Obserwowałaś każdego człowieka, który zakręcił się wokół twojej córki, każdego na którego wpadała. Na twoich ustach błąkał się zagadkowy uśmiech, ale oczy chmurne jak burza, granatowe jak zimowe morze wyrażało czysty gniew, czystą złość, gdy któraś marna istota próbowała besztać twoje dziecko. Meg w twoim otoczeniu miała czystą swobodę, mogła chodzić jak chciała, bo to ty robiłaś za jej tarczę przed tym światem, uczyłaś przetrwania i niezależności. Przede wszystkim nie chciałaś, aby jakikolwiek mężczyzna mówił jej, co miał robić, więc to ty zwykle decydowałaś, ostatnie słowo posiadałaś względem twojej córki. Hades stracił moc swojego głosu w momencie, gdy cię zostawił, w momencie, gdy was porzucił. Byłaś w stanie zrozumieć to, że miał ważny powód. Nie byłaś na niego zła, ale nikt nie zabroni ci wchodzić mu na sumienie, zgniatać mu serce za te dni rozłąki. Każdy dzień bez niego był koszmarem, każdy dzień samotności powodował, że upadałaś na dno. To z jego powodu, to z powodu swojej pamięci, która nakazała ci torturować siebie widokiem jego oczu, pamięcią o jego dotyku wpaść w wir uzależnienia od opium.
Teraz był dzień twój, jego i waszej córki. Charon został pod opieką Stanleya, a wy mogliście spędzić razem przyjemnie chwile kupując dla twojej pociechy kociołek. Chciałaś zacząć uczyć ją drobnych mikstur, kupić jej książkę do eliksirów dla początkujących. Chciałaś, aby była we wszystkim wybitna, zwłaszcza z wiedzy ogólnej nim pójdzie do szkoły, co było kwestią sporną, bo nie wiedziałaś, gdzie chciałaś, aby chodziła. Hades, Umbriel i Stanley mieli uczyć ją władania siłą, Rosie władania wiedzą szarlatanów i wróżbitów, a ty po prostu potęgą przebiegłości, nie? W końcu dotarliście do odpowiedniego miejsca, a twoje dziecko wręcz prawie fruwało z nadmiaru podekscytowania, więc jak najszybciej weszliście do środka i pozwoliłaś jej utonąć w sklepowych półkach. Szłaś tuż za nią, powoli, opiekuńczo i całą sobą pokazując, że to dziecko jest twoje, nikt nie miał prawa go tknąć.
– Weź mały, większy kupimy jak pójdziesz do szkoły i wybierz ten, który… – nie dokończyłaś, bo Hades wtrącił się w twoją wypowiedź, więc spojrzałaś na niego mrużąc lekko oczy. Gdy byliście sam na sam byłaś przyjemnie potulna i jadowicie złośliwa, ale gdy byłaś w towarzystwie swojej córki zmieniałaś się w drapieżną lwicę i on doskonale o tym wiedział, więc nic dziwnego, że twoje spojrzenie przebijało się przez niego na wskroś, gdy zaproponował brązowy, brzydki kocioł. – Nie, brązowy nie może być Hadesie – odparłaś powoli i cicho, ale tak, by cię usłyszał. – Kochanie – zwróciłaś się do swojej córki – wybierz ten, który ci się podoba, ale mały i cena nie może przekroczyć wartości dwóch galeonów – dodałaś swoje instrukcje dotyczące ceny. Wiedziałaś, że na razie za dużo pieniędzy nie mieliście, ale żałować dziecku nie zamierzałaś. Nawet jeśli Meg znudzi się kociołkiem wiedziałaś, że wykorzystasz go najwyżej do rzucenia na niego klątwy i sprzedania go w sklepie. Nie raz zjawiały się zdesperowane, zdradzone kobiety, które chciały zemsty na mężach lub kochankach.