• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
27.11.1970, Bren i Mav

27.11.1970, Bren i Mav
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
06.12.2022, 12:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2023, 17:36 przez Morgana le Fay.)  
Rozliczono - Brenna Longbottom - Pierwsze koty za płoty

Listopad tego roku był najbardziej ponurym ze wszystkich listopadów, jakie Brenna pamiętała. I nie chodziło nawet o pogodę: o niebo, zasnute szarymi chmurami, o częsty deszcz, o wilgotną, listopadową mgłę. Prawdziwa ponurość kryła się w czymś innym. W napięciu, panującym w siedzibie Brygadzistów, w pierwszych wezwaniach do "dziwnych i straszliwych" przypadków, w artykułach, ukazujących się na łamach prasy.
Niektórzy liczyli jeszcze, że Ministerstwo szybko owego Voldemorta i śmierciożerców złapie. Brenna nie miała takiej nadziei. Może to tkwiące w niej czarnowidztwo, może rozmowa z jedną z Brygadzistek, a może tylko świadomość, jakie zamieszanie panuje w ich Biurze: ale wiedziała, że nie będzie dobrze. Od dawna zresztą przeczuwała, że coś wisi w powietrzu, nie była tylko pewna co: aż osiemnastego listopada przeczytała o tym w prasie, a później ucięła sobie pogawędkę z koleżanką z pracy, usłyszała hasło "Zakon", powiedziała "tak" i wszystko było jasne, ale nic nie było dobrze.
Kryła to pod maską zwykłego uśmiechu i głupiego gadania, w jej duchu gościły jednak niepokój i strach. Bała się, o siebie, ale przede wszystkim o przyjaciół półkrwi i mugolskiego pochodzenia, a także o rodzinę - bo może i byli czystej krwi, jednak niemal wszyscy cierpieli na nieuleczalny kompleks bohatera.
Ten strach nie przygasł, w ciągu ostatnich dni. Towarzyszył Brennie na każdym kroku, nieustannie obecny, a jednak nie powstrzymał ją ani przed zgodą na walkę na pierwszej linii (na co tak naprawdę się zgodziła miała zrozumieć dopiero za jakiś czas… ale pewnie nawet gdyby wiedziała, nie zmieniłoby to jej decyzji), ani przed przyjściem pod kamienicę kuzynki.
Może nie powinna jej to w wciągać.
Ta myśl, chwila wątpliwości, sprawiła, że Brenna zatrzymała się na moment na popękanym chodniku, tuż obok kałuży, odbijającej londyńskie, szare niebo i zarys kamienicy. Stała, zapatrzona w jasne okno mieszkania Mavelle, a chłód, niewiele mający wspólnego z faktyczną temperaturą, przenikał ją coraz bardziej, sięgał aż do kości, do serca. Chociaż przecież wszystkie za („potrzebujemy ludzi zaufanych, Mav mogę zaufać”, „ona i tak w coś się wpakuje”, „zabije mnie, jeżeli jej nie powiem i dowie się później”) i wszystkie przeciw („nie chcę, żeby ryzykowała”, „jej ojciec mnie zabije, jeżeli się dowie”) kobieta rozważyła już wcześniej. A wynik tych rozważań doprowadził ją właśnie do tego miejsca.
Ostatecznie Brenna pchnęła ciężkie drzwi i wbiegła po schodach, by zapukać do mieszkania kuzynki. Ciemne włosy zakręciły się jej lekko od wilgoci. Palce zaciskała na gazecie, z kolejnym nagłówkiem o Voldemorcie. Zamknęła je tak mocno, że aż pobielały, paznokcie wbiły się w skórę, zostawiając ślady czerwonych półksiężyców. Gdy jednak drzwi się uchyliły, posłała Mavelle zawadiacki uśmiech. Taki sam, jak wtedy, gdy namawiała ją na szukanie tajnego wyjścia z Hogwartu nocą, zakradnięcie się do Zakazanego Lasu, by obejrzeć jednorożce i wyniesienie z kuchni paru butelek z kremowym piwem.
- Cześć, Mav – powiedziała lekkim tonem, jakby wpadła ze zwykłą, towarzyską wizytą. – Przychodzę ci zaproponować coś absolutnie niebezpiecznego i szalonego. Zainteresowana szczegółami?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2067), Mavelle Bones (2126)




Wiadomości w tym wątku
27.11.1970, Bren i Mav - przez Brenna Longbottom - 06.12.2022, 12:02
RE: 27.11.1970, Bren i Mav - przez Mavelle Bones - 06.12.2022, 23:07
RE: 27.11.1970, Bren i Mav - przez Brenna Longbottom - 07.12.2022, 12:50
RE: 27.11.1970, Bren i Mav - przez Mavelle Bones - 09.12.2022, 23:35
RE: 27.11.1970, Bren i Mav - przez Brenna Longbottom - 10.12.2022, 13:32
RE: 27.11.1970, Bren i Mav - przez Mavelle Bones - 11.12.2022, 02:24
RE: 27.11.1970, Bren i Mav - przez Brenna Longbottom - 11.12.2022, 13:46
RE: 27.11.1970, Bren i Mav - przez Mavelle Bones - 11.12.2022, 22:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa