Może nawet to i lepiej, że Norka nie pamiętała, że Elliott był jedną z osób, które jako pierwsze zobaczyły jej przemianę z bobra w człowieka. Tak wiele działo się na balu, że nie do końca potrafiła połączyć twarze osób, które znalazły się blisko całego zamieszania. Jedyne czego była pewna, to to, że wszyscy to widzieli i na pewno długo o tym nie zapomną. Pozostawało się jedynie z tym pogodzić, chociaż na samą myśl o tym wszystkim dostawała ataku paniki. Figg czuła, że nigdy, w całym swoim życiu się tak nie skompromitowała, a najgorsze było to, że wydarzyło się to przy tak wielkim gronie zupełnie obcych dla niej osób.
Zauważyła zdziwienie na twarzy mężczyzny, kiedy dość niepewnie powiedziała jego imię. Nie musiała długo czekać na reakcję. Na jej twarzy pojawiły się różowe rumieńce spowodowane wstydem, jak mogła pomylić tego człowieka z jego własnym ojcem? Przecież musiał być od niego z dwadzieścia lat starszy, co najmniej. Dlaczego Figg ciągle musiała stawiać siebie w takich żenujących sytuacjach? Miała ochotę zapaść się pod ziemię, niestety nie było w tym momencie takiej możliwości. Po raz kolejny musiała sobie radzić z zażenowaniem spowodowanym swoją ignorancją. Zdecydowanie ostatnio nic się jej nie układało. Pewnie będzie tę pierdołę przeżywać przez kilka najbliższych dni. Miała wrażenie, że coraz więcej osób będzie ją uważało po prostu za głupią, a tego zdecydowanie nie chciała. Szczególnie, że miała zamiar zostać poważną przedsiębiorczynią, szkoda tylko, że to wcale nie było takie proste.
- Przepraszam, nie miałam nic złego na myśli...- Próbowała jakoś wybrnąć z tej sytuacji, szło jej to jednak, jak zawsze. - Oczywiście, że nie jest z panem źle, musiałam połączyć twarz z jakimś starym artykułem w gazecie...- Może lepiej, żeby już bardziej nie drążyła tego tematu? Chyba byłoby to lepsze rozwiązanie, że też musiała być tak bardzo nieogarniętym człowiekiem.
- Zapamiętam, Eleonora.- Wypadało się chyba również przedstawić. Zmierzyła go wzrokiem, jednak starała się nie wpatrywać w niego jakoś bezczelnie, po prostu była ciekawa. Opowiadał jej o nim ostatnio Erik, dopiero teraz połączyła te fakty. Mówił o nim same dobre rzeczy, była więc ciekawa, jakim był człowiekiem dla takich nic nie znaczących osób, jak ona. Nie raz spotykała się z tym, że tacy jak ona - zupełnie nieistotni dla tych z wyższym statusem byli przez nich gorzej traktowani. Norka była bardzo zakompleksiona pod tym względem.
-Niby dobrze, ale trzeba się pilnować, wiadomo, że zbyt dużo cukru szkodzi.- Sama czasem musiała pilnować, żeby najbliżsi nie jedli zbyt wiele, nie chciała ich doprowadzić do otyłości broń Merlinie. Miałaby wtedy do siebie ogromne wyrzuty sumienia. - Przyjaciele mogą też testować nowych wyrobów, co różnie się kończy.- Próbowała dalej zagajać mężczyznę. W sumie nie miała pojęcia, jak relacja łączy go z Erikiem, jedyne na co zwróciła uwagę, to to, że Lognbottom naprawdę go lubił.
Zaczęła pakować zamówienie Eliotta, dorzuciła nawet kilka małych ciastek w kształcie kwiatków w gratisie, żeby Malfoy dobrze ją zapamiętał. Minęła chwila, a przed Eliottem pojawiła się papierowa torba wypchana słodkościami. - Oczywiście, że jest, jaką pijasz?- Na pewno zapamięta to na przyszłość, Norka bardzo szybko łączyła klientów z produktami, które kupowali.