Norka miała dodatkowe wsparcie w postaci Mabel, samej pewnie o wiele trudniej byłoby jej zlokalizować Fergusa, przed młodymi, bystrymi oczami dziewczynki jednak nic się nie ukryje. Szczególnie jeden z ulubionych wujków. Ogromny uśmiech pojawił się na twarzy dziewczynki, kiedy się do niego zbliżyli. Widziała w nim swojego sojusznika, na pewno pomoże jej zdobyć jak najwięcej czekoladowych żab!
- Wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć!- Dziewczynka jeszcze nie do końca przejmowała się konwenansami i traktowała Fergusa jak jednego ze swoich kolegów, mimo, że był od niej starszy niemal o dwadzieścia lat. W sumie nie ma się co dziwić, Norka nie miała zbyt wielu dzieciatych znajomych, Mabel więc przebywała głównie w towarzystwie przyjaciół matki, którzy dla niej byli najlepszymi kompanami do zabawy.
Szeptucha rozdzieliła ich na moment, mogło się wydawać, że była to krótka chwila. Wystarczyła jednak, aby diametralnie poruszyć Norę. Zbladła, a na jej twarzy widać było zakłopotanie. Co miała sobie myśleć o tej przepowiedni? Skąd ona właściwie o wszystkim wiedziała. Figg powinna była wiedzieć, że prędzej, czy później jej kłamstwa wyjdą na jaw, chociaż jak? Skoro tylko ona o wszystkim wiedziała, najwyraźniej nie, bo ta kobieta uzyskała te informacje. Dlaczego wszystko musiało się teraz komplikować? Kiedy mogło się wydawać, że już jest dobrze los chciał ją przygnieść chyba z każdej możliwej strony.
-Nic nie zabrała.- Odetchnęła głęboko. Nie chciała mówić o wszystkim przy córce, bała się, że Mabel zacznie się zastanawiać nad pewnymi rzeczami, a zdaniem Nory było na to wszystko jeszcze za wcześnie. Spodziewała się tego, że jak będzie starsza to zacznie zadawać pytania, jednak jeszcze nie teraz. -Później do tego wrócimy.- Wiedziała, że musi się z kimś tym wszystkim podzielić, trochę ją przeraziły słowa Szeptuchy.
Mabel nie do końca wiedziała, co się wydarzyło, zauważyła zmianę nastroju matki i jej dziwne zachowanie, jednak to czekoladowe żaby były aktualnie najważniejsze. Złapała rękę Ollivandera i dała się zaprowadzić do stoiska, było takie piękne i kolorowe. - Ile tu słodkości, najróżniejszych!!- Jakby w cukierni tego nie miała... - Chciałabym udźwignąć je wszystkie, ale tak się chyba nie da, czy się da?- Spoglądała na Fergusa oczekując odpowiedzi na pytanie, wyglądał na mądrego, na pewno będzie wiedział.
Norka szła za nimi, nadal nie do końca potrafiła wrócić myślami do Ostary, słowa Szeptuchy naprawdę wyprowadził ją z równowagi, będzie musiała się nad tym wszystkim poważnie zastanowić.