27.02.2024, 02:38 ✶
-Postaram się.-Nie postara się. Następnym razem palcem nawet nie kiwnie, żeby wyjść z domu do ludzi jak dostanie jakiekolwiek zaproszenie. Ale trzeba było powiedzieć coś miłego, więc powiedział.
Rzucił propozycję rozwiązania sytuacji. Niby żartem, niby nie. Nie miał doświadczenia i pomysłu na rozwiązanie swojego problemu... Swojego? Na rozwiązanie problemu Perseusa, ale w sumie na rozwiązanie swoich problemów też nie miał.
Palenie koniec końców miało dojść do skutku, kratka została odkręcona i zaraz w trójkę siedzieli na ziemi. Neil, Perseus i Erik. Wilka dostaną, jak nic, znaczy Neil już wilka miał, Erik też. Tylko Czerwony Kapturek z magicznymi kieszeniami zamiast koszyka, nie miał. Miał za to coś innego i to w dużych ilościach i o różnym stopniu przypadkowości, jednak koniec końców udało mu się wygrzebać papierośnicę.
Na propozycję zapalenia wilkołak pokręcił przecząco głową, z uprzejmym uśmiechem i wrócił do patrzenia się ni to na ścianę, ni to na towarzyszy ich łazienkowego wyroku. Pocierając nasadę nosa westchnął ciężko na propozycję gry.
-Jakieś oszustwa psychologiczne czy jeszcze gorsze wyznawanie prawdy?-zagadał, niby niechętny do gry, ale Perseusowi nie miał serca odmawiać pod tym względem, co było widać w zmęczonym, ale litościwym spojrzeniu mugolaka, jak matka, co po raz setny w ciągu dnia musi angażować się z bezsensowna dziecięcą zabawę, aby maluch nie miał później traum i mommy issues.
Rzucił propozycję rozwiązania sytuacji. Niby żartem, niby nie. Nie miał doświadczenia i pomysłu na rozwiązanie swojego problemu... Swojego? Na rozwiązanie problemu Perseusa, ale w sumie na rozwiązanie swoich problemów też nie miał.
Palenie koniec końców miało dojść do skutku, kratka została odkręcona i zaraz w trójkę siedzieli na ziemi. Neil, Perseus i Erik. Wilka dostaną, jak nic, znaczy Neil już wilka miał, Erik też. Tylko Czerwony Kapturek z magicznymi kieszeniami zamiast koszyka, nie miał. Miał za to coś innego i to w dużych ilościach i o różnym stopniu przypadkowości, jednak koniec końców udało mu się wygrzebać papierośnicę.
Na propozycję zapalenia wilkołak pokręcił przecząco głową, z uprzejmym uśmiechem i wrócił do patrzenia się ni to na ścianę, ni to na towarzyszy ich łazienkowego wyroku. Pocierając nasadę nosa westchnął ciężko na propozycję gry.
-Jakieś oszustwa psychologiczne czy jeszcze gorsze wyznawanie prawdy?-zagadał, niby niechętny do gry, ale Perseusowi nie miał serca odmawiać pod tym względem, co było widać w zmęczonym, ale litościwym spojrzeniu mugolaka, jak matka, co po raz setny w ciągu dnia musi angażować się z bezsensowna dziecięcą zabawę, aby maluch nie miał później traum i mommy issues.