27.02.2024, 17:50 ✶
Co niby miał pokazać człowiekowi, żebrującemu pod kamienicą, który najwyraźniej wypełniał polecenie Renigalda? Pokazał mu knuty, a te rzucił mu na ziemię. Niech sobie kupi jakieś jedzenie, picie i idzie koczować dalej pod jakimś budynkiem. Swoje na dzisiaj zrobił. A jak go znał, pewnie wróci tutaj na kolejną nockę, jak sobie pośpi w najlepsze w kontenerze na śmieci. Przynajmniej znajdą się jakieś kartony do przykrycia.
”Uczciwie wypracowany… Każdy galeon…” – powtórzył sobie w głowie wybrane jej słowa. Wypracowany. Nie była widocznie bogata, skoro zbierała pieniądze. A może była?
Odparł na jej słowa z obojętnością. Jakoś jej wyrzutami też się nie przejmował. Rzucił okiem na biedaka, który zebrał w pośpiechu monety. Szybciej niż samego siebie. Dopiero wtedy w ukłonach się oddalał.
- Wolałabyś sobie brudzić piękne i pachnące jak pączki rączki, zamiast zatrudnić już takiego brudasa, aby wykonywał nawet brudną robotę za Ciebie?
Tym razem jego spojrzenie było porozumiewawcze. Galeony były cenne i jakby tutaj rzucił takiego jednego w tłum żebraków, to pewnie by się o niego pobili. Cóż to byłby za widok. Sama akcja napierdalanki.
- Damien Malfoy.
Przedstawił się, wyciągnąwszy w jej kierunku dłoń. Niczym ułożony panicz z zamożnej rodziny. Potrafiący zakładać swoje maski dżentelmena, dupka, idioty i kogo sobie tam ktokolwiek wymyśli. Czy młoda dama, zdradzi mu swoje personalia? Jeżeli tak i poda mu swoją dłoń, Renigald uściśnie i ucałuje jej wierzch.
Przedstawił się swoim drugim imieniem, gdyż swojego pierwszego, nienawidził.