas rozmowy w stresie.
Ula potrafi śpiewać poprawnie, ale przeciętność i niewyćwiczenie głosu nie sprawia, że jest to jakieś przyjemne do słuchania. Ujdzie podczas śpiewania "sto lat" lub w kościele, a jak ją zabierzesz na ognisko to nie zrobi ci wstydu fałszując harcerskie przyśpiewki.
Najgłośniejszym dźwiękiem, jaki wydaje jest chyba śmiech. Wpada on w dźwięczne "hahaha". Potrafi też gwizdać i wydawać różne dźwięki przywołujące zwierzęta, jak na dziewczynę ze wsi przystało. Używa ich też na wyspach, chociaż zna angielskie odpowiedniki.
Cały czas jej językiem "umysłu" jest polski, nawet w UK. Używa go także podczas mówienia do siebie (czasem to robi jak jest sama - pomaga jej to posklejać myśli) lub podczas nagłych wydarzeń - przykładowo, jeśli w czyimś kierunku poleci krzesło to prędzej krzyknie "Krzesło!" po polsku niż po angielsku.
Prawie nigdy nie podnosi głosu. Tylko, gdy się uderzy lub przestraszy, potrafi krótko krzyknąć lub pisnąć, ale potem zupełnie milczy. Nie należy do osób, które wydają z siebie dźwięki podczas nieprzyjemnych stanów emocjonalnych. Nie jęczy z bólu, nie szlocha przesadnie. Wręcz unika alarmowania otoczenia o swoich wewnętrznych przeżyciach.
Ula jest dość ekspresyjna na twarzy, ale również często się hamuje. Nie utrzymuje kontaktu wzrokowego, jeśli już wpatruje się w szyję rozmówcy to sukces. Często spuszcza wzrok. Trochę gestykuluje, kiedy chce dodać siły swojej wypowiedzi, a raczej "uzasadnić jej egzystencję". Tak, to bardzo lękowe stworzenie.
Potrafi się zgubić we własnej wypowiedzi albo zgubić wątek. Potrafi mówić dużo, jeśli podejdzie jej temat lub po prostu ją na to najdzie, ale czasem po prostu stawia na prostą komunikację. Tutaj zależy to od relacji z rozmówcą i nastroju. Nie przerywa rozmowy i nie potrafi się wtrącać, bardzo ją to stresuje. Wyjątkiem mogą być rozmowy z naprawdę bliskimi jej osobami.
Ula nie używa dużych słów, chociaż te polskie na ogół rozumie. Jej słownictwo jest proste, aczkolwiek w szczególnych okolicznościach nabiera cech poetyckich, gdy poruszany jest temat sztuki, natury lub przeżyć wewnętrznych.
Czarownica ma neutralny stosunek do swojego głosu. Nigdy nie aspirowała do bycia mówcą, czy piosenkarką, więc ta cecha jest jej obojętna. Bardziej przeszkadzają jej wszystkie trudności, z jakimi mierzy się podczas rozmowy w stresie.
Ula potrafi śpiewać poprawnie, ale przeciętność i niewyćwiczenie głosu nie sprawia, że jest to jakieś przyjemne do słuchania. Ujdzie podczas śpiewania "sto lat" lub w kościele, a jak ją zabierzesz na ognisko to nie zrobi ci wstydu fałszując harcerskie przyśpiewki.
Najgłośniejszym dźwiękiem, jaki wydaje jest chyba śmiech. Wpada on w dźwięczne "hahaha". Potrafi też gwizdać i wydawać różne dźwięki przywołujące zwierzęta, jak na dziewczynę ze wsi przystało. Używa ich też na wyspach, chociaż zna angielskie odpowiedniki.
Cały czas jej językiem "umysłu" jest polski, nawet w UK. Używa go także podczas mówienia do siebie (czasem to robi jak jest sama - pomaga jej to posklejać myśli) lub podczas nagłych wydarzeń - przykładowo, jeśli w czyimś kierunku poleci krzesło to prędzej krzyknie "Krzesło!" po polsku niż po angielsku.