27.02.2024, 23:26 ✶
Ulysses nie patrzył już na Amę. Nie żegnał spojrzeniem uciekającej mugolki. Jakby się odciął od całej tej historii. Stał nieruchomo jak posągowa statua i przyglądał się jednej z rodzinnych fotografii Magpie. Musiała zostać zrobiona po ukończeniu przez tą studiów. Stała w todze, z triumfalnie trzymanym dyplomem w ręku. Towarzyszyła jej uśmiechnięta matka (podobieństwo między nimi było oczywiste). Młody Rookwood machinalnie złapał za ramkę zdjęcia i położył ją na płasko, by nie patrzeć na obie kobiety. Głupia, nieruchoma fotografia a jednak zapiekła go do żywego.
- Dover. Pojedzie do Dover – rzucił machinalnie. Znał plany Amy Magpie na pamięć, bo sam jej je wtłoczył do głowy. A potem kiwnął oszczędnie głową, dając tym samym znak siostrze, że akceptował jej plan.
Ruszył za Vesperą na górę, by palić resztki życia Amy. Postępował podobnie do siostry, szukając tego co wydawało mu się najbardziej podatne na zwarcia. Pilnował jedynie, by ogień nie zajął schodów i by zdążyli we dwójkę po nich zbiec na dół. Już na dole wrócił do miejsca, gdzie leżała ramka ze zdjęciem i to w nią wycelował pierwszy ognisty pocisk, dopiero kolejnym uderzył w stojący na komodzie telewizor.
- Szatańska Pożoga – rzucił w pewnym momencie w stronę Vespery. Im dłużej znajdowali się w tym domu, tym większa była szansa na to, by któryś z mugolskich sąsiadów wezwał policję i straż pożarną. – Rzucisz? - Niech ten pieprzony dom wygląda jak pochodnia. – Będę przed domem. – Kończąc to zdanie z trzaskiem się aportował.
Już na zewnątrz, odszukał Augustusa. Posłał bratu pełne uznania spojrzenie, gdy zobaczył w jakim stanie był Ciceron. Obydwaj zaczekali na Vesperę, by posłać w niebo Mroczny Znak i rozpłynąć się w ciemnościach.
- Dover. Pojedzie do Dover – rzucił machinalnie. Znał plany Amy Magpie na pamięć, bo sam jej je wtłoczył do głowy. A potem kiwnął oszczędnie głową, dając tym samym znak siostrze, że akceptował jej plan.
Ruszył za Vesperą na górę, by palić resztki życia Amy. Postępował podobnie do siostry, szukając tego co wydawało mu się najbardziej podatne na zwarcia. Pilnował jedynie, by ogień nie zajął schodów i by zdążyli we dwójkę po nich zbiec na dół. Już na dole wrócił do miejsca, gdzie leżała ramka ze zdjęciem i to w nią wycelował pierwszy ognisty pocisk, dopiero kolejnym uderzył w stojący na komodzie telewizor.
- Szatańska Pożoga – rzucił w pewnym momencie w stronę Vespery. Im dłużej znajdowali się w tym domu, tym większa była szansa na to, by któryś z mugolskich sąsiadów wezwał policję i straż pożarną. – Rzucisz? - Niech ten pieprzony dom wygląda jak pochodnia. – Będę przed domem. – Kończąc to zdanie z trzaskiem się aportował.
Już na zewnątrz, odszukał Augustusa. Posłał bratu pełne uznania spojrzenie, gdy zobaczył w jakim stanie był Ciceron. Obydwaj zaczekali na Vesperę, by posłać w niebo Mroczny Znak i rozpłynąć się w ciemnościach.