27.02.2024, 02:22 ✶
Burza przyjdzie, nieważne jaka, ale zawita prędzej czy później, nie da się jej uniknąć, ale czemu myśleć o niej gdy pogoda jeszcze się nie zepsuła? Wolał korzystać z tego co jest, teraz kiedy już nic nie miało żadnego znaczenia, kiedy i tak nie dostanie marzenia, swojej upragnionej gwiazdki z nieba. Zazdrość i związany z nią ból upomną się kiedyś o swoje i nie będzie to przyjemne.
Dał się przyciągnąć do pocałunku, zaraz śmiejąc się pod nosem na jego komentarz. Czy to było oskarżenie? Złośliwość? Rada? Nie umiał teraz tego odczytać, z resztą nie było na to czasu, bo zaraz przyciśnięty jęknął w jego usta. Tak blisko, chciał bliżej, chciał więcej, dużo więcej niż Morhpeus mógł mu dać, choć sam był w gotów już w tej chwili oddać mu wszystko.
Zaśmiał się rozbawiony ironią losu, który za pomocą czajnika dawał im znać, że powinni trzymać emocje na wodzy. Spojrzał za siebie, na szalejącą nad kuchenką parę. Zerknął na gest Gwieździstego i zaraz złapał go lekko za szczękę, całując czule w nos. Wspierając się lekko o jego ramiona, podniósł się, uciekając od niego i zaraz irytujący dźwięk świszczenia ucichł, a w pokoju rozniosła się woń zalanych wrzątkiem liści. Zamieszał wodę, zerkając na boki, jakby czegoś szukał, ale koniec końców zrezygnował.
-Chcesz ciasta do herbaty?-zapytał, obracając się do niego bokiem, gotów sięgać po talerzyk i widelczyk.-Nie dodawałem tam cukru, maliny mają go wystarczająco.-co prawda ciasto było jeszcze dość ciepłe, ale herbata również, tak czy siak trzeba będzie odrobinę odczekać żeby się nie poparzyć. Czy Wszechświat mu odmówi?
Dał się przyciągnąć do pocałunku, zaraz śmiejąc się pod nosem na jego komentarz. Czy to było oskarżenie? Złośliwość? Rada? Nie umiał teraz tego odczytać, z resztą nie było na to czasu, bo zaraz przyciśnięty jęknął w jego usta. Tak blisko, chciał bliżej, chciał więcej, dużo więcej niż Morhpeus mógł mu dać, choć sam był w gotów już w tej chwili oddać mu wszystko.
Zaśmiał się rozbawiony ironią losu, który za pomocą czajnika dawał im znać, że powinni trzymać emocje na wodzy. Spojrzał za siebie, na szalejącą nad kuchenką parę. Zerknął na gest Gwieździstego i zaraz złapał go lekko za szczękę, całując czule w nos. Wspierając się lekko o jego ramiona, podniósł się, uciekając od niego i zaraz irytujący dźwięk świszczenia ucichł, a w pokoju rozniosła się woń zalanych wrzątkiem liści. Zamieszał wodę, zerkając na boki, jakby czegoś szukał, ale koniec końców zrezygnował.
-Chcesz ciasta do herbaty?-zapytał, obracając się do niego bokiem, gotów sięgać po talerzyk i widelczyk.-Nie dodawałem tam cukru, maliny mają go wystarczająco.-co prawda ciasto było jeszcze dość ciepłe, ale herbata również, tak czy siak trzeba będzie odrobinę odczekać żeby się nie poparzyć. Czy Wszechświat mu odmówi?