Gdy Ulysses przejął inicjatywę Vespera usunęła się dając mu miejsce na jego rolę. Obserwowała dziewczynę, a w jej własnym sercu narastał gniew. Nie rozumiała tego, co robili dorośli czarodzieje takim ludziom jak Ama. W końcu mugole byli trochę jak małe dzieci, nieświadome, niewinne, niepotrzebne, słabe, po co czarodzieje mieszali z nimi krew? Vespera nie współczuła dziewczynie losu, ale gniew w niej się tlił przez to jak ta kobieta była ufna, słaba. Było to dla niej żałosne. Gdy Ulysses usiadł z nią na kanapie sama Rookwoodówna zaczęła obserwować swoje otocznie. Przesuwała zdjęcia, ozdoby, wazoniki tak, aby zająć czymś ręce i usunąć z głowy to nerwowe kołatanie serca na widok tych wszystkich niedoskonałych rzeczy. Była przy tym cicho, aby nie przeszkadzać Ulkowi w jego zadaniu, aby mógł jej wmówić, że jej życie było nieidealne. Patos. Vespera poradziłaby sobie w takiej sytuacji, nie uciekała, ale Magpie była słaba, niedoskonała. Nie popierała takich związków, nie akceptowała, dla niej Ama była brudna, osłabiłaby krew czarodziejów płynącą w czystych żyłach Shafiqa. W końcu jej brat skończył, a Vespera mogła popatrzeć jak kobieta nieprzytomnie zbiera się do opuszczenia tego miejsca. Śledziła jej ruchy z uwagą i czekała na moment, aż Ama opuści dom. Jej wzrok padł mimowolnie na okno i podeszła do niego, aby zerknąć dyskretnie przez zasłonkę. Ciceron się pojawił. Mieli naprawdę mało czasu. Liczyła, że Augustus ogłuszy go, a oni spalą ten dom i przyczynią się do czegoś dobrego. W końcu kobieta zeszła z torbą zawieszoną na ramieniu, była mała, wzięła tylko potrzebne rzeczy. Ruszyła do frontowych drzwi, ale cofnęła się jakby coś przemyślała i wróciła do kuchni. Opuściła dom tylnym wyjściem. No tak, w końcu miała stalkera. Mógł przecież siedzieć i obserwować okno sypialni wychodzące na ulicę. Vespera ruszyła za nią, aby upewnić się, że kobieta oddali się jak najszybciej.
– Pewnie zamówi ten mugolski transport na lotnisko – odparła – zacznijmy od góry, aby Ciceron wiedział, że Ama nie miała szans – spojrzała na schody i ruszyła na górę.
Kolejne niedokładnie zawieszone ozdoby, poplątane, łatwopalne lampki. Dziwne tradycje. Przeszło jej przez głowę i ruszyła do sypialni. Spojrzała jeszcze za Ulyssem, aby sprawdzić, od czego on zacznie. Rzuciła zaklęcie podpalające wprost na te światełka, które miały rzekomo dodawać temu miejscu uroku, a w rzeczywistości przyprawiały Vespera o dodatkowy zastrzyk gniewu. Ogień zaczął powoli rozprzestrzeniać się po sypialni, a sama Vespera wycofała się i rzucała drobne zaklęcia na resztę łatwopalnych przedmiotów w tym domu. Mugole byli słabi, nie potrafili przenieść się w sekundę z jednego miejsca na drugie, a jednak tworzyli takie sztuczne, dziwne ozdoby, które przy byle iskrze mogły zapłonąć żywym ogniem.