Nie powie tego wprost, ale nadal coś tam odczuwa ciepłego wobec tego mężczyzny, którego tytułuje własnym ojcem. Nie jest to jakaś przesadnie wielka miłość, bo przecież porzucił ją i mamę na zbyt długo. Mama tłumaczyła jej, że miał ku temu zapewne jakieś powody, ale Nessie powiedziała jej, że pewnie ona sama nie wie, dlaczego uciekł albo znalazł sobie lepszą kobietę. Oczywiście wyśmiała wtedy swoją drewnianą laleczkę, bo przecież nie jest możliwe, by istniała jakaś lepsza istotka płci pięknej od niej, czy od jej wspaniałej mamy. Och te kłótnie między nią a drewnianą personą słyszał chyba cały sklep, a przynajmniej osoby, które stały blisko dziewczynki. Jeśli tak sięgnąć pamięcią to nadal nie rozumie, dlaczego tak dziwnie się na nią patrzyli, prawie jak na te osoby z tego dziwnego szpitala, który czasami widywała w gazecie, gdy dreptała obok stoiska z tym nudnym, bezkolorowym tworem. Wracając jednak do tego grama miłości i faktu, że jednak go szanowała trochę, to mogła powiedzieć jedno. Nie miał ani grosza dobrego gustu, jeśli chodzi o dobór ładnych i uroczych rzeczy. Nie licząc wyboru mamy, ale słyszała kiedyś od ciotki, że to mama mu pozwoliła się wybrać.
Wzdychnęła więc teatralnie, po czym przewróciła oczami i spojrzała na tatka, który jeszcze nie zdawał sobie sprawy, jaką wojnę właśnie zaczął. Całe szczęście jej próbę złośliwej odpowiedzi bardzo szybko przerwała jej kochana rodzicielka, która jasno dała mu do zrozumienia co myśli o kolorze, jaki zaproponował. I o zgrozo mała Meg widziała również to spojrzenie, aż sama poczuła dziwne ciarki na ciele i jakby uczucie przeciągu, a może chłodu na kręgosłupie? Ignorując fakt, że ktoś właśnie otworzył drzwi i pewnie to dało takie przerażający efekt, wolała jednak nie wcinać się w rozmowę ze swoimi „potężnymi” argumentami, a jedynie uśmiechnęła się do mamy.
- mniejszy...a w takim też da się robić eliksiry? Nie chce takiego zabawkowego, jestem już duża na takie rzeczy.Zapytała, bo ta wiedza była dla niej tajemna niczym wszelakie inne magiczne sztuki. Chociaż dumnie nazwała się dorosłym dzieckiem, to za paskiem swojej sukieneczki nadal miała przymocowaną niemagiczną różdżkę, którą zabrała, gdyby musiała się bronić przed złem tego świata. No ale, jako że jest już duża i będzie warzyć potężne eliksiry, które potem będzie testować najprawdopodobniej na tatku, bo niestety Charon jest jeszcze zbyt młody na bycie obiektem testowy i mogłaby mieć pewne obawy, że jednak mama może mieć pewne obiekcje co do pojenia małego eliksirami.
Lustrowała wszystko, co mieściło się w wytyczonej granicy cenowej i początkowo postawiła na ten sam typ, co zaproponował tatko tylko, że czarny, ale w odmętach sali dostrzegła coś, co spowodowało, że w jej oczkach zaczęły tańczyć małe iskierki. Puściła więc swoich opiekunów, by szybciej dostać się do upatrzonego skarbu. Wyciągnęła swoje małe dłonie i całe szczęście udało się jej go zdjąć. Czarne metalowe cudo, zawierające kilka rys jakby po śladach. Nie to jednak przyciągnęło uwagę Megajry, a te dziwne, wytłoczone symbole, których nigdy jeszcze nigdzie nie widziała. Przejechała po nich paluszkami, po czym spojrzała na mamę.
- ten mi się podoba. Jest akurat w cenie dwóch galeonów, chyba... ale jeśli nie to oddam moje kieszonkowe, które mam i te przyszłe tez. Chce ten...Uniosła go do góry i podała mamie. Widziała liczbę dwa na przodzie etykietki, więc wnioskowała, że trafiła w podane widełki, jeśli jednak będzie to trochę droższe, to jakoś przeboleje okres, kiedy nie będzie dostawać kieszonkowego i doda te swoje drobniaczki.
- prawda, że ładny? Lepszy niż te droższe i na pewno lepszy niż brązowy...nie lubię brązowego koloru.I nie! Meg nie powiedziała tego, by dopiec ojcu. Ona serio wolała czarny, granatowy czy inny ciemny kolor, poza wspomnianym brązowym. Całe szczęście jej włosy były kruczoczarne, bo zapłakałaby się, gdyby była brunetką.
@Persephona Degenhardt
@Hades McKinnon